Paweł Kasprzak, lider tzw. „Obywateli RP” na pytanie, czy otrzymuje pieniądze za manifestowanie odpowiada na łamach „Dziennika Gazety Prawnej”:
„Mam z czego żyć, dobrze zarabiam, zajmuję się produkcją filmową, choć oczywiście zdarza mi się zaliczać katastrofy finansowe.”
Przeciwko komu burżujek Kasprzak prowadzi swą wyimaginowaną „rewolucję”? Przeciwko tym, którzy „Opowiadają się za karą śmierci, nie chcą w Polsce uchodźców, mają gdzieś równouprawnienie par homoseksualnych, a nawet prawa kobiet”.
Lider Obywateli RP przyznaje, że poszukuje pieniędzy na swoją działalność w Europie. Niedawno był w Brukseli na posiedzeniu „Friends of Europe”. Usłyszał, że pieniądze na działania demokratyczne przekazywane są rządowi, samorządom i różnym państwowym instytucjom. Uświadamiał im więc ,że „Polsce i na Węgrzech trzeba omijać ścieżkę rządową”.
„No ale znając unijny refleks, to będzie możliwe pewnie za jakieś pięć lat, wiec pieniędzy musimy szukać w prywatnych źródłach, u Sorosa albo innego miliardera.” – twierdzi. Dodaje również, że „Nie mam z tym żadnych oporów, ale jesteśmy do tego stopnia frajerami, że nie wiemy, jak się to robi.”
(na podstawie wpolityce.pl opracował T.Sz)
Komentarz Redakcji: Cieszy nas niezmiernie fakt, że przedstawiciele tzw. totalnej opozycji bez ceregieli przyznają się gdzie i u kogo szukają wsparcia dla swojej działalności. Na takie deklaracje odpowiedzieć możemy tylko w jeden sposób: „Marionetki Sorosa – won z Polski!”. (T.Sz)









2 komentarze