Po szokujących słowach Anny Pamuły, reporterki związanej z „Gazetą Wyborczą”, która z uśmiechem na ustach przedstawiła takie oto matematyczne wyliczenia – „Załóżmy, że przyjmujemy 7 tysięcy uchodźców, wśród nich jest jeden zamachowiec. Wysadza w powietrze. Ginie 10 Polaków. No ale uratowaliśmy życie tym 6999 osobom, które przecież uciekały przed wojną” – głos postanowił zabrać były przewodniczący SLD, Leszek Miller. Po raz kolejny w tej kwestii wypowiadając się nader rozsądnie.
Miller w ostrych słowach skrytykował Pamułę i zwrócił uwagę czy twierdziłaby tak samo, gdyby w tej dziesiątce znaleźli się jej bliscy. Były przewodniczący SLD w swoim artykule edukuje Pamułę, pisząc – „Polskie władze muszą czynić wszystko, aby nie wysadzono w powietrze nie tylko 10 Polaków, ale nawet jednego. Los własnych obywateli jest ważniejszy niż położenie potencjalnych przybyszów”. Co ciekawe, powołał się on przy tym na słowa Baracka Obamy, który w obecności Angeli Merkel oświadczył, że choć imigrantom należy pomagać, to jednak rolą przywódców politycznych jest ochrona obywateli państw, którymi rządzą. Były przewodniczący SLD zwrócił także uwagę, że ciężko mówić o „uchodźcach”, ponieważ docierający do Europy ludzie to nielegalni imigranci, którzy uchodźcami byliby jedynie w pierwszym bezpiecznym kraju do którego dotrą po przekroczeniu granicy ogarniętego wojną państwa.
(na podst. se.pl oprac. BWP)
Komentarz Redakcji: Bardzo żałujemy, że także okres aktywności politycznej i sprawowania kierowniczych funkcji w Państwie przez Leszka Millera nie odznaczał się podobnym „odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym” z jego strony.









Jeden komentarz