27 grudnia niemiecki dziennik „Bild” poinformował, że doradcą Donalda Trumpa odpowiedzialnym za przygotowanie koncepcji jego polityki wobec obszaru postsowieckiego zostanie 93-letni Henry Kissinger.
Kissinger był prezydenckim doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego (1969-1975) i sekretarzem stanu (1973-1977) za prezydentury Richarda Nixona i jego następcy Geralda Forda. Jako teoretyk i historyk dyplomacji krytykował typowe dla Amerykanów idealistyczne podejście do polityki międzynarodowej, bronił zaś europejskiej tradycji myślenia o polityce zagranicznej, opartej na pojęciu racji stanu. Według „Bilda” Kissinger osobiście zna Władimira Putina jeszcze z czasów, gdy dzisiejszy prezydent Rosji służył w KGB na terytorium NRD. Niemiecka gazeta pisze, że obok przyszłego sekretarza stanu Reksa Tillersona jest on „jednym z niewielu Amerykanów, którzy regularnie spotykali się z Putinem i to mimo odczuwalnego ochłodzenia w stosunkach USA-Rosja”. Cytuje też Marcela van Herpena z holenderskiego think-tanku Cicero Foundation, który scharakteryzował Kissingera słowami: „Najważniejsza dla niego jest światowa równowaga, a nie prawa człowieka czy demokracja.”
Poglądy słynnego politologa na relacje amerykańsko-rosyjskie odbiegają od stanowiska polityków głównego nurtu. Kluczowe dla jego podejścia jest uznanie, że światowy system polityczny z okresu zimnej wojny, oparty na równowadze sił między dwoma supermocarstwami, był bardziej racjonalny, stabilniejszy i bezpieczniejszy od obecnego. Według „Bilda” Donald Trump „dąży do zniesienia sankcji wobec Rosji zgodnie z rekomendacją Kissingera”. Ten ostatni wychodzi bowiem z założenia, iż „równowaga między USA i Rosją wzmocniłaby stabilność na świecie”. Niemiecka gazeta pisze: „Kissinger zaleca uznanie zwierzchności Rosji w położonych na południowym zachodzie dawnych republikach ZSRR, od Białorusi i Ukrainy przez Gruzję po Kazachstan. Innymi słowy USA pod względem politycznym przyznają Rosji jako strefę wpływów terytorium między Polską/krajami bałtyckimi a Iranem, Afganistanem i Chinami. (…). Okupacja ukraińskiego półwyspu nie zostanie wprawie oficjalnie uznana, ale też ma przestać pojawiać się jako temat w rozmowach dawnych supermocarstw.”
(Na podstawie PAP opracował A.D.)









2 komentarze