Ronald Lasecki: Kanon lektur i wychowanie patriotyczne

Jak zawsze w takich przypadkach, wiele komentarzy wywołało ogłoszenie przez Ministerstwo Edukacji Narodowej nowej podstawy programowej do nauczania języka polskiego, wraz ze zmienionym kanonem lektur szkolnych. W obecnej wersji, z kanonu zniknęli między innymi Sofokles, Bruno Schulz, Miguel de Cervantes, Joseph Conrad, Michaił Bułchakow i Tadeusz Różewicz, pojawiło się natomiast wiele pozycji z literatury staropolskiej, ale też „poeta smoleński” Wojciech Wencel.

Wiele osób komentuje wprowadzone zmiany, dodając od siebie o jakie pozycje i autorów kanon należałoby uzupełnić, jakie zaś z niego usunąć. Nie jest to pierwsza taka dyskusja, bo już kilka lat temu swoją propozycję kanonu lektur szkolnych ogłosił między innymi prof. Jacek Bartyzel. Gdy czyta się te wszystkie komentarze, nie można jednak uwolnić się od myśli, że autorzy wyrażają w nich swoje własne sympatie polityczne i ideologiczne. Podobna jest chyba siła napędowa układających kolejne rządowe podstawy programowe.

Oświata jako indoktrynacja w systemie demoliberalnym

Kanon lektur ma odzwierciedlać panowanie ideologiczne i polityczne określonej opcji. Literatura ma być oceniana i dobierana pod kątem słuszności ideologicznej, politycznej i światopoglądowej. Lekcje języka polskiego mają służyć uformowaniu określonego typu tożsamości ideowej i politycznej uczącej się młodzieży. Oświata staje się polityką uprawianą innymi środkami. Króluje przekonanie, że czyja władza, tego literatura. Lekcje języka polskiego, tak samo jak lekcje historii, stają się celem i zarazem polem rozgrywek ideologicznych i politycznych. Sprawujący władzę, chcą określać świadomość ideologiczną, utożsamiając ją najwyraźniej z wrażliwością literacką.

Ideologizacja i polityzacja historii i literatury w rzeczywistości zabija jednak świadomość historyczną i literacką. Stają się one ofiarami ideologicznego zacietrzewienia i politycznych resentymentów, czego ostatnim przykładem było usunięcie z podstawy programowej nauczania o myśli i zasługach Romana Dmowskiego. Niezależnie tymczasem jaki ma ktoś stosunek do tradycji endeckiej (niżej podpisany, nie będąc ani demokratą, ani narodowcem, ma stosunek raczej niechętny), nie sposób zaprzeczyć, że Dmowski był jednym z najwybitniejszych nauczycieli myślenia politycznego w Polsce, z pewnością zaś najbardziej w naszym kraju wpływowym. Trudno sobie wręcz wyobrazić, by dojrzały i wykształcony Polak nie wiedział nic o zasługach Dmowskiego, ani nie znał jego prac.

PiS i pozostałe partie demoliberalnego kartelu mają mentalność sekciarską, a państwo traktują jako osobisty łup ideologiczny. Celem ich działania nie jest dobro wspólne, tylko skok na władzę i zawłaszczenie dobra publicznego dla celów partykularnych. Państwo ma stać się narzędziem polityki sekciarskiej i służyć ideologii. Oświata jest narzędziem indoktrynacji młodzieży przez rządzącą oligarchię. Prawzoru takiej polityki dostarcza III Republika Francuska, gdzie powszechna i obowiązkowa państwowa szkoła podstawowa była ważnym instrumentem hegemonii ideologicznej rządzącego kartelu demoliberalnego. Nauczyciele ówczesnej francuskiej szkoły to – jak barwnie określił ich katolicki pisarz Charles Péguy (1873-1914) – „czarni huzarzy Republiki”, a podręczniki i programy nauczania to majstersztyk laickiej i republikańskiej indoktrynacji.

Oświata jako kształcenie umysłu i cnót w tradycji europejskiej

Zupełnie inny był ideał edukacji klasycznej zasadzającej się kształceniu w sztukach wyzwolonych (artes liberales). Miała ona zaszczepić uczniom umiłowanie prawdy i nauczyć ich sztuki jej poszukiwania. Tradycyjna europejska edukacja miała dostarczyć studentom narzędzi, umożliwiających im samodzielne dotarcie do prawdy. Jej zadaniem było uczenie ludzi myślenia, nie zaś nakładanie im ideologicznych klapek na oczy.

Amerykański konserwatysta Russel Kirk (1918-1994) zauważał, że cele tradycyjnej edukacji nie miały charakteru użytkowego, lecz że ludzki intelekt zostaje w jej toku „wdrożony do pewnej dyscypliny, przy czym jej cel związany jest z nim samym, z intelektem jako takim, z percepcją jego właściwego przedmiotu, z jego najwyższą kulturą”. Jak zatem widać, celem tradycyjnej europejskiej edukacji jest ćwiczenie intelektu, nie nakładanie mu ideologicznego wędzidła. „Adept nauk wyzwolonych uczy się czytać, pisać, mówić, słuchać, rozumieć i myśleć”, jak zauważał inny amerykański konserwatysta, Robert M. Hutchins.

Kwestia kanonu literackiego

Spostrzeżenia te mają zastosowanie również do nauczania języka polskiego w szkołach średnich, która nie ma służyć wychowaniu pobożnych katolików ani wyborców konkretnej partii politycznej, lecz celom bardziej prozaicznym, mianowicie:

1. temu, by uczeń nauczył się poprawnie mówić w języku polskim;

2. temu, by uczeń nauczył się czytać ze zrozumieniem w języku polskim;

3. temu, by uczeń nauczył się poprawnie pisać w języku polskim;

4. temu, by uczeń poznał historię języka i literatury polskiej.

Wynikają stąd wnioski dotyczące doboru lektur mających tworzyć kanon szkolny, tak więc zestaw dzieł literackich które każdy maturzysta powinien znać. W kanonie tym zatem powinny się znaleźć utwory:

1. reprezentujące na odpowiednio wysokim poziomie literackim najbardziej typowe zjawiska i tendencje w literaturze i języku polskim w różnych ich wariantach i okresach historycznych;

2. wybitne osiągnięcia literackiej polszczyzny.

Przy spełnieniu tych dwóch warunków dobierania pozycji do szkolnego kanonu lektur, szkoła, zgodnie z ideałem tradycyjnej edukacji europejskiej, dawałaby uczniom warunki do:

1. zdobycia wiedzy na temat ewolucji języka polskiego i literatury polskiej;

2. rozumienia tekstów nie tylko we współczesnej postaci literackiej polszczyzny, lecz też także w jej odmiennych formach, jak na przykład język staropolski lub stylizacja młodopolska;

3. wyrobienia wrażliwości literackiej oraz gustu literackiego i nabycia sprawności w posługiwaniu się językiem polskim.

Kryteria przy doborze lektur do kanonu nie powinny być zatem ideologiczne, polityczne ani światopoglądowe, lecz krytycznoliterackie i historycznoliterackie. W odróżnieniu od wielu domorosłych komentatorów, nie czuję się kompetentny w żadnej z tych dziedzin, nie wskażę zatem własnej propozycji kanonu. Nawet jednak nie będąc literaturoznawcą, nie trudno nie zauważyć, że usunięty z obecnej wersji kanonu Tadeusz Różewicz, czy choćby taki nieobecny w nim poeta jak Andrzej Trzebiński, bardziej zasługują na włączenie do kanonu, niż dodani najpewniej z powodów politycznych Jarosław Marek Rymkiewicz i Wojciech Wencel.

Kwestia kanonu historycznego

Korzystając z okazji, należałoby dodać, że w doktrynie tożsamościowej, obok normalizacji nauczania języka polskiego, powinno się także podnieść pokrewne zagadnienie ulepszenia nauczania historii. Dla potrzeb szkolnej dydaktyki tego przedmiotu również należałoby opracować kanon lektur obowiązkowych, w którym powinny się znaleźć:

1. teksty same w sobie będące ważnymi faktami historycznymi (np. Artykuły henrykowskie);

2. teksty reprezentatywne dla ważnych dla historii Polski nurtów myśli (np. wybrane pisma Romana Dmowskiego);

3. teksty ilustrujące rozwój istotnych dla historii Polski nurtów społecznych i intelektualnych (np. „Rodowody niepokornych” Bohdana Cywińskiego).

Tak jak bowiem zadaniem szkolnej dydaktyki języka polskiego nie jest wychowanie katolickie i patriotyczne uczniów ale poznanie przez nich języka polskiego i wykształcenie umiejętności sprawnego się nim posługiwania oraz wrażliwości literackiej, tak też sensem szkolnej dydaktyki historii nie jest wychowanie wyborcy głosującego w dorosłym życiu na PiS, lecz poznanie przez ucznia faktów historycznych i wykształcenie w nim umiejętności dostrzegania pomiędzy nimi zależności i wnioskowania na ich podstawie.

Kwestia kanonu patriotycznego

Nie znaczy to, że szkoła powinna uchylić się od swojej powinności wychowawczej. Państwo zawsze jest obciążone taką powinnością, współcześnie zaś jest ona szczególnie paląca wobec nabrzmiałych problemów społecznych jakimi stały się powszechna demoralizacja społeczeństwa, rozkład rodziny i kryzys rodzicielstwa – szczególnie w jego wychowawczym wymiarze. Państwo tożsamościowe będzie musiało odbudować w Polsce patriotyzm, katolicyzm i ład moralny. Państwo tożsamościowe stanie się ośrodkiem krystalizacji nowego porządku społecznego, wychowując do niego również za pośrednictwem szkoły.

W Polsce tożsamościowej program szkolny zostanie zatem poszerzony o lekcje wychowania patriotycznego. W ich formule będzie jednak musiała urzeczywistniać się tradycyjna europejska idea edukacji metodą kształcenia w sztukach wyzwolonych, której celem jest ćwiczenie umysłu i formowanie osobowej podmiotowości człowieka. Edukacja patriotyczna musi zatem kształcić w uczniach cnotę miłości do ojczyzny, nie zamykając zarazem ich umysłów w ciasnych formułkach ideologicznych. Uczeń musi dojść do patriotyzmu samodzielnie, zrozumieć go i zinternalizować, rozpoznając w sobie patriotyczną powinność i patriotyczny instynkt.

Program szkolnych lekcji patriotyzmu powinien zatem być oparty na formule badania tego, jak w różnych epokach w Polsce rozumiano patriotyzm. Powinno się skonfrontować patriotyzm Bolesława Śmiałego i patriotyzm biskupa Stanisława, patriotyzm polskiej Reformacji i patriotyzm polskiej kontrreformacji, patriotyzm Kuźnicy Kołłątajowskiej i patriotyzm Konfederacji Barskiej, patriotyzm lojalistów i patriotyzm insurekcjonistów, patriotyzm endeków i patriotyzm socjalistów, patriotyzm konserwatystów i patriotyzm ludowców, patriotyzm Piłsudskiego i patriotyzm Dmowskiego, patriotyzm Bolesława Piaseckiego i patriotyzm „Żołnierzy Wyklętych”, patriotyzm Emigracji i patriotyzm Gomułki, patriotyzm „Solidarności” i patriotyzm Jaruzelskiego.

Każdy z tych nurtów patriotyzmu powinno się analizować na lekcjach wychowania patriotycznego wskazując wszystkie ich „za” i „przeciw”, fakty i argumenty przemawiające na ich poparcie, jak i przeciw nim. Pracę powinno się prowadzić w oparciu o teksty źródłowe, lub przynajmniej o uznane i rzetelne opracowania. Taka metoda nauczania pozwoliłaby wykształcić polskich patriotów, którzy świadomie wybieraliby najbliższy im wariant patriotyzmu. Byliby również w stanie rzeczowo, a nie tylko emocjonalnie, uzasadnić swój wybór i wskazać słabości innych wariantów. Mogliby wreszcie czerpać z różnych nurtów patriotyzmu, łączyć to co ich zdaniem w nich najbardziej wartościowe, dystansować się zaś od elementów błędnych lub zdezaktualizowanych.

Celem państwa tożsamościowego powinno być zatem wychowanie i wykształcenie do patriotyzmu rozumnego, dojrzałego i (samo)krytycznego. Tylko taki patriotyzm ma sens, w odróżnieniu od zideologizowanego i bezmyślnego patriotyzmu promowanego współcześnie przez główne siły kojarzone dziś w Polsce jako patriotyczne. Celem nie jest ideologiczna indoktrynacja i tworzenie politycznej sekty zmanipulowanych fanatyków, tylko wychowanie świadomych i intelektualnie dojrzałych członków polskiej wspólnoty politycznej, którzy byliby ugruntowani w swej patriotycznej samoświadomości i silni swą miłością ojczyzny.

Tylko wsparcie się na takim personalistycznym i tradycyjnym fundamencie stworzy wspólnotę polityczną silną siłą swych członków, w odróżnieniu od atrapy wspólnoty spajanej manipulacją, ogłupieniem i kłamstwem. Chcąc wzmocnić całość w postaci wspólnoty, wzmocnić należy moralnie i intelektualnie tworzące ją elementy, to znaczy poszczególne osoby. Temu właśnie będzie służyła oświata w Polsce tożsamościowej.

Ronald Lasecki

26 komentarzy

Leave a Reply