Dżihadyści tzw. Państwa Islamskiego odbili w niedzielę z rąk syryjskiej armii miasto Al-Karyatayn – leżące w prowincji Homs, w centralnej części kraju. Według różnych źródeł (zarówno aktywistów i dziennikarzy prorządowych, jak i słynnego Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka), grupie terrorystów udało się zinfiltrować miasto, odbite pół roku temu przez siły rządowe. Terroryści mieli przedostać się doń przebrani w mundury Syryjskiej Armii Arabskiej (SAA), a następnie pobrać broń z zakonspirowanych składów, prowadzonych przez utajonych w mieście sympatyków ISIS. Wkrótce zaatakowali żołnierzy miejscowego garnizonu. Zaskoczeni obrońcy w ciągu kilku godzin wycofali się z centrum miasta, kontynuując walkę na jego przedpolach. Zanim przybyły posiłki, terroryści zajęli także jedną z podmiejskich wiosek (również o nazwie Al-Karyatayn). Wiadomo, iż walki w tej okolicy trwają nadal – lecz informacji lokalnych jest niewiele, a i te są często sprzeczne.
Dziennikarze i aktywiści mający informatorów wśród ludności miejscowej ostrzegają oddziały prorządowe przed nową taktyką ISIS – twierdząc, że dżihadyści są obecnie nie tylko przebrani w mundury wojskowe, ale na przejętych punktach kontrolnych wieszają syryjskie flagi, usiłując w ten sposób wciągać w zasadzki siły Damaszku. Niebezpieczeństwo ma dotyczyć całego ogromnego odcinka tresy między Al-Karyatayn i As-Sukhnah – liczącego około 250 kilometrów.

Widoczna na amatorskim nagraniu (wykonanym przez jednego z żołnierzy SAA) skala nocnych walk w rejonie wspomnianej trasy była naprawdę zaskakująca.
https://www.facebook.com/muzoo13/posts/1660183607354581

Oprócz tego, od 29 września trwają walki między IS a siłami rządowymi na wschodzie prowincji Homs, gdzie dżihadyści (jak twierdziły źródła z nimi powiązane) mieli przejąć kontrolę nad dwiema kolejnymi miejscowościami oraz paroma punktami kontrolnymi wzdłuż wiodącej przez pustynię trasy. Jednak tych informacji jak dotąd nie potwierdziła syryjska armia. Wiadomo natomiast, że wykorzystując element zaskoczenia dżihadystom udało się przejąć kilka pojazdów opancerzonych i ciężarówek. Powiązane z Daesz źródła utrzymują też, że w okolicy pompowni ropy T-3 zabito 40 żołnierzy sił rządowych. Na razie jednak nie udało się zweryfikować tych informacji, a dowództwo syryjskie również nie wydało oświadczenia w sprawie.
Przedwczoraj zaś ukazało się nagranie ukazujące, jak wyglądało odpieranie ofensywy Daesz w terenach pustynnych, na styku granic prowincji Homs i Deir Ezzor – blisko ważnego skrzyżowania dróg w rejonie wspomnianej pompowni ropy T-3:
Jak widać, ISIS użyło znacznego arsenału – jednak siły rządowe przeciwko nim skierowały ciężka broń maszynową i czołgi, zadając terrorystom poważne straty. Potwierdzają to również zdjęcia poległych IS-manów, rozpowszechniane w mediach społecznościowych.
Siły rządowe bronią się także w mieście As-Sukhnah, okrążonym przez ISIS ze wszystkich stron. W skład broniącego go garnizonu, obok regularnych oddziałów SAA, wchodzi też oddział doborowych „Tiger Forces”. Według źródeł tzw. umiarkowanej opozycji syryjskiej (również posiadających informatorów w okolicy), w mieście ma się znajdować dowódca tej ostatniej jednostki – legendarny Suheil al-Hassan, który wcześniej odegrał wielką rolę w bitwach o Aleppo i Palmyrę, a także w niedawnej odsieczy dla miasta Deir Ezzor. Na razie jednak również tej informacji nie udało się potwierdzić. Pewne jest tylko, że mimo lokalnej przewagi wroga, siły rządowe dość skutecznie odpierają kolejne ataki. Wczoraj, eliminując nacierających dżihadystów i ich transportery opancerzone, udało im się też przejąć jeden z pojazdów.
O wiele lepiej natomiast poszło zatrzymanie sobotniego rajdu ISIS w pobliżu miasta Deir Ezzor – także dzięki znacznej ilości wojska i sprzętu, nadal obecnych w okolicy po udanej odsieczy dla stolicy prowincji. Według reporterów polowych, 28 września ISIS zaatakowało punkty kontrolne SAA w podmiejskiej okolicy Al-Tardeh, przy drodze łączącej stolicę prowincji z leżącym na południowym wschodzie miastem Al-Majadin (nadal pod kontrolą Daesz). Oprócz tego dżihadyści zaatakowali pozycje sił rządowych na zboczach góry Thardeh. W obu miejscach siły rządowe poradziły sobie nieźle, jednak odbicie zajętych koło lotniska terenów zabrało im dwa dni. W sumie zginęło kilkudziesięciu terrorystów, zdobyto też trzy pojazdy opancerzone.
W stronę zaatakowanych miejsc napływają posiłki sił rządowych – jednak sytuację komplikuje zarówno konieczność odpierania niespodziewanej ofensywy dżihadystów z prowincji Idlib, a także potrzeba dalszego zabezpieczania granicy z Jordanią. Kontratak ISIS na pewno znacznie spowolni też planowaną ofensywę sił rządowych w dół rzeki Eufrat, gdzie znajdują się znaczne złoża ropy i gazu.
(na podst. FortRuss, Muraselon, Reuters, Twitter, FB oprac. M.M.)
Komentarz Redakcji: Wiadomo, że z tak głęboko położonych pozycji ISIS zostanie wyparte prędzej czy później. Dokonana przez nich dywersja nie zatrzyma upadku „kalifatu” – jednak konieczność skierowania dodatkowych posiłków rządowych we wspomniane okolice będzie opóźniać postępy wojsk prorządowych w dolinie Eufratu, zwłaszcza na wschodnim brzegu rzeki. Zupełnie tak, jakby komuś bardzo zależało na tym, by nie rzucono ich zbyt prędko do Deir Ezzor, dając w ten sposób przewagę w wyścigu do złóż ropy siłom kurdyjsko-amerykańskim. Przedwczoraj SDF zdobyło kolejne ważne pole gazowo-naftowe – Al-Dżafra. Natomiast amerykańscy „specjalsi” w samym środku terytorium ISIS zachowują się tak, jakby byli na majówce – nie atakowani przez dżihadystów, sami też nie podejmują żadnych widocznych ruchów ofensywnych, siedząc skryci za fortyfikacjami polowymi. Poświadczają to zdjęcia satelitarne, na których nie widać śladów walk między nimi a Daesz.







