Syria: Kurdyjskie SDF (znowu) dogadało się z ISIS

Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow potwierdził, że popierane przez USA Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF – składające się głównie z kurdyjskich Powszechnych Jednostek Obrony – YPG) zawarły układ z ISIS, pozwalający licznym dżihadystom na opuszczenie pozycji obronnych wokół miasta Rakka, uznawanego za syryjską stolicę tzw. Państwa Islamskiego. Według doniesień, ma on pozwalać im na wycofanie się do wschodniej części prowincji Homs – w stronę Palmyry.

Tym samym minister odrzucił wcześniejszą odpowiedź strony kurdyjskiej, utrzymującą jakoby nie dogadywali się oni z ISIS – co dwa dni wcześniej (w sobotę, 27 maja) zarzuciło Kurdom rosyjskie Ministerstwo Obrony.

– Nasze Ministerstwo Obrony potwierdziło tę informację. Opiera się ona na prawdziwych danych. Ponadto, wkrótce po tym jak upubliczniono tę informację, wielu dżihadystów ISIS faktycznie opuściło Rakkę, udając się w stronę Palmyry – dodał Ławrow. Jak dodał, sytuacja ta wymusiła na Rosji rzucenie swego lotnictwa do zbombardowania zmierzającego tam konwoju dżihadystów.

Fragment nagrania z nalotu dokonanego w poniedziałkową noc (z 29 na 30 maja) opublikowały rosyjskie media. Według ich doniesień, zginęło ponad 80 dżihadystów, zniszczono też 36 pojazdów i 8 cystern z paliwem, oraz mobilną artylerię i wiele sztuk broni ciężkiej zamontowanej na pickupach.

Terroryści ISIS podjęli podobną próbę ewakuacji już wcześniej, 25 maja. Jednak również i ona zakończyła się niepowodzeniem, gdyż rosyjskie lotnictwo namierzyło ich błyskawicznie i zbombardowało.

W swym oświadczeniu Ławrow zwrócił też uwagę na niedociągnięcia w obecnej koordynacji walk przeciwko terrorystom, czyli innymi słowy na brak współpracy między siłami tzw. Koalicji (pod dowództwem USA) a stroną rosyjsko-syryjską i sojusznikami. Minister wyraził też swoje wątpliwości na temat deklarowanej przez Amerykanów „nowej strategii” walki przeciwko ISIS:

– Oczywiście, słyszeliśmy niedawne oświadczenie amerykańskiego dowództwa, które powiedziało, że zamierza zmienić taktykę i zamiast periodycznego organizowania ofensyw na pozycje ISIS wokół Rakki, weźmie miasto w okrążenie. Zobaczymy, jak ta koncepcja zostanie zrealizowana w praktyce – powiedział minister.

 *             *            *

W ten sposób USA narzuca Rosji konieczność niszczenia za pomocą nalotów kolejnych kolumn dżihadystów, zmierzających w stronę pozycji Syryjskiej Armii Arabskiej – tym samym wyczerpując zasoby rosyjskiego lotnictwa i odciągając je od innych działań wspierających siły Syrii. Nietrudno zrozumieć, że dla strony rosyjskiej taka sytuacja jest bardzo irytująca – zwłaszcza, iż powtarza się ona po raz kolejny. Podobne porozumienia pozwoliły dżihadystom na opuszczenie pozycji wokół tamy Tabka, a wcześniej na wycofanie się z miasta Manbidż (analogicznych przykładów było więcej). W pierwszym wypadku było to (jak się wydaje) poniekąd uzasadnione – należało jak najszybciej przerwać działania zbrojne koło tamy, gdyż uszkodzona groziła przerwaniem – co z kolei mogło doprowadzić do powodzi i katastrofy ekologicznej dotykającej kilku milionów mieszkańców północnej Syrii (istniały liczne dowody na to, ale kurdyjskie dowództwo SDF długo zaprzeczało, że było takie ryzyko – określając takie twierdzenia mianem propagandy ISIS). Jednak operacja została przeprowadzona w taki sposób, że na wycofującą się kolumnę ISIS nalotu dokonało lotnictwo USA, najwyraźniej bez koordynacji ze stroną kurdyjską. Jak wskazywała później część komentatorów, złamanie zawartej umowy – wynikające z dążeń Amerykanów do sukcesu propagandowego za wszelką cenę – w przyszłości tylko wzmocni morale dżihadystów i oddziaływanie ich propagandy, co utrudni walkę przeciwko nim, zarówno w Syrii jak i w Iraku.

Jak łatwo się domyślić, gdyby to strona syryjska uczyniła podobnie, np. łamiąc któreś z porozumień zawartych z „umiarkowanymi” dżihadystami i bombardując ich konwój w trakcie ewakuacji do Idlib – wówczas zachodnie media i politycy nie omieszkali by tego wykorzystać przeciwko rządowi w Damaszku.

Co ciekawe, strona kurdyjska do samego końca wypierała się prowadzenia rozmów z terrorystami – jednak kłam ich twierdzeniom zadały… same władze USA, ogłaszając pod koniec operacji, iż takie negocjacje faktycznie miały miejsce.

Drugi przypadek był równie kontrowersyjny – gdyż siły ISIS mogły zostać w całości zniszczone w mieście Manbidż. Nadto, zawarta ugoda nie doprowadziła do pełnego opuszczenia miasta przez dżihadystów – wielu fanatyków, głównie ci urodzeni w Europie, broniło się do końca. Zaś później rzekomo „potężne” SDF zorientowało się, że nie jest w stanie utrzymać pozycji pod Manbidż – widząc zbliżających się Turków i protureckich islamistów, Kurdowie przekazali wiele z okolicznych miejscowości pod protekcję Syryjskiej Armii Arabskiej i prorządowych milicji.

Warto przypomnieć, że równie oryginalnie wyglądało „wyzwolenie” miasta Al-Bab przez Turków – siły ISIS opuściły miasto przez korytarz na południu, kierując się w stronę pozycji syryjskich sił rządowych. Analogiczna sytuacja miała miejsce wcześniej w Dżarabalus.

W sytuacjach jak opisywane, amerykańscy decydenci próbują tłumaczyć takie działania własne oraz sojuszników koniecznością „obrony cywilów”. Jednak, jak pokazuje brutalna praktyka wojny, jest to bodaj ostatnia rzecz na jakiej zależy USA. Tylko w zeszłym tygodniu w nalotach sił Koalicji na Syrię zginęło 36 cywilów – ze względu na nieprzemyślany, chaotyczny charakter tych nalotów rząd w Damaszku złożył w ONZ kolejną skargę na USA. Oprócz tego, liczne nagrania i zdjęcia potwierdzają używanie białego fosforu do bombardowania zajętych przez dżihadystów miast.

Natomiast według oficjalnych danych, podanych 2-go czerwca przez amerykańskie dowództwo, od początku Operacji „Inherent Resolve” w bombardowaniach na terenie Iraku i Syrii zginęło 484 cywilów. Jednak według aktywistów z Bliskiego Wschodu i wspomagających ich dysydentów zachodnich, faktyczna liczba ofiar jest kilkukrotnie wyższa.

(na podst. The Independent, RT, Rudaw, TASS, FB, Twitter oprac. M. Mazur)

 

3 komentarze

Leave a Reply