Kolumbia: FARC zmienia się w partię polityczną, nadchodzi stabilizacja

Na ogromnym wiecu politycznym FARC w stolicy Kolumbii – Bogocie – dnia 1. września ogłoszono, że organizacja zbrojna zmienia sposób funkcjonowania: od teraz bowiem ma ją reprezentować partia polityczna. Jej nazwa nadal będzie zapisywana w skrócie jako FARC – jednak skrót ten nie oznacza już „Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii” ale „Powszechną Alternatywną Siłę Rewolucyjną”.

Powołanie nowej partii uświetniły występy wielu zespołów muzycznych na Plaza de Bolivar, w ramach tzw. Koncertu Pojednania i Pokoju.

Według słów liderów FARC, nowo powołana partia nie będzie zupełnie zrywać z dziedzictwem ideowym organizacji. W rzeczy samej, liderzy partyjni prowadzą rozmowy z Partią Komunistyczną Kolumbii – dotyczące powołania wspólnego bloku w wyborach zaplanowanych na 2018 rok.

Od czasu powołania FARC w 1964 roku i odparcia przez nią operacji rządowej przeciwko zbuntowanym chłopom w Marquetalii wydarzyło się wiele rzeczy. Wszystkie strony konfliktu dopuszczały się licznych okrucieństw, a rywalizacja podsycana przez dwa rywalizujące ze sobą mocarstwa – USA i ZSRR – wydawała się nie mieć końca. Przetrwała ona nawet upadek Związku Radzieckiego. Dwadzieścia lat temu Kolumbia była w zasadzie państwem upadłym – bojownicy FARC kontrolowali 1/3 jej terytorium, a w latach 1992-99 aż dwie trzecie wszystkich porwań na świecie miały miejsce w tym kraju. Sytuacja zaczęła się zmieniać od 2002 roku, gdy nowy prezydent, Álvaro Uribe, rozpoczął wielką ofensywę przeciwko partyzantom. Wzmocnił też wojska rządowe, kończąc z polityką „wyręczania” armii przez prorządowe milicje – mające na koncie zabójstwa, zamachy, masakry ludności cywilnej, stosowanie przymusowych wysiedleń, tortury oraz handel narkotykami na wielką skalę. Jako prezydent Uribe doprowadził do złożenia broni przez członków tych grup, w zamian za obietnicę niższych kar (do 8 lat więzienia). Jednak większość procesów miała charakter fikcyjny, a wspomniane grupy paramilitarne przekształciły się w gangi, które w wielu regionach mają nadal silny wpływ na politykę. Dziennikarze śledczy oceniają, że nawet obecnie 1/3 polityków w parlamencie ma powiązania z takimi środowiskami. Niestety, nawet najbliższa rodzina samego prezydenta Uribe była zamieszana w nielegalne interesy.

Jego następca, Juan Manuel Santos (obecny prezydent Kolumbii, od 2010 roku), kontynuował ofensywę przeciwko FARC, ale równolegle zaprosił także liderów organizacji do udziału w rozmowach pokojowych. Po czterech latach negocjacji udało się osiągnąć porozumienie – na mocy którego większość szeregowych członków organizacji została objęta amnestią, a ich dowódcom pozwolono ubiegać się o urzędy w wyborach lokalnych. Wówczas jednak proamerykańska opozycja wewnątrz partii prezydenckiej – na czele z senatorem Uribe (poprzednim prezydentem) – usiłowała wywrócić rezultaty negocjacji. Rozpętana przez jej polityków kampania społeczna o mało nie doprowadziła do zakwestionowania rezultatów negocjacji w ogólnonarodowym referendum.

Na szczęście, wynik referendum z dnia 2. października 2016 był pomyślny dla wszystkich tych, którzy mieli nadzieję na zakończenie konfliktu w drodze negocjacji. Pierwsi bojownicy zaczęli składać broń w styczniu br. – opuszczając swe kryjówki w dżungli, podejmowali na nowo normalny tryb życia.

Za swe wysiłki prezydent Santos został uhonorowany Pokojową Nagrodą Nobla (i można powiedzieć, że był faktycznie jedną z niewielu osób w ostatnich latach, które zasługiwały na takie wyróżnienie).

Do wyników referendum przychylnie odniósł się również Kościół. Warto zaznaczyć, że wyciszenie konfliktów ideologicznych w kraju przyniosło także ulgę dla Kościoła w Kolumbii – bowiem na przestrzeni trwającego dekady konfliktu, idee radykalnej lewicy znalazły posłuch nawet wśród niektórych kapłanów – z czego od lat 60-tych ewoluowała tzw. teologia wyzwolenia (obejmująca swym zasięgiem także inne kraje Ameryki Łacińskiej). Doktryny te spotkały się ze srogim potępieniem przez Jana Pawła II – początek jego pontyfikatu przypadał jeszcze w apogeum popularności tego nurtu. Ogólnie rzecz biorąc, z „mariażu” idei marksistowskich z chrześcijańskimi Kościół w Ameryce Południowej wyszedł osłabiony.

Obecnie trwa wizyta papieża Franciszka w Kolumbii. Mottem papieskiej pielgrzymki są słowa „Zróbmy pierwszy krok”. W ten sposób papież podkreśla konieczność kontynuowania rozmów, mających na celu wyciszenie konfliktów polityczno-społecznych. Na południu kraju, w będącym stolicą rolniczego regionu mieście Villavicencio, odbyła się „Msza pojednania”, w której ofiary wojny i bojownicy zwaśnionych stron konfliktu będą uczestniczyć wspólnie na znak pokoju. Tam też zostali wyniesieni na ołtarze dwaj księża, ofiary wojny domowej.

Papież od dłuższego czasu próbuje także załagodzić spór o amnestię i odszkodowania dla ofiar, jaki toczą między sobą prezydent Santos i lider prawicowej opozycji, były prezydent kraju Àlvaro Uribe (nazywający rozmowy z FARC „zdradą”). Jak do tej pory jednak, mediacja papieska nie odniosła sukcesu.

Uribe zapowiedział bojkot papieskiej wystąpień. Natomiast związana z nim proamerykańska, ultraprawicowa opozycja nasiliła propagandę szkalującą Papieża, przedstawiając go jako „przyjaciela gejów, marksistów, lesbijek i terrorystów”. Niezadowolone z kompromisu są także grupy indiańskie – których członkowie uważają, iż zaproponowane rekompensaty są nieadekwatne do ogromu cierpień, jakie przed dekady spadały na rdzennych mieszkańców dżungli (gdzie przeważnie toczyły się walki). Możliwe jednak, że autorytet jakim cieszy się u nich Papież przekona ich do poparcia kompromisowego rozwiązania – a stronę rządową do szerszego uwzględnienia postulatów Indian. W każdym razie wiadomo, że spotkania z wiernymi pochodzenia indiańskiego są ważnym punktem papieskiej pielgrzymki.

Lider nowej partii FARC, Rodrigo Londoño alias Timoczenko, określił papieską wizytę jako „wydarzenie historyczne” o przełomowym znaczeniu dla zapewnienia trwałego pokoju w Kolumbii: – Jestem głęboko wzruszony jego świętą obecnością w naszej Ojczyźnie, której mieszkańcy mają teraz przywilej usłyszeć papieskie słowa wiary, nadziei, radości, miłości pojednania i pokoju – napisał w swym czwartkowym liście do Papieża.

(na podst. The Economist, TeleSUR oprac. M.M.)

 

Leave a Reply