– Z tych polityków, którzy są w tej chwili na scenie niemieckiej chyba najbardziej rozpoznawalnym i korzystnym dla nas układem byłoby trwanie pani kanclerz, która rzeczywiście w tej chwili zabiega o interesy Europy, w których to interesach interesy polskie są uwzględniane. – powiedział minister Witold Waszczykowski w rozmowie w studiu Polskiego Radia.
Odniósł się w ten sposób do przesilenia na niemieckiej scenie politycznej. Niedawno wicekanclerz Sigmar Gabriel zaproponował przewodniczącemu Parlamentu Europejskiego, Martinowi Schulzowi, objęcie stanowiska ministra spraw zagranicznych po Franku-Walterze Steinmeierze. Schulz jednak nie przyjął propozycji i zażądał dla siebie stanowiska… kanclerza.
Źródło: Polska Agencja Prasowa, interia.pl
Komentarz Redakcji: Proszę zapamiętać lekcję siwobrodego mędrca z naszego MSZ: „uwzględnianie polskich interesów” polega na tym, że najpierw przez dziesięć lat wtrąca się w polską politykę wewnętrzną i pomiata polskimi władzami, potem próbuje się zaśmiecić kraj nad Wisłą nielegalną imigracją, którą samemu się ściągnęło do Europy, a na koniec poucza się rząd w Warszawie, co wolno mu robić we własnym państwie, a czego nie. Ministrowi Waszczykowskiego nie przeszkadza nawet fakt, że obecne niemieckie władze otwarcie wspierają ugrupowania i ruchy opozycyjne wobec jego własnego rządu. Ci, co odgrażali się, że skończą z „polityką na kolanach” nawet nie wstydzą się serwilizmu wobec tych samych ośrodków zagranicznych, co ich rzekomo znienawidzeni poprzednicy. (A.D.)








Jeden komentarz