Po raz pierwszy od początku wojny w Syrii lotnictwo Federacji Rosyjskiej przeprowadziło jednoczesne uderzenia bombowo-rakietowe z lotnisk na terenie Rosji i Syrii, a także z rosyjskiego lotniskowca „Admirał Kuzniecow”. Startujące zarówno z jego pokładu, jak i z baz w Latakii i Hmejmim samoloty Mig-29 K i Su-33 otrzymały nowe wsparcie – jak piszą rosyjskie agencje, swoje pierwsze loty bojowe wykonały zmodernizowane bombowce strategiczne Tu-95MSM (dalekiego zasięgu, startujące z lotnisk w Rosji). Z ich pokładów w okolicach Sycylii odpalono rakiety manewrujące Ch-101 o zasięgu 2500 km, z deklarowaną dokładnością trafienia do 5 metrów. Następnie przelatując dystans 11 000 km samoloty wróciły do baz w Rosji (Półwysep Kolski), w asyście wielozadaniowych SU-30MK. Operacja rozpoczęła się 15 listopada, poza stratą jednego samolotu MiG-29K wskutek nieudanego lądowania na pokładzie lotniskowca przebiega ona pomyślnie.
Jej celem są obiekty kontrolowane przez tzw. Państwo Islamskie oraz Front al-Nusra na terenie prowincji Aleppo, Homs i Idlib: punkty dowodzenia terrorystów, składy broni i amunicji, miejsca koncentracji sprzętu ciężkiego oraz montownie uzbrojenia (w tym wytwórnie materiałów wybuchowych i trujących gazów). Według rzecznika rosyjskiego Ministerstwa Obrony w nalotach zginęło wielu dowódców polowych dżihadystów, dowodzących ostatnią nieudaną kontrofensywą przeciwko siłom rządowym (w tym trzech z al-Nusry).
Działania te zostały uzupełnione o ostrzał artylerii i naloty syryjskich sił rządowych. Skala uderzenia była wprost niesamowita, komentatorzy z Bliskiego Wschodu są zgodni co do tego, że tak wielkich nalotów nie było od początku wojny.

Następnego dnia żołnierze syryjscy i sojusznicy w Aleppo ruszyli do szturmu, udało im się zając i utrzymać liczne pozycje w dzielnicach Bustan al-Basza, Inzarat, Szeik Said oraz Placu Bai’ibdin. Jednak według słów syryjskiego Sztabu Generalnego, faktyczna operacja wyzwolenia Aleppo spod okupacji grup fanatyków islamskich ma się dopiero rozpocząć „w najbliższych dniach”. Liczni komentatorzy domyślają się, że w planach syryjskiego dowództwa ma to być ostateczna operacja (o kryptonimie Północna Burza), zakończona całkowitym wyparciem z miasta zbrojnych grup ekstremistów. Czas pokaże, czy tak się stanie.
Ośmieleni tymi sukcesami cywile w zajętych przez terrorystów częściach Aleppo podjęli działania przeciwko fanatykom. W ostatnich tygodniach gangi islamistów szczególnie zalazły im za skórę – terroryści ostrzeliwali korytarze humanitarne przeznaczone do ewakuacji ludności (zmuszając ich przez to do pozostania na miejscu, niemalże jako „żywe tarcze”), nasiliły się egzekucje, porwania dla okupu oraz łapownictwo. To ostatnie było szczególnie dotkliwe dla cywilów przekraczających punkty kontrolne obsadzone przez terrorystów (standardowa łapówka za przekroczenie takiego punktu – 300$ – stanowi obecnie równowartość około półrocznego wynagrodzenia zwykłego Syryjczyka; na dodatek w okolicach pod kontrolą terrorystów większość ludzi pozostaje bez pracy). O tych problemach w ostatnich tygodniach pisały nawet media nieprzychylne rządowi w Damaszku, w rodzaju brytyjskiej ITV (ich korespondent na miejscu o mało nie zginął, gdy terroryści ostrzeliwali korytarz ewakuacyjny) czy The Independent. Niepokój budziły także kolejne grupy obcych dżihadystów (Saudyjczyków, Czeczenów, Ujgurów, fanatyków z Europy itd.) którzy przybywali w te okolice z zamiarem osiedlenia się „pod prawem szariatu” i łupienia ludności miejscowej. Swego rodzaju kuriozum stanowi fakt, że nawet część cywilów popierających radykałów od samego początku zaczyna się od nich odwracać.
Nic dziwnego zatem, że nastroje w dzielnicach opanowanych przez terrorystów rozwijały się w kierunku zamieszek. Bezpośrednim impulsem stało się zarekwirowanie przez gangi islamistów pomocy humanitarnej przeznaczonej dla cywilów, oraz dalsze blokowanie korytarzy ewakuacyjnych. W nocy z 15 na 16 listopada na jednym z budynków sąsiadującym z kwaterą al-Nusry ze wsch. Aleppo zawisł wielki transparent na cześć prezydenta Baszara al-Asada, natomiast rankiem na ulicach dzielnicach Bostan al-Qasr, Al-Kelaseh oraz Al-Fardous (zdjęcia) zaczęli się gromadzić ich mieszkańcy (w liczbie co najmniej 1500 osób). Wzywali oni terrorystów do opuszczenia miasta a samozwańczą „radę miejską” do ustąpienia, następnie ruszyli na kontrolowane przez terrorystów magazyny żywności i odebrali to, co im się należało. Jednak w starciach z terrorystami zginęły dziesiątki z nich, a około 20 mieszkańców Bostan al-Qasr zostało aresztowanych (później dokonano nań egzekucji). Następnego dnia w internecie pojawiło się nagranie, ukazujące wielką masę cywilów uciekających ze wschodniego Aleppo w stronę dzielnic pod kontrolą rządu (najwyraźniej cywilom samą „masą tłumu” udało się przerwać kordon terrorystów i tym samym otworzyć sobie drogę ucieczki); biegli co sił w nogach przeskakując przez gruzowiska tarasujące ulice, wśród nich byli także starcy, kobiety i dzieci. Z kolei 18 listopada terroryści użyli przeciwko cywilom ciężkiej broni maszynowej, zabijając 27 z nich, a raniąc 40. Oprócz tego dziesięciu mężczyzn uznanych za „prowodyrów” zamieszek zostało przez terrorystów aresztowanych i skazanych na śmierć.
Tymczasem Al-Jazeera (ta sama, która szkalowała uczestników Marszu Niepodległości) przygotowała materiał o dzieciach ewakuowanych z rzekomo bombardowanego szpitala w dzielnicy kontrolowanej przez „rebeliantów” – który od razu wzbudził wątpliwości licznych komentatorów, nie dając się zidentyfikować z żadną ze znanych placówek medycznych w okolicy (podejrzenia budzi także czas i okoliczności zdarzenia, liczni komentatorzy sugerują zainscenizowanie materiału). Natomiast media zachodnie serwowały swoim czytelnikom łzawą historyjkę o zbombardowanym „cat sanctuary” (schronisku dla kotów) w kontrolowanej przez „rebeliantów” części Aleppo. Na temat protestów i pomordowanych cywilów nie powiedziały ani słowa. Warto jednak pamiętać, że bezustannie powtarzana propaganda stopniowo traci siłę oddziaływania…

Po raz kolejny błysnął też swym intelektem pan Kirby, rzecznik amerykańskiego Departamentu Stanu: twierdził on, że Rosja zbombardowała „pięć szpitali i co najmniej jedną mobilną klinikę” w okolicy kontrolowanej przez „rebeliantów”. Jednak nie umiał odpowiedzieć dziennikarzom, jakież to niby były szpitale i gdzie dokładnie położone. Rosyjskie Ministerstwo Obrony szybko udzieliło odpowiedzi na te bezpodstawne insynuacje.
(na podst. Al-Masdar News, The Independent, Fars News, RT oprac. M. Mazur)
Komentarz Redakcji: Demonstrujący cywile, oprócz wycofania się terrorystów i zwrócenia przez nich pomocy zarekwirowanej żywności żądali także rozwiązania samozwańczej rady miejskiej Aleppo (tzn. tej urzędującej w mniejszej części Aleppo, o czym jednak „zapominają” media głównego nurtu). Na jej czele stoi niejaki Hagi Hasan Brita, powiązany z „umiarkowanymi” radykałami z Ahrar al-Szam samozwańczy burmistrz. Jakież był nasze zdziwienie, gdy parę tygodni temu gościł na wizycie u prezydenta Hollande we Francji, razem z liderem White Helmets. Jednak było ono jeszcze większe, gdy dowiedzieliśmy się o nominowaniu Brity do nagrody Mayor of the Year 2016 (Burmistrz roku 2016) – choć w zamieszkanej przez ok. 200 tys. części Aleppo nie ma nawet bieżącej wody, i bynajmniej nie tylko wskutek bombardowań (gangi islamistów potrafiły nawet wymontować rury, przerabiając je na prymitywne moździerze-samoróbki, tzw. hellcannons). Co ciekawe, na liście wśród 15 nominowanych burmistrzów z całego świata pojawił się także… Paweł Adamowicz (PO) z Gdańska, który chce przyjmować uchodźców niczym Merkel w Niemczech. Jak widać, zachodni establishment dba o swoich, gdziekolwiek na świecie działają. I jest on podobnie wrogi niepodległej Polsce co niepodległej Syrii.







