Minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski w wywiadzie udzielonym dla portalu Onet.pl dokonał zaskakująco (jak na niego) trafnej oceny sytuacji międzynarodowej… czym jednocześnie wystawił ciekawe świadectwo nadzorowanej przez siebie samego polityce zagranicznej rządu PiS.
– Chyba już nikt poza Polską się nie dopomina o Krym. Praktycznie cała Europa nieformalnie uznała tę aneksję. Donald Trump niczego wielkiego nie zrobi, jeśli będzie siedział cicho w tej sprawie – powiedział szef MSZ w wywiadzie udzielonemu dla portalu Onet.pl.
Oprócz projekcji fobii i strachów naszego ministra, w udzielonym wywiadzie pojawiło się parę innych ciekawostek: zauważył on także, że zablokowanie przez polski rząd budowy gazociągu Nord Stream II przyniosło niewielkie realne korzyści, gdyż Rosjanom udało się uzyskać w Brukseli zgodę na zwiększenie przepustowości istniejącej już lądowej odnogi Nord Stream I – znanej jako OPAL.
Czy zwiększenie przepustowości dotychczasowych rur, czy budowa nowej, wychodzi na to samo – powiedział.
Kolejnym ciekawym wątkiem była odpowiedź ministra na pytanie o nawiązywanie współpracy z ekipą Donalda Trumpa: – Kontakty nawiązaliśmy już w kampanii wyborczej. Nie chcieliśmy się do nich przyznawać z oczywistych względów, żeby nie być oskarżanymi o stronniczość. Rozmowa, która została przeprowadzona przez Donalda Trumpa z prezydentem Andrzejem Dudą, została zorganizowana przez naszą ambasadę w Waszyngtonie — to dowód na to, że mamy dobre kontakty w ekipie nowego prezydenta – twierdził minister. Zorganizowanie spotkania z prezydentem-elektem NIE jest jeszcze dowodem na posiadanie dobrych kontaktów, to pewien standard w dyplomacji. Wynurzenia Waszczykowskiego są jednak o tyle ciekawe, że w głównym wydaniu „Wiadomości” z dnia 9 listopada, podsumowującym wygraną Donalda Trumpa w wyścigu prezydenckim, pokazano nam bardzo zakłopotanego ministra, najwyraźniej improwizującego. Natomiast w wywiadzie dla TVN24 na pytanie „czy mamy swojego człowieka w otoczeniu Donalda Trumpa” odpowiedział, że „trzeba będzie natychmiast uruchomić wszystkie kanały”. Nieudolność Waszczykowskiego spotkała się z krytyką nawet w popierającym PiS „DoRzeczy” (link); mało tego – na prawicy pojawiły się wezwania do jego dymisji.
Co ciekawe, pierwsze informacje, że tak może stać się w istocie opublikowano we wtorkowym wydaniu „Faktu”: według informatorów gazety Waszczykowski miałby odejść z resortu pod koniec roku i trafić do Brukseli. Tam stanąłby na czele Stałego Przedstawicielstwa RP przy NATO, zastępując na tym stanowisku Jacka Najdera. Nie wiadomo jednak, kto miałby zastąpić ministra na jego stanowisku; spekulacje, iż może to być europosłanka Anna Fotyga (która była już szefem MSZ, gdy PiS rządził w koalicji z Samoobroną i LPR) nie zostały na razie ani potwierdzone, ani zdementowane. W ostatnich miesiącach Fotyga dała się jednak poznać na szczeblu unijnym ze swego zdecydowanie antyrosyjskiego nastawienia – co z kolei wydaje się iść na przekór obecnym tendencjom w polityce światowej, i może być niebezpieczne dla Polski.
Komentarz Redakcji: Od niepamiętnych czasów jedną z największych słabości Rzeczypospolitej była nieudolna, ślamazarna dyplomacja – kompletnie nieprzygotowana do radzenia sobie z nowymi wyzwaniami, wynikającymi ze zmian w stosunkach międzynarodowych na poziomie największych graczy. Odwołanie wykształconego w USA ciamajdy nie jest złą decyzją, o ile na tym stanowisku nie zastąpi go ktoś gorszy.








Jeden komentarz