Kraków: Falanga i przyjaciele na proteście studentów!

W solidarności ze środowiskami akademickimi, reprezentacja krakowskiej Falangi wraz z przyjaciółmi wzięła na siebie ciężar organizacji „protestu studentów„. Wyręczając prowadzące fejsbukowego fanpejdża studentki, z miesięcznym wyprzedzeniem zarejestrowaliśmy zgromadzenie pod Wieżą Ratuszową na środę 25 stycznia w godzinach 17-20. Po stawieniu się na miejscu rozwinęliśmy transparent z klasycznym cytatem jako hasłem przewodnim: „Czy nie widzisz nic, gdy kradną twoją wolność?!” i rozpoczęliśmy nadawanie naszego wieczornego programu przez megafon dużej mocy.

Zbierający się kilkudziesięcioosobowy tłumek został poinformowany o założeniach zgromadzenia i szybko zaczął podchwytywać hasła takie jak „Praca w Polsce dla Polaków” i oklaskiwać słowa o demoliberalnej demolce naszego kraju, jakie od blisko trzech dekad fundują nam kolejne rządy, zmuszając miliony młodych Polaków do emigracji zarobkowej a na ich miejsce sprowadzając hordy Ukraińców. Gdzieś w trakcie skandowania po raz kolejny „PiS/PO – jedno zło!” i nieśmiertelnego „Polska! Młodość! Rewolucja!” pod Wieżą Ratuszową pojawili się podstarzali malkontenci z KODu i chorowicie wyglądający przedstawiciele środowisk sodomickich LGBTQWERTY pod wodzą (a jakże!) niejakiego Jana Hartmana, znanego miłośnika kazirodztwa i innych dewiacji. Owa eklektyczna grupka podjęła próbę histerycznego zakłócenia naszego protestu, twierdząć, że to oni reprezentują polskich studentów. W odpowiedzi dostało im się – a zwłaszcza Hartmanowi – decybelami i ciężkimi słowami. Zepchnięci ze schodów Wieży Ratuszowej przez Policję rozpoczęli oni wygłaszanie przez łzy sztampowych farmazonów o „wolności słowa” i „demokracji”. Wiedząc, że z zajadłymi wrogami Państwa i Narodu Polskiego  się nie dyskutuje, daliśmy hasło do rozproszenia naszych działaczy, którzy krążąc po tłumku bezpośrednio „demotywowali” wymachujących flagami UE i Sodomy, natomiast nasz megafon został wycelowany w mikrofony łkających, dając wspaniałe sprzężenie i skutecznie zagłuszając ich wątpliwej jakości wystąpienia aż do końca ich hucpy. Nasza obecność na miejscu i czynny sprzeciw wobec tęczowej kontrmanifestacji KODu spotkały się z zainteresowaniem mediów i słowami uznania od przypadkowych przechodniów.

Jak widać, z manifestacji na manifestację słabnie zapał liberalnych marionetek wujka Sorosa. Oby już wkrótce piękna polskich miast nigdy więcej nie szpeciły obrzydliwe flagi: niebieska w gwiazdki i tęczowa.

Patryk Łomień



7 komentarzy

Leave a Reply