Niemieckie elity polityczne nie kryją wściekłości i paniki po wyborczym zwycięstwie Donalda Trumpa.
– Trump jest pionierem nowego autorytarnego i szowinistycznego ruchu międzynarodowego. On jest również ostrzeżeniem dla nas. – obwieścił wicekanclerz Sigmar Gabriel. Minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier po ogłoszeniu wyniku wyborów prezydenckich wezwał do zwołania na 13 listopada nadzwyczajnego posiedzenia Rady Unii Europejskiej w składzie ministrów spraw zagranicznych państw członkowskich.
– To niewątpliwie trudny moment pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Unia Europejską. (…). Jego wypowiedzi z kampanii wyborczej są zaprzeczeniem tego, co my uważamy za wartości, za rzeczy słuszne. – powiedział Martin Schulz, przewodniczący Parlamentu Europejskiego.
Emocjonalnie zareagowała również tzw. opiniotwórcza prasa. To polityczna katastrofa dla Ameryki, ale i dla świata. (…). Prostacki populizm zwyciężył z rozsądkiem. – napisał Roland Nelles w gazecie „Der Spiegel”. Ten kandydat nie powinien wygrać w cywilizowanym społeczeństwie. Kłamał w kampanii wyborczej, aż się kurzyło. Groził swojej rywalce, że wsadzi ją do więzienia, i – co jest bez precedensu w historii Ameryki – groził, że nie uzna wyniku wyborów. (…). Który młody Chińczyk czy Rosjanin będzie walczył o demokratyczny system, który pokazał tak straszne oblicze? – rozdzierał szaty Matthias Müller von Blumencorn na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Jego rasizm, jego nacjonalizm, jego ksenofobia i pogarda dla konstytucji są atrakcyjne i zaraźliwe. – bije na alarm Heribert Prantl w „Süddeutsche Zeitung”.
Wszyscy niemieccy komentatorzy zgodnie przewidują, że zwycięstwo Donalda Trumpa wzmocni i zmobilizuje antysystemową prawicę w całym bloku zachodnim.
Źródło: PAP, kresy.pl
Komentarz Redakcji: Bardzo słusznie, demoliberalne grubasy: bójcie się. Wasz czas dobiega końca. (A.D.)









3 komentarze