Jak poinformowała polska prasa, w nocy z 19 na 20 stycznia w białostockim klubie „Wow” pojawił się Bartłomiej Misiewicz. Na miejsce przybył limuzyną MON i w towarzystwie ochroniarza. Spędził w lokalu trzy godziny. Kupował alkohol innym gościom klubu oraz zaczepiał studentki na parkiecie.
W ten sposób rzecznik prasowy ministra obrony narodowej relaksował się przed przystąpieniem do wykonywania obowiązków. 20 stycznia towarzyszył bowiem Antoniemu Macierewiczowi podczas wizyty w Wojewódzkim Sztabie Wojskowym w Białymstoku, połączonej z otwarciem punktu informacyjnego dla kandydatów do wojsk Obrony Terytorialnej.
(Na podstawie rp.pl opracował A.D.)








