Jeden z liderów białoruskiej „opozycji demokratycznej”, Anatolij Lebiedźka, udzielił ostatnio wywiadu polskiej prasie. Przedstawił w nim swoją interpretację polsko-białoruskich stosunków politycznych.
Lebiedźka przekonywał, że prezydent Alaksandr Łukaszenka jako przywódca polityczny najlepiej czuje się w wojennych warunkach. – I ma osobistą listę wrogów. – mówił z namaszczeniem. Według „demokratycznego opozycjonisty” na liście tej znajduje się państwo polskie. Dalsza część wypowiedzi Lebiedźki była jeszcze bardziej filmowa: – Białoruski reżim prowadzi wojnę na dwóch frontach. „Pierwszy front białoruski” to walka wewnątrz państwa z opozycją i społeczeństwem obywatelskim. „Drugi front białoruski” skierowany jest przeciw Zachodowi. A Polska jest najbardziej na wschód wysuniętą częścią Zachodu.
Źródło: rp.pl
Komentarz Redakcji: No tak, oczywiście, prezydent Łukaszenka to obłąkany furiat, który myśląc o Polsce, gryzie z wściekłości dywan w swoim gabinecie. Najnowszym aktem jego wrogości do Polski było zapewne niedawne przyjęcie dla szpitala w Witebsku kosztownego sprzętu diagnostycznego, zakupionego przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych i przekazanego za pośrednictwem polskiej ambasady w Mińsku. A tak naprawdę, co można wyczytać z opowieści białoruskiego demoliberała? Po pierwsze, Lebiedźka nakreślił rolę państwa polskiego jako sojusznika białoruskiej „opozycji demokratycznej” przeciw państwu białoruskiemu. Czyli zachęcał władze w Warszawie do awanturniczej i zideologizowanej polityki zagranicznej sprzecznej z polską racją stanu. Po drugie, na płaszczyźnie ideologicznej zaprezentował się jako radykalny eksponent zachodniactwa – tak bardzo, że z rozpędu nazwał Polskę „najbardziej na wschód wysuniętą częścią Zachodu”. Ze swej strony mamy nadzieję, iż w przeciwieństwie do niego polskie władze widzą w naszym państwie samodzielny podmiot polityczny, a nie peryferyjną przybudówkę Zachodu. Raz jeszcze potwierdza się to, o czym piszemy od początku: „opozycja demokratyczna” na Białorusi jest agenturą, stworzoną i sterowaną przez euroatlantyckie ośrodki dyspozycji. W świetle słów Anatolija Lebiedźki zastanówmy się, jaka może być zasadnicza przyczyna niezbyt dobrych dotąd relacji polsko-białoruskich. Czy aby nie bezrefleksyjne posłuszeństwo władz w Warszawie wspomnianym zachodnim ośrodkom, uzurpującym sobie prawo do kierowania wewnętrznymi sprawami Białorusi, w tym wymieniania składu jej rządu? (A.D.)







