28 lutego 1938 r. miało miejsce wydarzenie, które zszokowało całą Polskę: morderstwo księdza na oczach kościoła pełnego wiernych. W Luboniu k. Poznania podczas niedzielnej Mszy świętej obecny w kościele mężczyzna z okrzykiem „Niech żyje komunizm!” oddał kilka strzałów do celebrującego Mszę proboszcza, ks. Stanisława Streicha, gdy ten wchodził na ambonę, żeby wygłosić kazanie.
Kapłan zginął na miejscu. Zamachowcem okazał się drobny działacz ruchu komunistycznego, murarz Wawrzyniec Nowak. Za swój czyn został skazany na karę śmierci. Pogrzeb zamordowanego proboszcza, na który przybyło kilkadziesiąt tysięcy osób, przerodził się w wielką demonstrację katolicką i patriotyczną.
28 października bieżącego roku w tym samym kościele w Luboniu, w którym zginął ks. Streich, arcybiskup Stanisław Gądecki otworzył jego proces beatyfikacyjny. Okoliczności śmierci kapłana wskazują bowiem, iż poniósł on śmierć męczeńską, tzn. został zamordowany z nienawiści do Chrystusa i Kościoła.
– Proces beatyfikacyjny powinien udowodnić, że zabójstwo kapłana nastąpiło z nienawiści do wiary, co już w momencie jego śmierci było oczywiste. (…). Był to człowiek prawy i życzliwy dla ludzi w środowisku Lubonia, gdzie za czasów administrowania parafią było duże bezrobocie. Ludzie byli zwalniani z fabryk, a on wychodził im naprzeciw z pomocą. (…). Ks. Streich przypomina nam o nieustannym męczeństwie chrześcijan. Mówi się, że dzisiaj każdego roku ginie 170.000 chrześcijan na całym świecie, głównie ze strony ekstremistów muzułmańskich. To pokazuje, jak sytuacja Kościoła w pewnym sensie się nie zmienia, ciągle istnieje wezwanie do świętości. – mówił poznański metropolita.
(Na podstawie KAI opracował A.D.)








