Liban: Hezbollah rozbudował flotę i systemy rakietowe

Według raportu opublikowanego przez izraelską stronę Walla.co.il libański Hezbollah zgromadził imponujący potencjał do operowania na Morzu Śródziemnym oraz okolicach wybrzeża. Jak napisano, w ciągu ostatnich kilku lat organizacja tak znacznie rozwinęła swoje siły zbrojne, że obecnie może uderzyć w praktycznie każdy cel na terenie „państwa położonego w Palestynie” i jego wodach przybrzeżnych – w tym również w infrastrukturę izraelskiej floty wojennej oraz same okręty. Hezbollah dysponuje bowiem zaawansowanymi systemami radarowymi oraz rakietami nowej generacji. Nadal nieznana jest dokładna liczba techniki wojskowej w posiadaniu libańskich szyitów, organizacja ma świetny kontrwywiad. „Od czasów libańskiej wojny domowej Hezbollah zawsze ukrywał informacje nt. swego potencjału bojowego, zwłaszcza w kwestii floty, gdzie nie ma żadnych wiarygodnych informacji” – czytamy w izraelskim raporcie.

Uzyskanie przez Hezbollah nowoczesnej broni, takiej jak rosyjskie rakiety „Jachont” (P-800 Oniks) czy ich chińskie odpowiedniki, mocno zmienia dotychczasowe „reguły gry”. Pociski te mogłyby zablokować położony zaledwie 130 km na południe od Bejrutu port w Hajfie oraz niszczyć izraelskie okręty (także floty handlowej) i platformy wiertnicze na Morzu Śródziemnym. Zmiany te mają niebagatelne znaczenie także dla bezpieczeństwa ekonomicznego państwa żydowskiego – jak czytamy w raporcie, obecnie ok. 90 proc. izraelskiego importu odbywa się drogą morską. Hezbollah rozwija także własne zdolności w zakresie desantu morskiego – w czym mają im pomagać irańscy komandosi, bowiem punkt nacisku położono na szybkie operacje dywersyjne typu „hit and run”, przeprowadzane przez niewielkie, wysoce wyszkolone jednostki. Oprócz tego irańscy nurkowie morscy pomagają szkolić swoich libańskich kolegów.

Uwagę żydowskich strategów zwraca również fakt, że Irańczycy rozwijają swój program małych, szybkich jednostek pływających, uzbrojonych w mniejsze, lecz również niebezpieczne rakiety C-704 (chińskiej produkcji). Poniższy filmik został dołączony do raportu przez jego autorów – widoczne na nim fragmenty nagrań z irańskich manewrów morskich robią wrażenie:

Nie ulega wątpliwości , że Hezbollah będzie wdrażał także te wzory, korzystając z doświadczeń Irańczyków. Jednak podstawowe znaczenie mają nadal działania lądowe.

Jak wiadomo, nowa doktryna wojskowa Hezbollahu zakłada przekroczenie granicy z Izraelem i atak na przygraniczne miejscowości przy równoczesnym ostrzale z użyciem tysięcy pocisków rakietowych dziennie. Władze państwa położonego w Palestynie wiedzą o tym, toteż ćwiczą masową ewakuację cywilów, rozwijają także systemy antyrakietowe wysokiej klasy (możliwe, że aktualnie posiadają najlepsze na świecie). Jednak nawet najlepsza tarcza antyrakietowa nie powstrzyma wszystkich nowoczesnych pocisków, zwłaszcza gdy wystrzelono ich dużo. Zaniepokojony tym rząd w Tel-Awiwie wielokrotnie deklarował, że nie pozwoli Hezbollahowi na stworzenie nowoczesnego systemu obronnego typu A2/AD, który ograniczyłby swobodę operacyjną własnego lotnictwa wojskowego. Izraelskie dowództwo zdaje sobie sprawę z powyższych zagrożeń, stąd powtarzające się naloty na konwoje czy składy amunicji Hebollahu na terenie Syrii czy wymiana samolotów F-15 i F-16 na nowoczesne F-35. Jednak nawet te zbrojenia i operacje nie będą w stanie zatrzymać dostaw uzbrojenia irańskiego i chińskiego dla Hezbollah.

(Raport nie wspomina jednak, jak daleko sięga współpraca chińsko-irańska w zakresie techniki wojskowej – a jest ona dość imponująca. Przykładowo, Hezbollah już teraz operuje dronami, które zostały zbudowane dzięki współpracy instytutów wojskowych Chin i Iranu. Technologię pozyskano z przechwyconych amerykańskich dronów najnowszej generacji, które naruszyły irańską przestrzeń powietrzną. Nadto, pamiętać należy, że Chiny uważają Iran za swojego głównego sojusznika na Bliskim Wschodzie – i nie dopuszczą do jego osłabienia. Utrata przez Iran wpływów w Libanie byłaby na chwilę obecną nie do zaakceptowania także dla Pekinu)

Ostatni raz syjoniści i libańscy szyici otwarcie toczyli wojnę w 2006 roku, gdy Izrael dokonał agresji na Liban. Pomimo asymetrycznej przewagi najeźdźcy (równającego z ziemią całe miasta za pomocą lotnictwa) już wówczas pojawiły się sygnały, że wraz z upływem czasu sytuacja będzie się rozwijać na korzyść Hezbollah. Uwagę izraelskiego dowództwa zwrócił atak rakietowy na izraelską fregatę „Hanit” – chiński pocisk starszej generacji trafił i poważnie uszkodził nowoczesny okręt mimo tego, że nie uzyskano „czystego” trafienia, skutkującego potężną eksplozją. Od tego czasu obie strony przygotowują się do następnego konfliktu, zakładając, że dojdzie do niego prędzej czy później.

 

(na podst. Al Mayadeen, Walla.co.il, WP.pl oprac. M. M.)

Leave a Reply