USA: Histeryczne protesty po zaprzysiężeniu Trumpa

Wkrótce po oficjalnym zaprzysiężeniu Donalda Trumpa jako 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych w USA wybuchły zamieszki. Wcześniej nawoływały do nich petycje internetowe i happeningi „organizacji pozarządowych” i innych środowisk finansowanych z pieniędzy G. Sorosa, oraz pokrewnych grup wpływu: Amnesty International, Avaaz, Puropse, ANSWER Coalition, Open Society Foundations (pol. Fundacje Otwartego Społeczeństwa). W efekcie kilkutysięczne tłumy zdemolowały centrum Waszyngtonu (analogiczna sytuacje miała miejsce również w Nowym Jorku oraz innych większych miastach USA). W piątkowych protestach rannych zostało 6 policjantów, aresztowano ponad 200 najbardziej agresywnych manifestantów.

Obecna w Waszyngtonie ekipa telewizji „Russia Today” transmitowała te wydarzenia na żywo, ukazując liczne akty wandalizmu:

Jak się okazało wkrótce, przynajmniej część protestujących w USA została w tym celu opłacona

Anti-Trump protests are paid and staged, Craigslist reveals

Następnego dnia w całych Stanach odbył się „Czarny Protest” kobiet – przyciągający o wiele większe rzesze rozhisteryzowanych pań (około 1,5 mln w całym USA). Uwagę mediów zwróciła obecna na nim artystka-prowokatorka Madonna, która przemówiła do tłumu w słowach „Myślałam bardzo wiele o wysadzeniu Białego Domu w powietrze, ale zrozumiałam, że to nic nie zmieni”. Protesty poparła także Cher i inni celebryci.

Przeciwko Trumpowi protestowano także w największych miastach Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Belgii i Portugalii – jednak organizatorom nie udało się zgromadzić więcej niż kilkuset demonstrantów na żadnej z nich. Oprócz tego odbyły się demonstracje w Hongkongu, Australii i Paragwaju. Liberalne media podają, że łącznie we wszystkich protestach na świecie, licząc razem z USA, miało uczestniczyć ponad 2 mln osób.

Natomiast w Budapeszcie wyrażono poparcie dla Trumpa: kilkaset osób wzięło zgromadziło się w tym celu na wiecu pod ambasadą Stanów Zjednoczonych. Podczas zgromadzenia pod hasłem „O lepszy ład światowy” dziennikarz Zsolt Bayer oświadczył, że Obamie „nie udało się zrealizować praktycznie niczego z jego wielkich planów”, doszło zaś do rozprzestrzenienia się liberalizmu, co przejawia się m.in. rosnącą akceptacją dla stosowania narkotyków, małżeństw jednopłciowych i aborcji.

Oczywiście, podobnie jak w polskich protestach KODu (vel „Ciamajdanu”) nie obyło się także bez elementów humorystycznych: w dniu inauguracji Trumpa internet podbiła „królowa balu” –  rycząca wściekłe „NIE!”, gdy z głośników słychać było spikera prowadzącego ceremonię zaprzysiężenia, wypowiadającego słowa „45 prezydent Stanów Zjednoczonych Donald J. Trump”:

[komentarz jednego z polskich użytkowników FB: Mówiąc językiem obecnej młodzieży „Zabij, zanim złoży jaja!” 🙂 ]

Co ciekawe, liczni manifestanci tak naprawdę nie umieli wyjaśnić, dlaczego protestują:

[co również pod tym względem przypomina KOD]

Inni zaś postawili na szokowanie za pomocą odpowiedniej „stylówy” (lub jej totalnego braku… a właściwie braku czegokolwiek):

Natomiast masowy protest kobiet w USA przyciągał uwagę wielkimi rozmiarami…

… niektórych uczestniczek. Oglądając jedynie dolną połowę tego zdjęcia, można pomyśleć, że przedstawia ono tył, a nie przód szacownej obywatelki USA. Zabawne są także hasła widoczne na jej dość sporej „powierzchni reklamowej”: pod adresem Trumpa głoszą one „FUCK OUT” (pol. wypier..aj) oraz „Opór jest prawdziwy”. Nie wątpimy 😉

Oparty głównie na postulatach o charakterze obyczajowym (a raczej nie-obyczajowym), protest kobiet cechował się także dość osobliwym (choć raczej niezamierzonym) komizmem sytuacyjnym:

Starsze panie w „strojach protestacyjnych”, z napisami „Ręce precz od mojej pochwy” oraz „Czytaj z moich ust” (sic!)

Co ciekawe, do Czarnego Protestu dołączyła się inna „czarna moc” – a mianowicie sataniści:

Choć wielu Czytelnikom może wydać się to zbyt straszne by było prawdziwe, przy tej okazji chcemy przypomnieć o jednym – w trakcie kampanii wyborczej wyszły na jaw powiązania Johna Podesty (i innych ludzi ze sztabu Clinton) oraz jego brata ze środowiskami satanistycznymi i pedofilskimi [w rzeczy samej, okazało się, że preferowana przez Podestów „sztuka” łączy w sobie oba powyższe wątki]. Według różnych niezależnych ustaleń, podobne preferencje miała przejawiać część establishmentu popierającego Clinton (w rodzaju polityków, artystów, ludzi biznesu itd., a nawet rodzonego syna spekulanta Sorosa). Na dodatek, część z nich miała przenosić swoje niezdrowe zainteresowania w świat realny, wykorzystując seksualnie nieletnich i angażując się w inne perwersyjne zachowania (patrz afera „PizzaGate”).

Powodów do śmiechu dostarczyła także (po raz kolejny) amerykańska stacja propagandowa CNN (już wcześniej określana przez Trumpa jako „fake news” – fałszywe informacje): podana przez nich informacja, jakoby Nancy Sinatra (córka Franka Sinatry) nie zgadzała się na zagranie piosenek jej zmarłego ojca na inauguracji Trumpa, została błyskawicznie zdementowana przez samą zainteresowaną:

Podsumowując: pomimo zmasowanej kampanii demoliberalnym fanatykom nie udało się przejąć kontroli nad rozwojem wypadków, ani tym bardziej zorganizować żadnego „Majdanu”. Mało tego – skompromitowali się sami w oczach wielu środowisk, nawet tych również nieprzychylnie nastawionych do Donalda Trumpa, lecz bardziej umiarkowanych.

Wolny świat świętuje kolejny sukces!

(oprac. M. Mazur)

Leave a Reply