Wczoraj serwis Wikileaks zaczął ujawnianie nowej serii dokumentów określanej jako Vault 7. Wyciek obejmuje dokumenty związane z narzędziami CIA. Pierwsza partia dokumentów określana jako „Year zero” obejmuje 8761 dokumentów pochodzących z jednostki o nazwie Center for Cyber Intelligence (CCI) w Langley. Dokumenty zostały częściowo zredagowane przez Wikileaks. Obejmują lata 2013-2016.
Cała seria dokumentów Vault 7 ma stanowić największy w historii wyciek dotyczący agencji wywiadowczej.
Z dokumentów wynika, że od roku 2001 CIA miała polityczną i budżetową przewagę nad inną agencją kojarzoną z masową inwigilacją – NSA. W związku z tym CIA pozwoliła sobie na zbudowanie floty dronów oraz zatrudnienie „hakerów”, dzięki czemu mogła polegać na swoich siłach i nie musiała zgłaszać pewnych swoich działań NSA.
„Hakerski” wydział CIA to było właśnie wspomniane CCI. Według Wikileaks do końca roku wyprodukowało ono ponad tysiąc narzędzi takich jak trojany, wirusy oraz – jak określa to Wikileaks – „uzbrojone malware”. Pracownicy CIA mieli stworzyć więcej kodu niż wykorzystano do prowadzenia Facebooka.
Co gorsza CIA straciła kontrolę nad swoim cyber-arsenałem oraz powiązaną z nim dokumentacją. Informacje teoretycznie dające innym możliwości CIA zaczęły krążyć pomiędzy zatrudnionymi przez rząd specjalistami w sposób dość swobodny. Dzięki temu Wikileaks mogło otrzymać część tego archiwum.
– Istnieje ekstremalne nasilenie ryzyka związanego z rozwojem „cyberbroni”. Można poczynić porównanie pomiędzy niekontrolowanym rozrostem takiego uzbrojenia (…) i globalnego handlu bronią. Ale znaczenie „Year zero” wychodzi poza dokonanie wyboru między cyberwojną i cyberpokojem. To ujawnienie dokumentów jest również wyjątkowe z politycznej, prawnej i śledczej perspektywy – mówił Julian Assange, założyciel Wikileaks.
Wśród „narzędzi hakerskich” opracowanych przez CIA znalazły się takie, które służą do ataków na popularne urządzenia m.in. na telewizory Samsung Smart TV. Miały one pozwalać na przestawienie telewizorów w stan „fikcyjnego wyłączenia”, co umożliwiało nagrywanie rozmów w pokoju i wysyłanie ich na serwer CIA.
W roku 2014 wypracowano metody infekowania nowoczesnych pojazdów. Nie wiadomo jaki był cel tego działania, ale niewykluczone jest dokonywanie niewykrywalnych zabójstw. Ponadto CIA miała jednostkę do spraw mobilnych, która opracowała metody włamywania się na telefony. Ta jednostka była szczególnie zainteresowana iPhone’ami. Mobilny cyberarsenał CIA obejmował nie tylko narzędzia samodzielnie wytworzone, ale też przejęte od innych agencji takich jak NSA, FBI czy brytyjska GCHQ.
Użytkownicy Androida też mają powody do obaw. CIA znalazła sposób na wykorzystanie przynajmniej 24 luk zero-day.
Agenci interesowali się także lukami w Windowsie, OS X, Linuksie oraz w routerach. CIA złamała swoją obietnicę odpowiedzialnego ujawniania informacji o lukach. Zachowywała dla siebie informacje o pewnych słabościach systemów aby móc je samolubnie wykorzystać.
Jak zauważył Niebezpiecznik, CIA nie złamało szyfrowania komunikatorów Signal i WhatsUp (wbrew temu, co twierdzą niektóre media). CIA ma jednak możliwość włamania się na telefon czy komputer na którym te komunikatory są instalowane. To z praktycznego punktu widzenia jest większym problemem niż podsłuchiwanie komunikatorów.
Dokumenty pokazują też, że jednostka o nazwie Engineering Development Group (EDG) prowadziła około 500 różnych projektów związanych ze złośliwym oprogramowaniem i narzędziami do włamań. Zebrano też mnóstwo informacji o narzędziach do cyberwalki wytworzonych przez inne państwa np. przez Rosję, co wykorzystywano później do podkładania fałszywych poszlak mających świadczyć o tym, że ataków hakerskich dokonywały państwa i służby inne niż CIA.
Za: Dziennik Internautów








