Były minister transportu Sławomir Nowak, który w ub. tygodniu został pełniącym obowiązki szefa Ukrawtodoru (Państwowej Agencji Drogowej Ukrainy) potwierdził, że przyjął obywatelstwo tego kraju. Jednak zrodziło to pewien problem, gdyż według tamtejszych przepisów szef ważnej instytucji państwowej jaką jest Ukrawtodor może być wyłącznie obywatelem Ukrainy, a ukraińskie prawo nie pozwala na posiadanie drugiego obywatelstwa.
O nabyciu przez Nowaka obywatelstwa ukraińskiego poinformował Wołodymyr Omelan, minister infrastruktury. Zapytany, czy nabywając obywatelstwo Ukrainy, bez zrzeczenia się obywatelstwa Polski, Nowak nie łamie ukraińskiego prawa, Omelan odpowiedział: „Będą procedury i sądzę, że rozwiążemy ten problem”. Rozpływał się także w pochwałach nad „fachowością” nowego podwładnego, wyrażając nadzieję, że dzięki niemu Ukraina będzie lepiej „dążyć do standardów europejskich”.
Sam Nowak nie chciał rozmawiać z prasą, jednak potwierdził te informacje. Na pytanie, czy zrzekł się polskiego obywatelstwa, odpowiedział, że nie. Co prawda opuścił Polskę bez jakiegoś wylewności ze strony działaczy Platformy, jednak „internety” pożegnały go w swoim stylu: wypominając mu nadużycia władzy, przekręty finansowe, oraz niesławną „aferę zegarkową”.
Cudzoziemcy, którzy wcześniej zajmowali na Ukrainie stanowiska ministerialne i urzędowe, zrzekali się swych wcześniejszych obywatelstw. Uczyniła to m.in. Maria Gajdar, obywatelka Rosji (a prywatnie także córka b. premiera Gajdara, którego w Rosji do dziś kojarzy się z nastaniem wielkiej biedy), która była zastępcą szefa administracji obwodowej w Odessie i b. prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili. Ten ostatni po uzyskaniu obywatelstwa Ukrainy stracił obywatelstwo gruzińskie (do Gruzji i tak nie chce wracać, gdyż ciążą na nim poważne zarzuty prokuratorskie). Ministrami czy gubernatorami obwodów zostawali także inni obywatele USA, Gruzji czy Litwy.
(na podst. PAP, Onet.pl oprac. M. M.)
Komentarz Redakcji: Stado międzynarodowych sępów dobrze wyczuwa (U)padlinę, której wystarczy dla nasycenia wszystkich głodnych dziobów. Szkoda tylko miejscowych o umiarkowanych poglądach – bo to głównie na ich barki przerzucają ciężar „reform” neobanderowcy i kolaboranci amerykańscy. Zaś po „modernizacji” w wykonaniu Nowaka czy Balcerowicza, nawet ci umiarkowani mogą zacząć postrzegać Polskę przez pryzmat takich ludzi.









3 komentarze