Siły zbrojne saudyjskiego reżimu już prawie doszczętnie zniszczyły miasto Al-Awamijja, w dystrykcie Katif należącym do zasobnej w ropę Wschodniej Prowincji. Po wielomiesięcznych bombardowaniach i blokadzie humanitarnej, z około 26-30 tys. mieszkańców na miejscu zostało ich niespełna tysiąc. Reszta uciekła bądź zginęła – dokładna liczba ofiar nie jest znana. Wschodnia Prowincja w Arabii Saudyjskiej jest zamieszkana głównie przez muzułmanów szyickich, którzy traktowani są jako obywatele drugiej kategorii – często spotykają ich szykany, a dotykające ich porwania czy nawet zabójstwa są traktowane obojętnie przez organy ścigania. Osoby z mniejszości szyickiej mają też zamkniętą ścieżkę kariery zawodowej w sektorze prywatnym, nie dopuszczano ich nigdy do wyższych stanowisk w administracji państwowej i siłach bezpieczeństwa. Stanowią oni 2 miliony spośród liczącego około 26 milionów mieszkańców kraju.
Miasto Al-Awamijja od dawna jest przysłowiową solą w oku dla Saudów i innych wahabitów, gdyż to z niego właśnie pochodził szyicki szejk Nimr Bakir al-Nimr. Był on znany z ostrych wystąpień antyrządowych oraz prowadzonej od 2009 r. kampanii na rzecz praw dla swoich współwyznawców i walki z korupcją. Przez lata wspierane przez niego protesty miały pokojowy charakter; sam duchowny mawiał nawet, że „broń słowa ma większą siłę niż moc pocisków”. Wierzył też, że społeczność międzynarodowa udzieli aktywnego wsparcia prześladowanym szyitom – co jednak nigdy nie nastąpiło. Wnoszone do ONZ protesty na nic się zdały (głownie ze względu na interesy państw zachodnich z Saudami), we wcześniejszych latach problemem zajmowała się głównie Międzynarodowa Grupa Kryzysowa, posiadająca status niezależnej organizacji.
W lipcu 2012 r. został on aresztowany pod zarzutami „wspierania terroryzmu” i próby „destabilizacji państwa poprzez angażowanie wpływów zewnętrznych” (jak łatwo się domyślić, wahabitom chodziło o szyicki Iran), a od października 2014 przebywał on w „celi śmierci”. Stworzyło to dodatkowy impuls do społecznych protestów, brutalnie zresztą spacyfikowanych – przy milczącym przyzwoleniu państw zachodnich. Sytuacja szyitów w Arabii Saudyjskiej uległa pogorszeniu po wybuchu wojny „domowej” w Jemenie (od 2015 roku) – gdy Saudowie zorientowali się, że tamtejszy szyicki ruch niepodległościowy Houtich tak łatwo nie odpuści, a Jemeńczycy nie zaakceptują narzuconego im siłą dyktatora, zaostrzyli czystki na tle religijnym przeciwko własny szyickim obywatelom.
Bezpośrednim powodem wybuchu niezadowolenia społecznego była dokonana przez władze w egzekucja szejka al-Nimra. Miała ona miejsce na początku stycznia 2016 roku, wywołując protesty na całym Bliskim Wschodzie (także wśród części sunnitów). Od tego momentu część szyitów z Arabii Saudyjskiej rozpoczęła podziemną walkę zbrojną, a samo miasto stało się jednym z najważniejszych punktów zapalnych. Wąskie uliczki miasta stały się idealnym terenem walki dla nielicznych grup szyickich powstańców, znikających bez śladu po kolejnych atakach. W związku z tym władze saudyjskie podjęły decyzję o zrównaniu miasta z ziemią. Do działań przeciwko jego mieszkańcom władze przystąpiły w maju br. – pod pretekstem walki przeciwko „uzbrojonym bandytom” rozpoczynając całkowitą blokadę miasta (odcinając je także od pomocy humanitarnej) oraz systematyczne niszczenie jego kolejnych kwartałów. Nieoficjalnie wiadomo także, że mieszkańcom postawiono ultimatum – „opuśćcie miasto, albo gińcie”; biorący udział w operacji żołnierze saudyjscy podpalali też domy mieszkalne. Media obiegły szokujące informacje nt. zagłodzonych mieszkańców, czy zdjęcia z wnętrza szyickiego meczetu, zajętego przez siły rządowe i zbezczeszczonego przezeń. Po długich staraniach, władze zgodziły się na przyjazd dziennikarzy zagranicznych – byli oni zszokowani ogromem zniszczeń.

W ten wtorek saudyjskie władze Wschodniej Prowincji wydały oświadczenie, według którego zakończyły istnienie dzielnicy al-Musawara, stanowiącej część miasta Al-Awamijja. Według miejscowych, po ustaniu starć na teren dzielnicy wjechało około 60 koparek i buldożerów, przystępując do równania z ziemią wszystkich zabudowań. Niszczona jest także dzielnica al-Mosawara – historycznie jedna z najstarszych części miasta, gdzie znajduje się (lub raczej znajdowało) wiele obiektów zabytkowych. Dopiero teraz, w związku z jawnym pogwałceniem prawa międzynarodowego, ONZ wydało oświadczenie potępiające niszczenie szyickiego dziedzictwa kulturowego przez władze Arabii Saudyjskiej.
Jak twierdzi saudyjski minister informacji i kultury Awwad al-Awwad, kampania destrukcji i prześladowań zbliża się do końca: „[Siły bezpieczeństwa] zlikwidowały zagrożenie terrorystyczne, przynosząc pokój i bezpieczeństwo” – powiedział. Korzystając z Twittera pogratulował im także udanego „oczyszczenia dzielnicy al-Mosawara”.
(na podst. Al-Masdar, Press TV, Reuters oprac. M.M.)
Komentarz Redakcji: Coraz silniejsze głosy protestu w państwach zachodnich, wzywające do wywarcia presji na władze Arabii Saudyjskiej, nadal są ignorowane. Dla dwóch najważniejszych polityczno-biznesowych partnerów Saudów – USA i Wielkiej Brytanii – liczy się tylko to, by bilans handlowy z wahabitami był dodatni. Oba państwa sprzedają także ogromne ilości broni Arabii Saudyjskiej – wiedząc dobrze, że jej władze użyją jej do kontynuowania rzezi mieszkańców Jemenu, własnych obywateli wyznania szyickiego czy do wspierania dżihadystów poza granicami. Cała sytuacja dobitnie pokazuje, że „prawa człowieka”, chętnie wykorzystywane przez zachodnie elity polityczno-biznesowe do walki z przeciwnikami, tak naprawdę nie mają dla nich żadnego znaczenia aksjologicznego.







