Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Damaszku stanowczo zaprotestowało przeciw wkroczeniu tureckich sił zbrojnych na terytorium państwowe Syrii. Podkreśliło, że Turcja pogwałciła w ten sposób suwerenność Syryjskiej Republiki Arabskiej i w żaden sposób nie usprawiedliwiają tego faktu tłumaczenia, jakoby działania tureckiej armii miały być wymierzone w tzw. „Państwo Islamskie”, a jakiekolwiek operacje antyterrorystyczne na terytorium Syrii mogą być przeprowadzane wyłącznie za zgodą jej władz. Syria potępia przejazd czołgów i pojazdów opancerzonych Turcji przez granicę w kierunku miasta Dżarabulus przy wsparciu z powietrza amerykańskiej koalicji i uważa to za poważne naruszenie suwerenności. (…). To, co dzieje się w Dżarabulusie, nie jest walką z terroryzmem, w związku z czym Syria wzywa ONZ do zatrzymania tej agresji, przedsięwzięcia działań zgodnych z prawem i respektowania niezależności i integralności państwa. – napisano w ministerialnym oświadczeniu.
Według syryjskiego MSZ Turcja rozpoczęła inwazję na Syrię, aby „Państwo Islamskie” zastąpić „innymi ugrupowaniami terrorystycznymi”. Ocena ta nie jest gołosłowna: z Turcji na terytorium Syrii u boku tureckich żołnierzy wkroczyły zbrojne bandy tzw. „Wolnej Armii Syryjskiej”. Rosyjska telewizja NTV, powołując się na źródła wojskowe, podaje, że celem tureckiego ataku jest dotarcie do miasta Rakka, ogłoszonego przez „Państwo Islamskie” tymczasową stolicą. Potwierdzałoby to ocenę syryjskich władz, iż intencją Turcji jest podmienienie dżihadystów z ISIS na alternatywnego okupanta w postaci band „umiarkowanej syryjskiej opozycji”, z którymi Syria oficjalnie nie może prowadzić walki zbrojnej, ponieważ chroni je rozejm zawarty pod auspicjami ONZ.
(Na podstawie kresy.pl i sputniknews.com opracował A.D.)








