Brytyjski rząd pracuje nad ustawą zakazującą uczelniom ograniczania wolności słowa poprzez tzw. politykę No Platform, która polega na wykluczaniu z dyskursu osób o niepoprawnych politycznie poglądach. W tym celu utworzono specjalną komisję, która będzie kontrolować szkoły wyższe pod kątem poszanowania nowych przepisów.
Zdominowane przez środowiska liberalne uczelnie wyższe tworzą tzw. „safe spaces”, których zamierzeniem jest ochrona mniejszości przez dyskryminacją. W praktyce oznacza to zakaz wygłaszania poglądów o charakterze konserwatywnym bądź nacjonalistycznym. Minister szkolnictwa wyższego Jo Johnson ma zamiar zwalczać tego typu rozwiązania. Powołane w tym celu Biuro Studentów (Office of Students) uzyska prawo do nakładania grzywny, zawieszania, a nawet zamykania uczelni, które ograniczają wolność słowa na swoich kampusach. Zdaniem ministra „młodzi ludzie powinni zaakceptować zdrową, żywiołową debatę, w której ludzie mają prawo się nie zgadzać. Dzięki akademickiej wolności słowa idee podlegają weryfikacji, eksponowane są uprzedzenia, a społeczność się rozwija”.
Według zeszłorocznych badań aż 63% szkół wyższych popiera politykę No Platform, której wprowadzenie nastąpiło z inicjatywy ugrupowań studenckich. Według magazynu Spiked aż 90% brytyjskich uczelni wprowadza różne formy ograniczeń wolności słowa.
(na podstawie rt.com opracował RS)








