Ukraina: Kupimy węgiel od Donbasu

W sezon zimowy Ukraina wkracza praktycznie bez zapasów węgla. Zapasy, jakimi dysponuje na chwilę obecną, wystarczyłyby maksymalnie na dziewięć dni.

Dramatyzm położenia potęguje jeszcze zapowiedziana w lipcu przez rząd w Kijowie hekatomba górnictwa w stylu „balcerowiczowskim„. Z 36 kopalń pozostałych na terytorium Ukrainy według rządowych deklaracji jedynie 7 pozostanie w rękach państwa, 11-13 ma zostać zamkniętych, a reszta ma zostać sprzedana.

W zeszłym roku doprowadziło to do sytuacji, w której Ukraina znacznym nakładem kosztów musiała sprowadzać węgiel z… Republiki Południowej Afryki. W tym roku w budżecie państwa widocznie już naprawdę skończyły się środki do roztrwonienia, bo rząd w Kijowie postanowił zrezygnować z dalszych kosztownych eksperymentów i wybrać jedyne racjonalne rozwiązanie.

Powiem otwarcie: nie obejdziemy się bez dostaw z Donbasu, chyba że niedobór zrekompensujemy dostawami z rosyjskiego Kuzbasu. – ogłosił na początku sierpnia ukraiński minister energetyki i przemysłu węglowego Igor Nasalik, który jeszcze dwa miesiące wcześniej zapewniał o całkowitym bezpieczeństwie energetycznym Ukrainy. Dwa tygodnie przed cytowaną wypowiedzią ukraińskie media upubliczniły nagranie ze spotkania Nasalika z Aleksandrem Timofiejewem, ministrem finansów Donieckiej Republiki Ludowej. Spotkanie miało miejsce w 2015 r. w Doniecku.

(Na podstawie obserwatorfinansowy.pl opracował A.D.)

szachtiar

Jeden komentarz

Leave a Reply