Prezydent Chorwacji Kolinda Grabar-Kitarović podczas wtorkowej wizyty w Dubrowniku stwierdziła, że tysiące obywateli Bośni i Hercegowiny powraca z Państwa Islamskiego do kraju, co stanowi zagrożenie dla regionu i możliwość rozprzestrzenienia się islamskiego ekstremizmu u granic Chorwacji. Dodała przy tym, że nie można przymykać oczu na ten problem, jak czynią to według niej władze BiH. Grabar-Kitarović podkreśliła, że najistotniejsze jest bezpieczeństwo granicy chorwacko-bośniackiej, która liczy 1001 kilometrów, a także obowiązki Chorwacji, wynikające z podpisania układu w Dayton, jako gwaranta stabilności BiH, gdzie Chorwaci są jednym z trzech narodów konstytutywnych, obok Bośniaków i Serbów.
Obawy chorwackiej głowy państwa potwierdza pracownik ambasady amerykańskiej w Zagrzebiu, Hoyt Brian Yee, który stwierdził, że Bośnia ma największy odsetek ochotników walczących po stronie ISIS spośród wszystkich państw regionu, a przeciwdziałania władz bośniackich są niewystarczające.
Minister bezpieczeństwa BiH, Dragan Metkić, stanowczo oznajmił, że liczby podawane przez prezydent Chorwacji są mocno przesadzone, gdyż władze dysponują danymi o 140 obywatelach kraju, którzy brali udział w walkach poza jego granicami, z czego ok. 50 z nich zginęło. Dodał także, że akcje rekrutacyjne ISIS w BiH zakończyły się w znacznej mierze niepowodzeniem, a przerzut ochotników przez Turcję stał się ostatnio bardzo utrudniony. Z kolei grupa ekspertów zidentyfikowała 188 mężczyzn, 61 kobiet i 81 dzieci, które w latach 2010-2015 opuściły Bośnię by udać się do Państwa Islamskiego, choć liczby te mogą być nieco wyższe. Bośniacki członek Prezydium BiH, Bakir Izetbegović, stwierdził, że problem jest wyolbrzymiany, a chorwackie władze nie zauważają odrodzenia ideologii ustaszowskiej w Chorwacji i znacznej liczby chorwackich ochotników w wojnie domowej na Ukrainie.
(na podst. vecernji.hr/balkaninsight.com oprac. M.G.)
w







