Syria: Kontratak ISIS zadaje ciężkie straty Kurdom i siłom rządowym

Po przejściowej utracie kontroli nad As-Suwar (ok. 50 km na wschód od Deir Ezzor), dzihadyści ISIS wyprowadzili potężne kontruderzenie, wypierając dziś z miasta Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF). Tym samym kurdyjska ofensywa w dolinie rzeki Chabur została przynajmniej czasowo zatrzymana. Równie nieprzyjemne zaskoczenie spotkało także oddziały Syryjskiej Armii Arabskiej w mieście Kabadżib, usytuowanym przy ważnej trasie z Palmyry do Deir Ezzor. Powiązana z dżihadystami agencja propagandowa Amaq twierdzi też, że dżihadyści przeniknęli za linie sił rządowych, zajmując strategiczne wzgórze Dżabal Tantur, tym samum uzyskując kontrolę ogniową nad leżącym na skrzyżowaniu najważniejszych dróg miastem As-Suknah. Wskutek działań Daesz obie strony – kurdyjska jak i rządowa – straciły po kilkudziesięciu żołnierzy.

W ostatnich dniach niepowodzenia dotknęły także Rosjan – w niedzielę wskutek ostrzału moździerzowego ISIS zginął generał-lejtnant Walery Asapow, jeden z najwyższych rangą doradców rosyjskich w Syrii. 51-letni oficer wojsk powietrzno desantowych (WDW), absolwent elitarnej Riazańskiej Wyższej Szkoły Oficerskiej, poległ na pierwszej linii w trakcie organizowania przeprawy przez Eufrat – w niezwykle trudnych okolicznościach, bo Amerykanie otworzyli śluzy zapory w Tabka i nurt rzeki zerwał most pontonowy. Wraz z nim poległo i zostało rannych kilku oficerów rosyjskich. Zdumiewająca celny (jak na dżihadystów) ogień moździerzowy zrodził spekulacje, że ktoś przekazał Daesz precyzyjne informacje nt. pozycji stanowiska dowodzenia.

Następnego dnia w podobnym ostrzale straciło życie dwóch niższych rangą oficerów rosyjskich.

Dziś natomiast powiązana z ISIS agencja Amaq podała, że oprócz kilkunastu wziętych do niewoli żołnierzy syryjskich i kurdyjskich, udało się także pojmać dwóch Rosjan, a trzeciego zabić w okolicy Deir Ezzor. Informacja ta jednak doczekała się dementi ze strony rosyjskiego Ministerstwa Obrony. Oprócz tego rzecznik rosyjskiej bazy w Hmejmim (prow. Latakia) podał w oficjalnym komunikacie, iż dziś „nie było incydentów wzięcia do niewoli rosyjskich żołnierzy, ani też żadnych strat własnych w rejonie Deir Ezzor czy innych częściach Syrii”.

Zwraca uwagę fakt, iż wcześniej ISIS przeważnie unikało walk z siłami kurdyjskimi, bądź stawiało im tylko symboliczny opór. Dwa dni temu pojawiło się nawet nagranie, na którym wzięty do niewoli przez siły rządowe dżihadysta ISIS mówił, że jeden z „emirów” dowodzących terrorystami wydał im rozkaz, by pozwolić Kurdom zająć strategiczne pola gazowe Koniko (Conoco). Twierdził także, iż USA próbuje nakłonić pozostałych przy życiu dżihadystów do współpracy z SDF. Nie wiadomo jednak, czy mówił prawdę.

W każdym razie, w ostatnich dniach ataki ISIS na siły kurdyjskie nasiliły się znacznie. Oprócz tego, mimo wsparcia sił specjalnych USA, od dłuższego czasu narasta jednak nieufność między stroną kurdyjską, współpracującymi z nimi Arabami i Amerykanami. Niezwykle zaskakująca była też najnowsza zmiana stanowiska Damaszku wobec kurdyjskich postulatów autonomii: choć wcześniej zarówno prezydent Asad, jak i jego doradczyni dr Szaaban deklarowali, iż wyzwolona zostanie każda piędź syryjskiej ziemi (sugerując, że podejmą walkę z każdą frakcją, która temu będzie przeszkadzać – z SDF włącznie), dwa dni temu minister spraw zagranicznych Walid al-Mu’allim zadeklarował, że strona rządowa jest gotowa do negocjacji z władzami tzw. Rożawy.

Nie wiadomo do końca, jak należy zinterpretować tak radykalną zmianę stanowiska strony rządowej. Czy jest to autentyczna deklaracja, czy może tylko fortel dla zmylenia Kurdów-separatystów – po to, by zyskać na czasie i móc wykorzenić ISIS, a później zwrócić się przeciwko Rożawie? A jeśli w Damaszku ścierają się różne koncepcje polityczne? W każdym razie pewne jest, iż zarówno Kurdowie jak i część ich sprzymierzeńców w Syrii już wcześniej słyszało przemowę, jaką w łamanym (choć zrozumiałym) arabskim wygłosił Robert Ford – były ambasador USA w Syrii, znany z agitacji na pierwszych protestach tzw. opozycji syryjskiej. Ostrzegał on Kurdów przed zbytnią łatwowiernością wobec władz amerykańskich – które, jak twierdził, mogą skonfliktować ich ze wszystkimi wokoło, a tak czy owak na koniec zostawią samych. Zwracał też uwagę, iż ze strony USA nie padły żadne wiążące deklaracje wobec syryjskich Kurdów – radził im wręcz, by dogadywali się raczej z rządem w Damaszku (!). Warto przypomnieć, iż oświadczenia o podobnej treści Ford wygłaszał też wcześniej. Oprócz tego dodawał, że Iran ostatecznie wyprze wpływy amerykańskie z Iraku i Syrii.

Wysłuchawszy jego wcześniejszych ostrzeżeń, doradca polityczny SDF dr Nasr Haji Mansour stwierdził pod koniec czerwca, że USA powinno określić wyraźniej, jakie stanowisko zajmuje w kwestii kurdyjskiej. Jednak ze strony amerykańskiej nic się nie zmieniło. W tym samym czasie ujawniły się też różnice zdań między kurdyjskimi politykami i wojskowymi; niektórzy z tych ostatnich twierdzili, że nie będą walczyć z Iranem w obronie amerykańskich interesów na Bliskim Wschodzie, nie chcą też sojuszu z Saudyjczykami – do którego dążył zarówno Rijad jak i przywództwo polityczne Rożawy. Natomiast jako jedyny cel partnerstwa z USA określali zniszczenie ISIS.

Infografikę sporządził prof. Tim Anderson – czerwiec br.

I co ciekawe, w następnych miesiącach politycy kurdyjscy zaprzestali forsowania podobnych koncepcji.

W takich okolicznościach jest możliwe, że zarówno wielu Syryjczyków jak i Kurdów ma już dosyć bycia rozgrywanymi przez siły zewnętrzne – pragnąc rozpoczęcia rozmów w celu unormowania wzajemnych stosunków.

(na podst. Al-Masdar, Reuters, Twitter oprac. M.M.)

 

Leave a Reply