Francja/Syria: Kto dżihadem wojuje, od dżihadu ginie

„Dżihadyści z Francji robią dobrą robotę w Syrii” – tak w grudniu 2012 roku powiedział Laurent Fabius, ówczesny minister spraw zagranicznych Francji (był premierem w latach 1984-1986). Twierdził także, że państwo francuskie nie może nic zrobić, by zatrzymać własnych fanatyków (zarówno pochodzenia imigranckiego, jak i rodowitych Francuzów-konwertytów), udających się na dżihad do Syrii. Wypowiedź padła w kontekście jego sprzeciwu wobec umieszczenia przez USA organizacji Frontu Nusra na liście grup terrorystycznych. Wywołało to wielkie oburzenie w Syrii, pamiętano o tym także w następnych latach.

W 2015 roku rodziny tych, którzy zginęli z rąk pochodzących z Francji fanatyków próbowali pozwać Fabiusa, domagając się symbolicznego odszkodowania w kwocie 1 euro za „podżeganie do wojny”. Niestety, bezskutecznie.

Teraz francuski rząd nie może sobie poradzić z atakami terrorystycznymi na własnym terenie. Jak można było przewidzieć, względne sukcesy dżihadystów w Syrii ośmieliły do działania podobnych ekstremistów w Europie.

Wczoraj, po ostatniej strzelaninie na Polach Elizejskich, kontrowersyjną wypowiedź Fabiusa przypomniał światu dr Baszar Dżafari, syryjski ambasador przy ONZ:

Dr Baszari zwrócił też uwagę na tragiczne w skutkach, nieprzemyślane działanie rządu francuskiego po ataku na redakcję lewackiego tygodnika „Charlie Hebdo”. Wówczas w „uderzeniu odwetowym” francuskiego lotnictwa [przeprowadzonym bez odpowiedniego rozpoznania i koordynacji z syryjskim rządem] na okupowane przez ISIS miasto Manbidż zginęło 164 cywilów.

(na podst. Twitter oprac. M.M.)

 

Komentarz Redakcji: Żadnych płaczów nad Francją, żadnych zdjęć w kolorach francuskiej flagi. Gdyby Francuzi mieli choć trochę honoru, to by odsunęli od władzy takich polityków jak Fabius już w 2012 roku. 

2 komentarze

Leave a Reply