USA: Strzelaj dalej, Rodrigo!

Filipiński prezydent Rodrigo Duterte poinformował, że w przeprowadzonej w ubiegłym miesiącu rozmowie telefonicznej Donald Trump zapewnił go, że jego kraj znajduje się „na właściwej drodze”.

Media sugerują, iż ta pozytywna opinia rozciąga się również na prowadzoną przez prezydenta Filipin kampanię eksterminacji dilerów narkotykowych i ich klientów, na których egzekucje przeprowadza policja oraz „szwadrony śmierci” sformowane z byłych policjantów. Od objęcia przez Dutertego prezydentury w czerwcu ubiegłego roku zastrzelono już prawie sześć tysięcy dilerów i ćpunów, a w więzieniach przebywa ok. 40.000 podejrzanych.

Rex Tillerson, kandydat Donalda Trumpa na sekretarza stanu, podczas niedawnego przesłuchania przez komisję spraw zagranicznych Senatu podkreślał, że USA i Filipiny łączy „długotrwała przyjaźń”.

Na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku Amerykanie zlikwidowali swoje dwie bazy wojskowe na Filipinach. Ich zamknięcie poprzedziły masowe protesty Filipińczyków przeciw obecności amerykańskiego żołdactwa w ich kraju. Wiosną 2016 r., krótko przed wyborami prezydenckimi na Filipinach, Manila i Waszyngton podpisały porozumienie o budowie pięciu nowych amerykańskich baz, w tym na archipelagu Palawan – części terytorium Filipin najdalej wysuniętej na zachód, czyli położonej najbliżej Chin. Po wygraniu wyborów i objęciu władzy Rodrigo Duterte zamroził realizację tej umowy. Zgodził się też zakończyć filipińsko-chiński spór o wyspy na Morzu Południowochińskim, w zamian za co Pekin zobowiązał się dostarczyć Filipinom środki finansowe na rozwój infrastruktury w kwocie 3 miliardów dolarów.

(Na podstawie rp.pl opracował A.D.)

Leave a Reply