Pasożytnictwo gospodarcze

Od Redakcji: Do podstawowych założeń ideologii „wolnego rynku” należy „wolność umów”, w którą władza publiczna nie powinna ingerować. Jeżeli więc na przykład pracownik podpisał z pracodawcą umowę, zgodnie z którą jest zatrudniany na skandalicznych warunkach za psie pieniądze, to widocznie wyraził na to „dobrowolną zgodę” i nikomu (zwłaszcza państwu) nic do tego. Swoboda zawierania umów o dowolnej treści pomiędzy podmiotami gospodarczymi na „wolnym rynku” nie powinna być w żaden sposób ograniczana, a sposób jej wykorzystywania – kontrolowany. Z myślą o tych artykułach „wolnorynkowej” wiary przypominamy Czytelnikom obszerny fragment opracowania napisanego przed kilkudziesięciu laty przez dwóch polskich ekspertów w dziedzinie finansów. Jego tematem są praktyki i rodzaje umów zgodne z prawem handlowym i gospodarczym, ale sprzeczne z zasadami etyki i dobrymi obyczajami. Autorzy określają je zbiorczym mianem „pasożytnictwa gospodarczego”.

Eksploatacja pasożytnicza różni się od wszystkich innych form nadużyć swą subtelnością. Cechuje ją ukartowane porozumienie, planowe działanie, trudność wykrycia i formalna zgodność z literą ustaw.

Istota relacji pasożytniczej polega na niesłusznym wzbogaceniu się cudzym kosztem przy zachowaniu formy legalności. Wyzysk pasożytniczy może być bezpośredni lub pośredni. Bezpośredni wyzysk ma miejsce wówczas, kiedy osoby, które daną transakcję zadecydowały lub wykonały, osiągnęły materialne korzyści bezpośrednio w tym samym czasie. Pośredni wyzysk ma miejsce wówczas, kiedy skutkiem pewnej decyzji lub wykonania danej transakcji korzyści materialne osiąga osoba trzecia. Eksploatacja pasożytnicza, która powoduje zubożenie jednej strony i niesłuszne wzbogacenie się drugiej, w większości wypadków wykracza tylko przeciwko dobrym obyczajom kupieckim i prawo jest wobec niej przeważnie bezsilne.

Nie sposób jest przytoczyć wszystkie formy, w jakich eksploatacja pasożytnicza występuje w życiu gospodarczym. Należy tylko zaznaczyć, że formy jej są różnorodne i przeważnie niedostrzegalne nawet dla osób, które padły ofiarą tego rodzaju wyzysku.

Powstawanie strat lub marnotrawstwa w przedsiębiorstwie jest wynikiem całego szeregu nieraz bardzo różnorodnych czynników, jak na przykład niepomyślnej koniunktury, wadliwej struktury przedsiębiorstwa, błędów, nadużyć, nieuczciwości władz przedsiębiorstwa itd. Ze względu na różnorodność przyczyn strat i marnotrawstwa władze przedsiębiorstwa, nieskrępowane zewnętrzną i niezależną kontrolą, mogą zawsze tak przedstawić sytuację, aby nie padło najmniejsze podejrzenie co do możliwości istnienia wyzysku pasożytniczego.

Kontrola, mająca wyłącznie na celu wykrycie wyzysku pasożytniczego, jako taka nie istnieje. Zapobieganie eksploatacji pasożytniczej stanowi tylko jedno z wielu zadań kontroli zewnętrznej.

Kontrola zewnętrzna jest bodaj jedynym, skutecznym środkiem zaradczym przeciwko tego rodzaju wyzyskowi. Dlatego też w krajach, w których kontrola zewnętrzna jest obowiązkowa, eksploatacja pasożytnicza jest stale zwalczana i nie może się rozwinąć do wielkich rozmiarów. Stwierdzenie istnienia wyzysku należy do obowiązków rewidenta, stąd też sprawa eksploatacji pasożytniczej skierowana zostaje na właściwe tory.

W Polsce brak istnienia przymusu kontroli zewnętrznej (…) daje szerokie pole do rozwoju różnych form eksploatacji pasożytniczej w przedsiębiorstwach. W ostatnich czasach odkryto u nas eksploatację pasożytniczą w kilku poważnych towarzystwach. Praktyka wykazuje, że Wydział Inspekcji Przedsiębiorstw w Ministerstwie Przemysłu i Handlu oraz Sąd Handlowy wkroczył ostatnio na drogę bezwzględnej kontroli działalności przedsiębiorstw w wypadku, gdy przez istnienie wyzysku pasożytniczego zagrożony lub pokrzywdzony został interes lub porządek publiczny, wyrażający się w formie dobrych obyczajów kupieckich.

Wszystko to wskazuje, że kontrola przedsiębiorstw w związku z istniejącym wyzyskiem jest zjawiskiem aktualnym, wymagającym oświetlenia przez czynniki fachowe.

Eksploatacja pasożytnicza datuje się od czasu wprowadzenia w życiu gospodarczym formy osób prawnych oraz od czasu oddzielenia stanu zarządzania od stanu posiadania. Forma osobowości prawnej daje szerokie pole do różnych machinacji. Osoby fizyczne przez zasłonięcie się osobowością prawną mogą całkowicie lub częściowo maskować swą przynależność do danego przedsiębiorstwa, przy równoczesnym ograniczeniu swej osobistej odpowiedzialności. Z tego też powodu spółka akcyjna z wielką rzeszą drobnych akcjonariuszy jest dobrym gruntem do kłusownictwa dyrekcji na własny rachunek lub na rachunek reprezentowanej grupy akcjonariuszy. Nie mniejszą sposobność do różnych oszukańczych machinacji daje koncern, zwłaszcza jeżeli działa on na terenie kilku krajów. W tym wypadku kierownictwo, mające do swej dyspozycji kilka osób prawnych, ma możność nadania fikcjom charakteru transakcji konkretnych. Rozbieżność między normami prawnymi poszczególnych krajów może być zachętą do tego rodzaju poczynań. Dotychczasowy brak w traktatach handlowych klauzul, zapewniających każdemu państwu możność sprawdzenia działalności całego międzynarodowego koncernu, o ile działa on również na terenie danego państwa, daje kierownikom doskonałą sposobność przerzucenia zysków lub strat z jednego towarzystwa, działającego w pewnym kraju, do innego towarzystwa, działającego w drugim.

W kontroli, zmierzającej do ustalenia istnienia wyzysku i wysokości powstałych strat, rewident musi się posługiwać, poza zasadami księgowości, jeszcze nadto przesłankami natury ekonomicznej. Przy badaniu transakcji zawartych pomiędzy firmami znajdującymi się w różnych krajach i wchodzącymi w skład jednego koncernu, rewident musi dokładnie znać zasady i politykę wielkich koncernów, normy prawne i zwyczaje handlowe, stosowane w danym obrocie w różnych krajach. Musi on również znać decyzje, orzeczenia i opinie tak sądów zagranicznych, jak i wielkich korporacji rzeczoznawców, wydane w analogicznych sprawach.

Należy podkreślić, że nie jest tutaj omawiany wyzysk sprzeczny z obowiązującymi normami prawnymi, jak np. interesy grynderskie (1), prowadzenie konkurencyjnych interesów przez członków zarządu itp. gdyż są one wyraźnie zakazane przez prawo.

Poruszone tutaj zostały jedynie te rodzaje wyzysku, które dotychczas nie są uchwytne i które nie zostały wyraźnie zakazane przez prawo, a pozostają w sprzeczności tylko z normami etycznymi.

Dotychczas wykryto istnienie następujących form eksploatacji pasożytniczej:

  1. Manipulowanie zyskami między różnymi okresami,

  2. Niekorzystne i uciążliwe kontrakty na zakupy i usługi,

  3. Uciążliwe kontrakty sprzedaży,

  4. Sprzedaż części przedsiębiorstwa,

  5. „Załadowanie” i „wyładowanie” akcji i udziałów konsorcjalnych,

  6. Łańcuszkowa rozbudowa koncernu,

  7. Korzystanie z wysoko oprocentowanych kredytów,

  8. Nieprzezorne udzielanie kredytów,

  9. Zakłócenie równowagi interesów przeciwstawnych,

  10. Nadmierne pensje i wynagrodzenia.

Ażeby wyrobić sobie pojęcie o istocie czynu, zakwalifikowanego jako eksploatacja pasożytnicza, należy zanalizować konsekwencje każdej formy wyzysku i stwierdzić kto w danym wypadku eksploatuje, a kto pada ofiarą.

1. Manipulowanie zyskami między różnymi okresami.

Przeniesienie zysku z jednego okresu na drugi jest zwykłym nadużyciem. Stanowisko takie zajęły sądy w krajach anglosaskich. Sądy angielskie, jak również sądy amerykańskie, wydawały w takich wypadkach wyroki, zasądzające od dyrektorów naprawienie szkód, wynikłych z powodu wypłacenia dywidendy, opartej na sztucznie wyprowadzonych zyskach bilansowych, i to nawet wówczas, kiedy spółka w następnych latach miała zyski, wystarczające do zrównoważenia sytuacji kapitału.

Przechodząc do naszych stosunków, jeżeli na wyprowadzenie zysku bilansowego składają się pozycje w Polsce nie zakazane ustawą, takie przeniesienie zysku należy podciągnąć pod niniejszą grupę wyzysku, a to ze względu na brak autorytatywnej opinii, przysługującej w takich wypadkach rewidentom.

Jeżeli firma, na przykład, miała w dniu bilansu $ 5.000 pożyczki stabilizacyjnej, za którą zapłaciła 20.000 złotych, a przyjęła ją do bilansu za 30.000 złotych, przy kursie giełdowym 19.000 złotych, musiałoby to być traktowane za zwykłe nadużycie. Jeżeli natomiast firma miała towary wyszłe z mody, zakupione za 5.000 zł., które po tej cenie zostały przyjęte do bilansu, a przy późniejszym badaniu towary te okazały się zupełnie bezwartościowe, ich wstawienie do bilansu w tej sumie będzie tylko wyzyskiem. Firma bowiem może się zasłonić brakiem wyraźnego zakazu prawnego umieszczenia takich towarów w aktywach, czyli formą legalności. W ten sposób „ulepszono” bilans za dany okres o nierealną wartość wyszłych z mody towarów.

Manipulowanie amortyzacją należy również uważać jako wyzysk pasożytniczy. Będzie ono zakwalifikowane jako nadużycie wówczas, kiedy artykuły prawa podadzą tabele stawek amortyzacyjnych od różnych obiektów i urządzeń. Z powodu braku tabel amortyzacyjnych władze spółki mogą zawsze zasłonić się tym, że ich zdaniem w danym roku inwestycje nie straciły na wartości.

Absurdalny sposób traktowania amortyzacji stwierdzają nieraz ogłoszone sprawozdania poważnych spółek akcyjnych, gdzie przytoczone są oświadczenia zarządu, że w roku bieżącym nie zrobiono odpisów na umorzenie aktywów stałych, lub że poczyniono te odpisy w małej wysokości, aby umożliwić akcjonariuszom dywidendy (2). Władze spółki widocznie nie zdają sobie sprawy, że podobne sprawozdanie jest aktem samooskarżenia i, że za takie czyny zagranicą władze spółki byłyby pociągnięte do wyrównania wszelkich szkód spowodowanych wypłatą dywidendy i tantiem (3) z kapitału.

Niżej przytoczony przykład może jaskrawo ilustrować na czym polega manipulowanie amortyzacją. Powiedzmy, spółka miała stałe aktywa z początkiem okresu wartości 500.000 zł. Suma ta miała odpowiednik w pasywach: kapitał zakładowy, również w wysokości 500.000 złotych. Z końcem roku przy sporządzaniu bilansu okazało się że przed poczynieniem odpisów na amortyzację spółka zarobiła 40.000 zł. Amortyzacja obliczona na podstawie tabel naukowych winna wynosić 45.000 zł., czyli aktywa stałe z końcem okresu stanowią wartość 455.000 zł. (500.000 – 45.000). Gdyby firma sporządziła bilans prawidłowy, musiałaby wykazać stratę 5.000 zł. (Zysk przed amortyzacją 40.000 zł. minus amortyzacja 45.000 zł.). Powiedzmy, że zarząd w trosce o „dobro” akcjonariuszy nie uwzględnił amortyzacji. Skutkiem tego aktywa stałe, których wartość faktyczna wynosi już tylko 455.000 zł., przyjęte zostały do bilansu w sumie 500.000 zł. W ten sposób zamiast straty 5.000 zł. wprowadzony został zysk w wysokości 40.000 złotych.

Powiedzmy dalej, że na wniosek zarządu walne zgromadzenie uchwaliło wypłacić dywidendę w sumie 35.000 zł., w rezultacie czego:

  1. Dywidenda została wypłacona z kapitału a nie z zysku (bo go nie było),

  2. Uszczuplone zostały środki obrotowe firmy przez wycofanie gotówki na dywidendę,

  3. Został zmieniony na niekorzyść firmy stosunek aktywów płynnych do aktywów stałych,

  4. Przy przejściu akcji z rąk dotychczasowego posiadacza do rąk nowego, wypłacona uprzednio dywidenda jest niesłusznym zyskiem sprzedawcy i utajoną wadą sprzedanych akcji.

  5. W razie pogorszenia się interesów spółki i w razie braku pokrycia dla wszystkich wierzycieli wypłacona uprzednio z kapitału dywidenda jest niesłusznym wzbogaceniem się ówczesnego akcjonariusza pociągającym za sobą stratę wierzycieli.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że winę za straty nowego nabywcy akcji lub wierzyciela, w granicach wypłaconej dywidendy, należy przypisać wyłącznie władzom spółki. Gdyby bilans był sporządzony prawidłowo – dywidenda nie byłaby wypłacona i akcje miałyby swoje stuprocentowe pokrycie w aktywach spółki. Nowonabywca akcji, nie widząc straty w bilansie, kupił te akcje w przeświadczeniu, że mają one stuprocentowe pokrycie.

Odpowiedzialność cywilna za szkody spowodowane naruszeniem kapitału zakładowego przez wypłatę dywidendy jest w krajach anglosaskich przesądzona, podnoszą się nawet głosy, że władze firmy mają być odpowiedzialne za agio (4) zapłacone przez nowonabywców akcji. Zajmujący to stanowisko wychodzą z założenia, że podstawą agia był „good will” firmy w świetle bilansu.

Rzecz oczywista, że manipulowanie zyskami nie jest aktem przypadku. Władze niektórych spółek manipulują zyskami planowo. Ma to zwykle miejsce z tego powodu, że członkowie władz sami są posiadaczami akcji, lub że istnieje ukartowane porozumienie między nimi a grupą akcjonariuszy.

2. Niekorzystne i uciążliwe kontrakty na zakupy i usługi.

Wyzysk, dający się podciągnąć pod powyższy tytuł może przybrać formy bardzo różnorodne. Zaliczyć tu można ciche porozumienie dla osiągnięcia własnych korzyści między szefami wydziału zakupów spółki a jej dostawcami. Zdarza się również, że konsorcjum, mające głos decydujący w danej spółce na podstawie posiadanych akcji, skłania spółkę do zawierania niekorzystnych umów z innymi firmami, znajdującymi się pod wpływami konsorcjum.

Fakt istnienia tej formy eksploatacji pasożytniczej może być ujawniony nieraz dzięki błahym okolicznościom, które wskażą na konieczność przeprowadzenia rewizji zawartych umów.

W pewnym zakładzie przemysłu maszynowego rewident, sprawdzając ceny drobnych rachunków na zakupione części za gotówkę, złożonych przez kierownika produkcji, wpadł na trop istnienia niekorzystnych dla spółki umów zakupu. Stwierdził mianowicie, że pewne części nabyte za gotówkę przez kierownika produkcji kosztowały 1 zł., podczas kiedy firma płaciła za takie same części stałym i wyłącznym dostawcom na podstawie formalnie zawartych umów na stałe dostawy w dużych partiach po 11 zł. za sztukę.

Straty firmy nie zawsze wynikają z różnicy cen. Bywają wypadki, gdy ceny są identyczne lub nawet niższe od cen płaconych na wolnym rynku, mimo tego jednak istnieć może wyzysk w formie dostarczania towarów niższej jakości. Specjalną odmianą wyzysku przy umowach zakupu jest dostawa towarów starych, bezużytecznych i starych modeli.

Głośną była w swoim czasie sprawa, że dostawca zagraniczny dostarczał polskiej firmie towary, licząc pełne ceny cennikowe, podczas kiedy w jego kraju, towary te, jako wyszłe od trzech lat z mody, były oferowane po 40% dawnej wartości cennikowej. Oczywiście umowa została dopiero zakwestionowana po objęciu urzędowania przez nowego dyrektora.

Przy badaniu kontraktów zawartych między firmą a stałymi dostawcami rewident powinien się posługiwać cennikami i ofertami tegoż dostawcy, złożonymi innym firmom, jak również cennikami i ofertami firm konkurencyjnych.

Trafia się często również, iż wymienione na rachunkach wyświadczone usługi są tak wyolbrzymione, że na oko zdają się być uzasadnione ogromne nieraz honoraria wypłacone za te usługi. Badanie zaś rewidenta może w licznych wypadkach wykazać, że usługi takie nie były w ogóle świadczone lub też w minimalnym zakresie. Honorarium za te fikcyjne usługi jest wyzyskiem firmy na korzyść zainteresowanych osób, którymi mogą być dyrektorzy, wyżsi kierownicy lub akcjonariusze, działający w porozumieniu z osobami postronnymi.

Punktem wyjścia przy badaniach tej formy wyzysku w niektórych transakcjach jest ustalenie stosunku zachodzącego między akcjonariuszami lub władzami firmy kontrolowanej a jej dostawcami. Badanie szczegółów dotyczących dostawy może przyczynić się do wykrycia wyzysku i do ustalenia wysokości strat poniesionych przez firmę.

Znane są wypadki, że powoływano do życia specjalne firmy, tak w kraju jak i zagranicą, do pośredniczenia przy dostawach. Właścicielami tych firm byli członkowie władz firm obsługiwanych. Jedyną usługą powołanej firmy było przefakturowanie zakupionych towarów ze znacznym podniesieniem ceny, dochodzącym nieraz do 50%. W ten sposób zyski obsługiwanej spółki mogły być dowolnie regulowane, a korzyści materialne, osiągnięte przez firmę obsługującą, szły na rzecz członków władz i niektórych akcjonariuszy firmy macierzystej.

Podstawą do obliczenia strat poniesionych przy tego rodzaju porozumieniach jest cena rynkowa płacona za towar danej jakości na rynku krajowym lub zagranicznym.

Do tej kategorii wyzysków należy również zaliczyć straty firmy, poniesione w związku z zakupem stałych aktywów. Fakt, że straty te nie będą ujawnione przy sprzedaży, sprzyja w wielkim stopniu cichym i nieuczciwym porozumieniom z dostawcami.

3. Uciążliwe kontrakty sprzedaży.

Osoby nieuczciwe znalazły sposób wyzysku nawet przy kontraktach sprzedaży. Miało to miejsce zwłaszcza tam, gdzie porozumienia przy dostawach były bardzo trudne ze względu na małe zapotrzebowanie na materiały z zewnątrz.

Ciche porozumienia przybierają nieraz formę zapewnienia niektórym odbiorcom sprzedaży towarów po wyjątkowo niskich cenach, albo przyznawania nieuzasadnionych bonifikat i skont (5). Nieraz stwierdzano, że rentowne artykuły były powierzane do wyłącznej sprzedaży umyślnie powoływanym do tego celu firmom. Poważne zyski tych zbędnych pośredników były odprowadzane do prywatnych kieszeni niektórych osób, zainteresowanych również w spółce macierzystej.

Przy ustalaniu strat z tego tytułu należy obliczyć różnicę między sumą sprzedaży, jaką można było osiągnąć po normalnych cenach, a uzyskaną sumą sprzedaży po cenach kłusowniczych.

4. Sprzedaż części przedsiębiorstwa.

Sprzedaż części przedsiębiorstwa potraktowana została oddzielnie od innych kontraktów sprzedaży ze względu na odmienny sposób obliczania strat, jakie mogą być wyrządzone towarzystwu przez taką sprzedaż.

Z natury rzeczy aktywa stałe lub idealne, stanowiące część przedsiębiorstwa, nie mają ceny rynkowej. Wartość sprzedawanych artykułów stałych lub idealnych ma być ustalona przez biegłych, ewentualnie przez porównanie otrzymanych ofert. Sprzedaż części przedsiębiorstwa może spowodować olbrzymie straty dla firmy. Straty te nie sprowadzają się wyłącznie do samej różnicy między wartością buchalteryjną netto danego zasobu stałego po uwzględnieniu rezerwy na jego amortyzację – a sumą otrzymaną. Buchalteryjna wartość netto sprzedawanego obiektu może być niższa od wartości rzeczywistej. Złożyć się na to mogły:

  1. nadmierna amortyzacja,

  2. przyrost wartości lub

  3. obie powyższe przyczyny razem.

Niezależnie od strat, stanowiących różnicę wartości na samym obiekcie, należy wziąć pod uwagę jeszcze konsekwencje, jakie pociąga za sobą dla całości firmy brak sprzedanej części.

Niedawno dyrektor pewnego poważnego przedsiębiorstwa, korzystając z szerokich pełnomocnictw, sprzedał motor Diesla, wartości $ 20.000 za sumę $ 4.500. Skutkiem braku motoru firma nie mogła prowadzić dalej swej działalności i całe przedsiębiorstwo wartości $ 100.000 przeszło za psie pieniądze w ręce nabywcy motoru. Po upływie krótkiego czasu od dokonania sprzedaży przedsiębiorstwa dawny dyrektor „z szerokimi pełnomocnictwami” stał na czele firmy nowego właściciela.

Powstaje pytanie czy strata spowodowana przez tego dyrektora wynosiła tylko $ 15.500? (Różnica między ceną kosztu motoru a sumą za niego otrzymaną ze sprzedaży.). Odpowiedź na to pytanie jest oczywista.

Przy obliczaniu strat, spowodowanych tego rodzaju eksploatacją, poza zwykłą stratą, wyrażającą się w różnicy między cenami kupna a sprzedaży, należy doliczyć straty spowodowane wycieńczeniem firmy z aktywów płynnych i naruszeniem stosunku aktywów płynnych do aktywów stałych.

5. „Załadowanie” i „wyładowanie” akcji i udziałów.

Niejednokrotnie grupa większości prowadzi celową politykę, zmierzającą do wywłaszczenia drobnych akcjonariuszy. W związku z podobnymi planami grupa większości reguluje za pośrednictwem swych dyrektorów zyski, nie uchwala przez szereg lat dywidendy, zniechęcając drobnych właścicieli tak, że „słabe ręce” nie mogą utrzymać akcji. W ten sposób akcje stopniowo przechodzą do grupy większości i są do tej grupy „ładowane” po cenach wyjątkowo niskich, nieusprawiedliwionych ich rzeczywistą wartością.

Czasami polityka grupy większości zmierza do celowego upadku przedsiębiorstwa, ażeby kosztem drobnych akcjonariuszy i niektórych wierzycieli nabyć przedsiębiorstwo w drodze przymusowej licytacji.

Nieraz znów grupa akcjonariuszy deficytowego przedsiębiorstwa kieruje się wręcz odmienną polityką. Za pomocą specjalnego manipulowania rachunkami wyprowadza sztuczne zyski, uchwala wypłatę dywidendy i inkasuje ją. Uchwalona i wypłacona dywidenda stwarza doskonałą koniunkturę dla grupy akcjonariuszy, pragnących wyzbyć się posiadanych akcji. Oczywiście ucieczka od akcji rzekomo prosperującego, a w istocie deficytowego przedsiębiorstwa, czyli tak zwane „wyładowanie” akcji, odbywa się po cenach uwzględniających bieżącą rentowność przedsiębiorstwa, kalkulowaną na zasadzie ostatnio wypłaconej dywidendy.

Inną jeszcze odmianą tej kategorii wyzysku jest gra udziałami.

Nie każdy udział w innym przedsiębiorstwie jest usprawiedliwiony potrzebami gospodarczymi firmy. Kupno takich udziałów jest zadecydowane nieraz przez osoby, które są również zainteresowane w ich sprzedaży. Wielokrotnie miał miejsce fakt, że „załadowane” udziały pozostawały w spółce tak długo, dopóki przedstawiały one nie rentujący się kapitał. Ich „wyładowanie” następowało tylko w tych wypadkach, kiedy zaczynały przynosić dochód. „Wyładowane” udziały przechodziły wówczas w prywatne ręce dysponujących osób.

Kupno udziałów jest czasem robione w zamiarze uzyskania decydujących wpływów. Wpływy te są wykorzystywane do ograniczenia lub zupełnego zahamowania produkcji, do ograniczenia sprzedaży na niektórych rynkach, do zdobycia tajemnic produkcji itp.

6. Łańcuszkowa rozbudowa koncernu.

Eksploatacja pasożytnicza przy budowie koncernu polega na opanowaniu całego szeregu towarzystw za pomocą jednego, stosunkowo niedużego kapitału własnego.

Cała gra polega na zachowaniu dla siebie tylko minimalnej większości akcji, powiedzmy 51% i na łańcuszkowym wciąganiu całego kapitału przedsiębiorstwa do drugiego przedsiębiorstwa w formie aportu (6). W ten sposób powstaje wielopiętrowy gmach, opanowany całkowicie przez nieliczną garstkę osób, mających znikomą cząstkę kapitału zaangażowanego w przedsiębiorstwie, przy czym osoby trzecie, materialnie w daleko wyższym stopniu zainteresowane w przedsiębiorstwie, nie mają żadnego wpływu na bieg interesów, podczas kiedy twórcy holdingu przy pomocy stosunkowo bardzo małego kapitału stanowią czynnik decydujący we wszystkich przedsiębiorstwach.

Należy przy tym zauważyć, że przy rozbudowie holdingowej „założyciele” posługują się jeszcze nadto wszystkimi obcymi kapitałami, jakie znalazły się w przedsiębiorstwie z tytułu zobowiązań towarowych, finansowych i obligacyjnych.

Założyciele tego rodzaju tworów „przystosowują” stan zatrudnienia i rentowność do potrzeb swojej polityki. Polityka ta obliczona jest na wciągnięcie jak największych kapitałów i kredytów, i na przerzucenie ich w znacznej mierze do własnej kieszeni.

Już przy stosunkowo nieznacznym pogorszeniu się koniunktury kolosy te, stojące na glinianych nogach, padają z wielkim trzaskiem, łamiąc swym ciężarem finansujące je banki, dostawców surowców, i pozbawiając rzesze robotnicze warsztatów pracy.

Obecnie przy ograniczonych możliwościach kredytu emisyjnego powyższa forma wyzysku jest chwilowo w Polsce mało aktualną (7). Nie jest ona jednak wykluczona wówczas, kiedy powstaną odpowiednie do tego warunki.

7. Korzystanie z uciążliwych kredytów.

Jest rzeczą powszechnie znaną, że wygodny kredyt, mimo kosztu, może się przyczynić do rozwoju przedsiębiorstwa. Nie znaczy to jednak, że firma może i powinna we wszystkich warunkach i z każdego kredytu korzystać.

Dokładna analiza warunków, uzasadniających potrzebę kredytu, wysokości jego kosztu, sposobu wykorzystania i zależności od firmy kredytodawcy, wskazać może czy w danej transakcji istnieje wyzysk.

Wprawdzie nie ma żadnych norm prawnych, które by określały maksymalny stosunek płatnego kredytu do kapitałów własnych (z wyjątkiem uzależnienia kapitału obligacyjnego od kapitału własnego w przedsiębiorstwach bankowych), jednakże powiększenie inwestycji dzięki krótkoterminowemu i drogiemu kredytowi, przy zupełnym zaniechaniu akcji powiększenia kapitałów własnych lub uzyskania takich kredytów długoterminowych, wskazuje na możliwość istnienia nie bezinteresownej polityki kierowników przedsiębiorstwa.

Przy obliczaniu kosztu kredytu należy wziąć pod uwagę „koszty akcesoryjne”, to jest te, które są związane z uzyskaniem i korzystaniem z kredytu. Koszty akcesoryjne wyrażają się nieraz w formie kilku prowizji, wypłacanych osobom trzecim. Korzyści kredytodawców lub podstawionych przez nich osób w postaci różnicy cen za kupowane lub sprzedawane towary i usługi, przewyższają nieraz odsetki zasadnicze. Rzecz jasna, że korzyści te należą do kosztów akcesoryjnych.

Doliczanie odsetek na początku okresu lub kapitalizacja odsetek w krótkich odstępach czasu wpływa na znaczne podrożenie stopy procentowej ustalonej umową.

Jedną z form wyzysku może być również częściowe zablokowanie udzielonego kredytu. Odbywa się to w ten sposób, że kredytodawca pod pretekstem zabezpieczenia płatności rat w terminie stawia warunek, żeby kredytobiorca stale trzymał pewną sumę na rachunku u kredytodawcy lub we wskazanej przez niego instytucji. Suma ta jest bardzo nisko, albo wcale nieoprocentowana. Odsetki umowne są obliczane w normalnej wysokości od ogólnej sumy udzielonego kredytu, podczas kiedy poważna część przyznanego kredytu jest zablokowana i praktycznie znajduje się do dyspozycji kredytodawcy.

Jeżeli kredytodawca jest zarazem dostawcą lub jeżeli kredyt został udzielony za pośrednictwem dostawcy, odmienną formą wyzysku może być obciążenie firmy dłużniczej odsetkami za udzielony kredyt za pełny okres czasu od daty faktur bez specjalnego skonta, mimo tego, że normalnie firma miała prawo do korzystania z nieoprocentowanego kredytu przez pewien okres czasu. Przy obliczaniu sumy szkód powstałych z tego tytułu należy wziąć pod uwagę:

  1. warunki bankowe rynku, na którym kredyt został uzyskany,

  2. zwyczaje handlowe, stosowane przy podobnych transakcjach,

  3. wysokość faktycznie wykorzystanego kredytu,

  4. koszty i obciążenia powstałe z tytułu uzyskanego kredytu itd.

Powyżej omawiana forma wyzysku jest bardzo rozpowszechniona.

8. Nieprzezorne udzielanie kredytu.

Regulowanie wysokości zysku może się odbywać przez finansowanie towarzystw, w których decydujące osoby są zainteresowane. Znane są również usługi grzecznościowe dyrektorów, świadczone znajomym itp. kosztem firmy. Czasami transakcje grzecznościowe są z góry obliczone na niezapłacenie lub na przyszłą „ugodę”. Ugoda taka może polegać na:

  1. poważnej redukcji sumy należności,

  2. obniżeniu lub całkowitym zrzeczeniu się odsetek,

  3. rozłożeniu należności na długoterminowe spłaty.

Dla odwrócenia uwagi często transakcje, z których wynikają te kredyty, są zawarte na pozornie wyjątkowo korzystnych dla firmy warunkach.

Zdarza się też, że podobne kredyty są „dobrze zabezpieczone”. Zabezpieczeniem mogą być różne obiekty, których realizacja za gotówkę nie dałaby nigdy sumy wypłaconej. Wypompowana w ten sposób gotówka z kasy firmy w formie udzielonego kredytu wycieńcza przedsiębiorstwo, utrudnia jego pracę i rozwój oraz często jest powodem ostatecznej likwidacji. Dopiero przy sprzedaży, w związku z likwidacją, zabezpieczenia i zastawy okazują się małowartościowe, a straty, wynikłe z tej formy eksploatacji pasożytniczej są rzekomo usprawiedliwione przymusowym i szybkim upłynnieniem aktywów spółki.

Stwierdzono w niezliczonej ilości wypadków, że kredytodawcy mieli nieraz możność wycofania części nieprzezornie lub interesownie udzielonego kredytu, a tego nie uczynili. Przy odrzuceniu takiej możliwości kierownicy nie mieli podstaw do przypuszczenia, że w przyszłości pretensje będą zaspokojone w większej sumie. Odwrotnie, wiedzieli oni z góry, że w przyszłości nawet obecnie proponowanych sum nie otrzymają. Jednakże nie skorzystali z istniejących możliwości dlatego, że ugoda z dłużnikiem pociągnęłaby za sobą konieczność ujawnienia likwidacji długu w księgach firmy. Likwidacja długu pociągnęłaby za sobą spisanie reszty należności na straty, co mogłoby być przedmiotem krytyki na walnym zgromadzeniu. Jednym słowem dla zachowania aktywnego bilansu „na papierze”, kierownicy rezygnują świadomie z otrzymania części pretensji, nie licząc się z tym, że zainkasowana część mogłaby być z pożytkiem wykorzystana przez przedsiębiorstwo. Nie liczą się również i z tym, że swoim stanowiskiem w tej sprawie narażają firmę na dalsze jeszcze straty.

9. Zakłócenie równowagi przeciwstawnych interesów.

W krajach, w których istnieje rozwinięty przemysł, w których porozumienia gospodarcze między poszczególnymi przedsiębiorstwami datują się od dziesiątek lat, wyrobiła się opinia co do praworządności polityki oraz porozumień wielkich przedsiębiorstw. Ta skrystalizowana opinia publiczna znalazła wyraz w całym szeregu prac i sprawozdań ekonomicznych. Zgodnie z nią władze firmy winny być niezainteresowanym regulatorem sprzecznych interesów czterech głównych grup, mających swe zainteresowania w przedsiębiorstwie. Są nimi:

  1. dostawcy materiałów i pracy,

  2. konsumenci (odbiorcy),

  3. akcjonariusze i finansiści,

  4. interesy państwa.

Jest powszechnie wiadome, że dostawcy lub robotnicy pragną otrzymać możliwie najwięcej za materiały lub pracę, podczas kiedy odbiorcy chcą dostać wyrób najlepszy po najniższej cenie. Akcjonariusze zaś i finansiści chcą mieć jak największy procent od swoich lokat. Nie są oni zadowoleni z powodu samego istnienia przedsiębiorstwa, choćby ono sprzedawało najlepszy towar po możliwie najniższej cenie, o ile nie otrzymają z niego zysku od włożonego kapitału.

Słuszne jest stanowisko tych dyrektorów, którzy uwzględniają w swej kalkulacji godziwy zysk dla akcjonariusza na równi z interesem dostawców, kosztem surowców i robocizną.

Podatki na rzecz państwa i związków komunalnych są traktowane jako zobowiązania wobec dostawcy. Interesy państwa wyrażają się w ogólnej polityce gospodarczej. Polegają one na uzgodnieniu działalności danego przedsiębiorstwa lub koncernu z całokształtem zagadnień gospodarczych kraju.

Interesy powyższych grup pozostają ze sobą w sprzeczności. Złagodzenie tych sprzeczności i utrzymanie należytej równowagi jest pierwszym obowiązkiem władz spółki. Tak pojęta ich rola jest niewątpliwie ciężka i odpowiedzialna, jednakże jest ona gospodarczą koniecznością.

Dopóki produkcją i dystrybucją zajmuje się bardzo duża ilość jednostek, wzajemnie ze sobą konkurujących, kwestia równowagi jest do pewnego stopnia automatycznie regulowana. Od chwili jednak, kiedy przedsiębiorstwo może samo wpłynąć na kształtowanie się cen branych i płaconych, powstaje odpowiedzialność władz spółki za utrzymanie równowagi między przeciwstawnymi interesami.

Dyktowanie przez przedsiębiorstwo niskich cen za surowce i robociznę, celem uzyskania wygórowanych zysków lub też celem sprzedaży produktu po nieusprawiedliwienie niskich cenach, jest wyzyskiem. Również jest wyzyskiem dyktowanie wygórowanych cen za wyroby celem osiągnięcia nadmiernych zysków lub celem możności płacenia nadmiernych cen za surowce.

Zaproszenie rewidenta do ustalenia wysokości szkód wynikających z tej formy eksploatacji może być bardzo pożyteczne.

10. Nadmierne pensje i wynagrodzenia.

Najprostszym sposobem wycofania zysków jest wysokie wynagrodzenie płacone członkom władz, działającym w porozumieniu z grupą większości. W obecnych warunkach pewne utrudnienia dla tej formy wyzysku stanowi wysoki i progresywny podatek dochodowy od uposażeń i tantiem.

W statutach niektórych spółek akcyjnych podana jest górna granica rocznego wynagrodzenia władz spółki. Wynagrodzenie wyrażone jest albo w określonej sumie złotych, albo też w stosunku procentowym do kapitałów własnych, zysków, obrotów itp. Uzależnienie wysokości wynagrodzenia od obrotów albo zysków jest dla firmy bardzo niebezpieczne, gdyż stwarza to tendencję sztucznego zwiększania obrotów lub zysków.

Celem zabezpieczenia interesów Skarbu Państwa przy wymiarze podatku dochodowego ustawa o podatku dochodowym przewiduje maksymalne granice potrącalnego wynagrodzenia, wypłacanego członkom władz spółki.

Brak ograniczeń w ustawach o spółkach co do wysokości pensji władz daje szerokie pole do tego rodzaju wyzysku. Wysokość wynagrodzenia winna być jednak oceniona w zależności od walorów danego funkcjonariusza dla firmy i od warunków, na jakich można podobnego pracownika zaangażować.

(…).

Specjalną odmianą tej formy wyzysku są długoterminowe i uciążliwe umowy z członkami władz przedsiębiorstwa oraz wypływające stąd wysokie odszkodowania przy ich zwalnianiu. Niejedno przedsiębiorstwo padło ofiarą zbyt uciążliwych umów służbowych.

* *

*

Reasumując powyższe, należy stwierdzić, że wszystkie formy eksploatacji pasożytniczej wzbogacają niesłusznie jedne osoby kosztem drugich w sposób podstępny i trudny do wykrycia. Dlatego też wszystkie te rodzaje wyzysku obrażają instynkt sprawiedliwości publicznej, a po każdym ujawnieniu wyzysku opinia publiczna patrzy ze zgorszeniem na bezsilność prawa i tolerowanie pasożytów.

Normy prawa handlowego mają na celu bezpieczeństwo interesów, wypływających ze stosunków handlowych. Nowe formy gospodarki i ewolucja pojęć etycznych wpływają na kształtowanie się nowych zwyczajów handlowych, które stają się z biegiem czasu obowiązującymi normami prawnymi. Sposób powstawania prawa handlowego wskazuje jaskrawo, że prawo jest wyprzedzane przez samo życie. Ewolucja pojęć etycznych powstaje na podstawie obserwacji zjawisk gospodarczych, które chociaż nie są wyraźnie zakazane obowiązującymi ustawami, to jednak są sprzeczne z duchem i intencjami praworządności.

Skutecznymi środkami zaradczymi przeciwko wyzyskowi pasożytniczemu są:

  1. kontrola zewnętrzna wykonywana przez fachowych rewidentów,

  2. kontrola budżetowa,

  3. konsolidowanie bilansów.

Środki te wymagają osobnego omówienia. Tu zaznaczymy tylko, że rewident przy wykonywaniu swych prac powinien mieć zwróconą czujną uwagę na możliwość istnienia korsarstwa gospodarczego a to celem ustalenia jego form i spowodowanych szkód.

Co do zasad sporządzania i wykorzystywania kontroli budżetowej, należy podkreślić, że nie chodzi tu o budżet w sensie urzędowym. Budżet urzędowy bowiem jest raczej celem lub końcem odpowiedzialności władz, podczas kiedy budżet przedsiębiorstwa handlowego lub przemysłowego powinien być raczej środkiem, czyli początkiem pracy dla kierownika przedsiębiorstwa.

Przy zastosowaniu kontroli budżetowej wyzyski mogą być ujawnione w pierwszych miesiącach roku operacyjnego. Kontrola budżetowa ma tę wyższość, że wnika w tajemnice zamiarów już przy samym planowaniu tych transakcji. Daje ona dlatego możność oceny sprawiedliwości przyczyn, jakimi dyrekcja się kierowała.

Istota skonsolidowanych bilansów polega na uznaniu do celów bilansowych wszystkich połączonych ze sobą przedsiębiorstw, będących samoistnymi osobami prawnymi, za jedną całość, przy jednoczesnym wyłączeniu wewnętrznych obrotów.

Potrzeba skonsolidowanych bilansów powstała od czasu wprowadzenia holdingów. Pierwszy należyty bilans skonsolidowany został sporządzony przez amerykańską firmę United Steel Corporation w r. 1902. Korporacje rewidentów przeprowadziły w tej dziedzinie badania. Opinie, wydane na podstawie powyższych badań, wskazują na konieczność skonsolidowania bilansów przedsiębiorstw, związanych ze sobą za pomocą udziałów lub pakietu akcji. Opinie te brzmią: „skonsolidowanie bilansów jest konieczne, jeżeli bilanse te mają wykazać właściwą sytuację tych przedsiębiorstw i mają służyć za podstawę do sprawiedliwego wymiaru podatków”.

Najlepsi prawnicy, wyspecjalizowani w prawie o spółkach uznali, że formalna strona prawa jest mniej ważna dla akcjonariuszy, aniżeli strona praktyczna, tj. obraz właściwego stanu interesów. (…). W krajach anglosaskich banki żądają bilansów skonsolidowanych począwszy od roku 1915. Pierwszą inicjatywę w tej sprawie dał Federal Reserve Bank.

(…).

Jeżeli chodzi o wysokość udziału lub portfela, która by uzasadniała potrzebę sporządzania skonsolidowanego bilansu, istnieją znaczne różnice w normach prawnych, które ulegają stale zmianom. Korporacje rewidentów nie są za wprowadzeniem ustawowego minimum, przy którym miałby istnieć obowiązek sporządzania bilansu skonsolidowanego, chcą one to uzależnić od opinii rewidentów w każdym indywidualnym wypadku.

(…).

Źródło: J. Aseńko, A. Grodzicki, Pasorzytnictwo [sic!] gospodarcze, Warszawa b.d.w., s. 5-21. (Pisownię uwspółcześniono. Opuszczenia i przypisy pochodzą od Redakcji Xportalu. Obaj autorzy byli członkami Korporacji Międzynarodowych Rzeczoznawców Księgowości w Londynie oraz ekspertami ds. księgowości polskiego Krajowego Towarzystwa Powierniczego).

Przypisy:

1. Grynderstwo – pospieszne zakładanie przedsiębiorstw (zwykle w formie spółek akcyjnych) na krótki czas w okresach pomyślnej koniunktury, w celu szybkiego osiągnięcia zysków za pomocą spekulacji papierami wartościowymi; termin upowszechnił się na przełomie XIX i XX wieku.

2. Dywidenda – udział akcjonariusza w rocznym zysku spółki.

3. Tantiema – udział członków zarządu, rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej w zysku przedsiębiorstwa.

4. Agio – nadwyżka kursu sprzedaży papierów wartościowych ponad ich wartość nominalną.

5. Skonto – zniżka ceny towaru objętego sprzedażą kredytową lub ratalną, udzielana nabywcy płacącemu gotówką przed umówionym terminem spłaty.

6. Aport – wkład rzeczowy założyciela spółki akcyjnej.

7. Książka ukazała się drukiem w 1933 lub 1934 r.

Opr. Adam Danek

14 komentarzy

Leave a Reply