Emerytowany (na szczęście) polityk Radosław Sikorski drugi raz w życiu wypowiedział sensowną ocenę (pierwszym było przyznanie, że „zrobiliśmy laskę Amerykanom”). 1 sierpnia przypomniał, iż powstanie warszawskie, którego rocznicę z pompą obchodzą w tym dniu władze Republiki Okrągłego Stołu, było polityczną i wojskową głupotą, która ściągnęła na naród straszliwą katastrofę.
[Gen. Tadeusz Bór-Komorowski] Dysponując błędnym rozpoznaniem i 1700 szt. broni, rzucił naszą młodzież na Wehrmacht; Poniósł jedną z największych klęsk w naszej historii. (…). Straty 100 żołnierzy i cywilów za każdego zabitego wroga to nie jest walka, a samoeksterminacja. (…). Młodzież myślała, że idzie po zwycięstwo a nie po honorową śmierć. Uważam, że samobójstwo każdy powinien popełniać na własny rachunek. (…). Nikt mnie nie wyprzedzi w szacunku dla żołnierzy, którzy poszli walczyć. I nikt mi nie zabroni kwestionować zgubnych rozkazów. – napisał Sikorski.
Za te słowa na Sikorskiego napadła werbalnie Beata Mazurek, rzecznik prasowy PiS. Stwierdziła, że takich wypowiedzi nie powinno być i zasugerowała, że ich autor jest nikim.
(Na podstawie kresy.pl opracował A.D.)









6 komentarzy