Polska: Konserwatywny ekonomista agentem wywiadu PRL

Wczorajsza „Gazeta Polska” podała informację, że Ireneusz Jabłoński, znany konserwatywny ekspert ekonomiczny, pracował jako „nielegał” dla służb specjalnych Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

Jabłoński po ukończeniu Politechniki Łódzkiej sam w styczniu 1988 roku wyraził chęć pracy dla organów bezpieczeństwa. Motywował to chęcią wzięcia od życia „czegoś więcej” i przeżycia przygody przeznaczonej tylko dla nielicznych wybrańców. Werbujący go esbecy byli pod wrażeniem jego ponadprzeciętnych zdolności, inteligencji, szczerości i deklarowanego „światopoglądu materialistycznego”, dlatego szybko przeznaczono go do roli „nielegała” – agenta działającego w obcym państwie pod przykrywką i fikcyjnymi danymi. Sam Jabłoński oferował nie tylko zdobywanie informacji, ale też zdobywanie pieniędzy dla SB. Z racji niemieckiego pochodzenia (jego dziadek podpisał w czasie wojny Volkslistę) przeznaczono go do działania w Republice Federalnej Niemiec. Otrzymywał regularne wynagrodzenie młodszego inspektora SB. W 1997 roku wycofał się z kandydowania w wyborach parlamentarnych. Być może powodem była uchwalona w kwietniu tego roku ustawa lustracyjna.

Sam Jabłoński nie wypiera się tych faktów: – Może nawet większość aparatu państwa zachowywała się niegodnie, jednak niektóre elementy polskiej racji stanu są ciągłe – mówi „Gazecie Polskiej”. Ireneusz Jabłoński wydał oświadczenie w tej sprawie.

Jabłoński był wieloletnim działaczem Unii Polityki Realnej, ekspertem Centrum im. Adama Smitha, funkcjonariuszem administracji samorządowej (był burmistrzem Łowicza, obecnie jest wiceprezydentem Łodzi), dyrektorem BRE Banku S. A., wiceprezesem Banku Pocztowego, wiceprezesem Banku Częstochowa S. A., wchodził w skład zarządu spółek leasingowych. Jako wiceprezydent Łodzi odpowiada m.in. za kontakty z Chinami mające na celu utworzenie tzw. Nowego Szlaku Jedwabnego.

(Na podst. „Gazety Polskiej” opr. P. P.)

Poniżej pełny tekst oświadczenia Ireneusza Jabłońskiego w tej sprawie:

W związku z ukazaniem się w Gazecie Polskiej z dnia 29.03.2017 r. artykułu Pana Macieja Marosza pod tytułem: „Wiceprezydent Łodzi <<nielegałem>> SB” pragnę oświadczyć co następuje:

1. Nigdy nie byłem współpracownikiem SB – rozumianej jako „policja polityczna” i nigdy nie „donosiłem” na kogokolwiek. Natomiast potwierdzam, że byłem pracownikiem polskiego wywiadu cywilnego (Dep. I MSW). Jednocześnie pragnę przypomnieć, że jako student Politechniki Łódzkiej i dwukrotny przewodniczący samorządu Osiedla Akademickiego PŁ byłem, podobnie jak kilku kolegów, przedmiotem intensywnej inwigilacji prowadzonej przez służby bezpieczeństwa PRL. Ponadto zostałem przez te służby uznany za przeciwnika systemu (właściwa dokumentacja znajduje się w IPN).

2. Będąc zaangażowanym w prace wywiadu nie prowadziłem działalności operacyjnej na terenie naszego kraju, poza programem szkoleniowym.

3. W czasie mojej pracy na rzecz wywiadu nie należałem do żadnej partii politycznej ani organizacji społecznej, nie prowadziłem również działalności publicznej. Aktywność tę rozpocząłem dopiero po zakończeniu pracy na rzecz wywiadu.

4. Odnosząc się do mojej motywacji podjęcia pracy na rzecz polskiego wywiadu (poza granicami kraju), chcę wskazać na dwie kluczowe przyczyny:
a. patriotyzm, to znaczy chęć działania na rzecz racji stanu Państwa Polskiego, w taki sposób w jaki to było wtedy możliwe,
b. naturalne w tym wieku zainteresowanie tajnymi operacjami wywiadowczymi prowadzonych poza granicami kraju.

5. Jednocześnie chciałbym powiedzieć, że już wiele lat temu poinformowałem moich najbliższych współpracowników i kolegów, z którymi prowadziłem działalność zawodową i publiczną, w tym panią Prezydent Hannę Zdanowską, o fakcie mojej byłej pracy na rzecz polskiego wywiadu cywilnego.

6. Ponadto, pragnę oświadczyć, że od blisko ćwierć wieku nie mam żadnych kontaktów ze służbami specjalnymi państwa polskiego, ani żadnego innego państwa oraz, że po zakończeniu pracy w wywiadzie nigdy nie wywierano na mnie jakichkolwiek nacisków z tego tytułu.

7. Na koniec chciałbym powiedzieć, że jeżeli są jacyś ludzie (rodzina, przyjaciele, znajomi), którzy z faktu mojej działalności na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku, mogliby mieć żal lub dyskomfort, PRZEPRASZAM.
Zapraszam jednocześnie wszystkie takie osoby do bezpośredniego kontaktu ze mną w celu wyjaśnienia ewentualnych wątpliwości.

Jednocześnie pragnę poinformować Państwa, że wystąpię o ujawnienie „moich teczek” zdeponowanych w IPN.

Ireneusz Jabłoński
Łódź, 30.03.2017 r.

Jeden komentarz

Leave a Reply