Jak podaje Asahi Shimbun, następuje intensyfikacja konfliktów etnicznych na północy Mjanmy. W jednym z większych incydentów w ostatnim czasie zginęło co najmniej 30 osób, w tym funkcjonariusze policji. Atak miał miejsce w poniedziałek w graniczącej z Chinami prowincji Szan, w regionie Kokang, zamieszkanym przez mniejszość chińską. Mieli go dokonać rebelianci z Armii Narodowo-Demokratycznego Sojuszu Mjanmy, utworzonego przez niedobitki z Komunistycznej Partii Mjanmy (która w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku prowadziła intensywną walkę partyzancką z rządem, korzystając ze wsparcia Chin), którym dowodzi Peng Jashieng, z pochodzenia Chińczyk, który do 2009 był szefem uznawanej oficjalnie autonomicznej administracji regionu Kokang, lecz został pozbawiony władzy.
Podaje się, że poniedziałkowy incydent jest efektem rośnięcia w siłę różnych grup rebelianckich działających na terenach zamieszkanych przez mniejszości narodowe w prowicjach Szan i Kaczin. Rozmaite grupy etniczne w Birmie od lat walczą o uzyskanie większej autonomii, a intensyfikacja ich działań może mieć negatywny wpływ na próby zaprowadzenia pokoju, tak zbrojne, jak i dyplomatyczne, podejmowane przez władze Mjanmy. Rebelianci twierdzą, że ich działania są odpowiedzią na brak przestrzegania ich praw przez władze kraju.
(na podst. Asahi Shimbun oprac. M.G.)








