W wywiadzie dla dziennika „Le Monde” Marine Le Pen zapowiedziała, że jeśli zostanie prezydentem, będzie dążyć do wprowadzenia podatku od wszystkich umów zawieranych z cudzoziemskimi pracownikami. Wpływy z tego podatku posłużą do sfinansowania zasiłków dla bezrobotnych. Zaproponowała również „podatek socjalny” od importu dóbr i usług z zagranicy ze stawką w wysokości 3%.
– To wszystko wynika z naszego patriotyzmu. (…) każde nasze posunięcie i każde wydane euro ma służyć obronie interesów Francuzów. – wyjaśniła przewodnicząca Frontu Narodowego, która drogę rozwoju Francji pod swoimi rządami widzi w „inteligentnym protekcjonizmie i walce z dzikimi ruchami migracyjnymi”. To również powody, dla których pozytywnie odnosi się do działań Donalda Trumpa. Mowę inauguracyjną nowego prezydenta USA określiła jako „akt zgonu integralnego ultraliberalizmu”.
– Trumpa wybrano ze względu na obietnice, które obecnie wypełnia. Ten szacunek wobec wyborców powinien być przykładem dla każdego polityka. – oceniła Le Pen, zastrzegając jednak, że „nie jest zafascynowana” samymi Stanami Zjednoczonymi, ani też Niemcami czy Rosją. Na pytanie o swoje stanowisko wobec Unii Europejskiej odpowiedziała:
– Pojadę niezwłocznie do Brukseli, aby rozpocząć negocjacje w sprawie odzyskania czterech suwerenności: suwerenności monetarnej, legislacyjnej, budżetowej i terytorialnej. A sześć miesięcy po wyborach zorganizuję referendum w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej.
Źródło: Polska Agencja Prasowa
Komentarz Redakcji: A czy w Polsce znajdzie się siła polityczna, która odważy się zaproponować obłożenie podatkiem firm sprowadzających sobie tanią siłę roboczą ze wschodu? (A.D.)








