We Francji prezydent Emmanuel Macron i premier Édouard Philippe wzięli udział w Mszy świętej odprawionej w rocznicę męczeńskiej śmierci księdza Jacquesa Hamela, który zginął z rąk dżihadystów. Msza została odprawiona w tym samym miejscu, gdzie zamordowany został ks. Hamel: w kościele w Saint-Étienne-du-Rouvray w Normandii. Liturgię celebrował metropolita Rouen, arcybiskup Dominique Lebrun. Do udekorowania ołtarza użyto m.in. kwiatów z grobu męczennika.
Ks. Jacques Hamel został zabity przez dżihadystów 26 lipca 2016 r. tuż po odprawieniu Mszy świętej. Odpowiedzialność za jego śmierć wzięło na siebie „Państwo Islamskie”. W kwietniu arcybiskup Lebrun rozpoczął na szczeblu archidiecezji postępowanie przygotowawcze w ramach procesu beatyfikacyjnego ks. Hamela.
Źródło: Katolicka Agencja Informacyjna
Komentarz Redakcji: Trudno raczej uwierzyć w nagły przypływ pobożności u prezydenta, który publicznie żyje w nienormalnym związku, a niedawno powołał na stanowisko ministra zdrowia znaną zwolenniczkę eutanazji (która, póki co, jest jeszcze we Francji niedozwolona). Tajemnicza siła, jaka pchnęła Emmanuela Macrona do kościoła, przypuszczalnie ma raczej związek z szybkim spadkiem poparcia dla tego polityka. Miało ono charakter krótkotrwały i – wbrew mędrkowaniom politologów rozwodzących się nad jego złożonymi przyczynami – tylko jedno źródło: mobilizację wszystkich obrońców masońskiej republiki przed kandydaturą Marine Le Pen. Widmo Le Pen zniknęło, więc poparcie dla Macrona spadło o 10% w ciągu jednego miesiąca. Republikański Ken ima się wobec tego desperackich sposobów, by zahamować jego dalszy spadek: przyjmuje Rihannę w Pałacu Elizejskim, by zaraz potem powrócić do wypróbowanej zasady „Paryż wart jest Mszy”. (A.D.)







