Sytuacja na Ukrainie wydaje się zaostrzać. Niedawno informowaliśmy o głośnym przedarciu się „wygnańca politycznego” Michaiła Saakaszwiliego do Lwowa, pomimo ciążącego na nim zakazu wjazdu na ukraińskie terytorium. Czyn ten jakkolwiek zuchwały, nie spotkał się praktycznie z żadną reakcją władz w Kijowie. Teraz ukraińska prokuratora zapewniła wręcz o tym, że gruziński polityk nie zostanie aresztowany, ani też wydalony z kraju. Sam Saakaszwili, wspierany przez szereg polityków, zwłaszcza przez byłą premier Julię Tymoszenko i eks-ministra obrony Anatolija Hrycenko, kontynuuje kontrofensywę polityczną, wysuwając kolejne żądania wobec rządu i prezydenta Poroszenki. Obejmują one utworzenie specjalnych sądów do walki z korupcją, pozbawienie parlamentarzystów immunitetu, oraz reformę systemu wyborczego. Saakaszwili zapowiedział też, że uda się na objazd po miastach całej Ukrainy, który zakończyć się ma 17. października demonstracją w Kijowie. Bardzo możliwe, iż celem Saakaszwiliego i sił stojących za nim jest wywołanie wcześniejszych wyborów parlamentarnych – przez pozbawienie większości koalicji, związanej z prezydentem Poroszenką.
Komentarz Redakcji: Nie ulega wątpliwości, że brak postępów w walce z korupcja, ciągły kryzys i pogłębiające się nierówności społeczne są frustrujące dla wielu Ukraińców. Jednak dalszy bieg sytuacji (oraz los samego Poroszenki) zależy od decyzji podjętych w Waszyngtonie. Uwagę zwraca też fakt, że Saakaszwili na terytorium ukraińskie wjechał własnie z Polski – bodaj najbardziej proamerykańskiego państwa w regionie, którego władze „przymknęły oko” nawet na międzynarodowy list gończy, wydany przez władze Gruzji za jej byłym prezydentem. My nie wierzymy w przypadki – czyżby Petro „Porky” Poroszenko został przez swych amerykańskich mocodawców wydany na… świniobicie?
(na podstawie: ria.ru, colonelcassad.livejournal.com, informacje własne)








