– Dopóki tutaj będę [na Kremlu], nie będzie żadnego barbarzyństwa na placu Czerwonym. – miał obiecać Giennadijowi Ziuganowowi prezydent Władimir Putin.
Przywódca Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej poinformował 1 sierpnia, że pomysł wyniesienia trumny Lenina i pochowania go na zwykłym cmentarzu pojawił się na jednym ze spotkań u prezydenta. Zaczęto dyskutować również nad całym cmentarzem, jaki powstał pod murami Kremla za czasów ZSRR. Na zapleczu mauzoleum pochowanych jest ponad czterystu polityków, naukowców i wojskowych. Aleję otwiera popiersie Stalina.
Według własnej relacji Ziuganow zaczął tłumaczyć prezydentowi, że pod murami Kremla grzebano ludzi już w zamierzchłej przeszłości, a i na samym Kremlu, w cerkwiach, są pochowani członkowie rodzin carskich.
– Jeśli chodzi o formę pochówku Lenina, to jest ona taka, jak przyjęto w prawosławiu: leży dwa metry poniżej poziomu ziemi. – tłumaczył przewodniczący KPFR.
Ziuganow przekonywał, że nie można usunąć również sowieckiej „alei zasłużonych” spod murów Kremla, ponieważ dla przeprowadzenia ekshumacji ciał potrzebna jest zgoda żyjących krewnych.
– Zbierałem wszystkich krewnych i Żukowa, i Wasilewskiego, i Rokossowskiego. Wszyscy co do jednego podpisali pismo przeciw przenoszeniu ciał, a ja je wręczyłem prezydentowi. – relacjonował Ziuganow.
W marcu obecnego roku także patriarchat moskiewski oficjalnie i ostro sprzeciwił się zarówno usunięciu trumny Lenina z mauzoleum, jak i zburzeniu samego budynku.
(Na podstawie rp.pl opracował A.D.)








