21 października zakończył się szczyt Unii Europejskiej, w którym po raz pierwszy jako reprezentant Wielkiej Brytanii wzięła udział premier Theresa May. W jego trakcie przywódcy Unii Europejskiej próbowali wywrzeć na brytyjski rząd nacisk, aby uznał referendum w sprawie dalszego członkostwa w UE za niebyłe i zrezygnował z „Brexitu”.
– To nie jest nasza decyzja, to nie jest nasz wybór, aby Wielka Brytania opuściła Unię Europejską. Wolałbym, aby 28 państw spotykało się nie tylko przez najbliższe miesiące, ale też przez najbliższe lata i dekady. (…). To, czy Brexit jest odwracalny czy nie, zależy tylko od Brytyjczyków. Byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby okazało się, że to można odwrócić. – mówił Donald Tusk na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu.
– Podstawą naszych działań musi być bardzo prosta zasada: najlepszą umową z Unią Europejską jest członkostwo w Unii Europejskiej. – wypowiedział się w tym samym duchu Martin Schulz.
Naciski okazały się jednak bezskuteczne.
– Mam do przekazania jasną wiadomość: Wielka Brytania opuszcza Unię Europejską. – ripostowała May. Zapowiedziała zarazem, że Wielka Brytania formalnie uruchomi procedurę wystąpienia z UE przed końcem marca 2017 r.
Podczas szczytu przewodniczący Rady Europejskiej zasugerował również wzmożenie nacisku na władze Walonii, aby wycofały sprzeciw wobec podpisania umowy CETA przez rząd Belgii i tym samym umożliwiły jej ostateczne podpisanie przez Unię Europejską.
– Negocjacje wciąż trwają. Mam nadzieję, że Belgia kolejny raz udowodni, że jest prawdziwym mistrzem w osiąganiu kompromisów i w piątek będziemy mieli porozumienie, które umożliwi podpisanie CETA. – mówił Tusk jeszcze przed rozpoczęciem szczytu. Jak wyjaśnił, CETA może się okazać ostatnim układem o „wolnym handlu”, jaki zawrze Unia, ponieważ wśród jej mieszkańców narasta sprzeciw wobec tego typu porozumień.
– Jeśli nie jesteśmy w stanie przekonać ludzi, że umowy handlowe są w ich interesie, jeśli nie jesteśmy w stanie przekonać ich, że są one po to, by chronić interesy ludzi, nie mamy szans, by zbudować publiczne wsparcie dla wolnego handlu. – stwierdził Tusk.
Nadzieje unijnej wierchuszki okazały się płonne; podczas szczytu nie udało się doprowadzić do zmiany stanowiska Walonii. 23 października przedstawiciele UE poinformowali, że Komisja Europejska dała rządowi Belgii czas na poparcie CETA do 24 października. W tym samym dniu agencja informacyjna Associated Press, powołując się na relacje dwóch unijnych urzędników z Brukseli, podała, że przywódcy Unii zamierzają poinformować telefonicznie kanadyjskiego premiera Justina Trudeau o odwołaniu zaplanowanych na 27 października szczytu UE-Kanada i ceremonii podpisania układu, jeżeli we wspomnianym terminie rząd Belgii nie zadeklaruje podpisania CETA.
Podobnie jak w przypadku Wielkiej Brytanii, naciski nie odniosły skutku. 24 października Andre Antoine, przewodniczący parlamentu Walonii, na antenie belgijskiego radia RTL ostro skrytykował działania Unii Europejskiej w sprawie CETA. Jak podkreślił, Unia w istocie próbuje wymusić na Walonii zgodę na podpisanie umowy, której dokładna treść nie jest znana.
– To jest niepoważne. Mamy do czynienia z marmoladą tekstową, mam 300 stron umowy, 1.300 stron załączników. Mam dwie, nawet trzy deklaracje interpretacyjne. – przypominał Antoine.
(Na podstawie PAP i forsal.pl opracował A.D.)








