Departament Stanu Stanów Zjednoczonych przeznaczył 700 tysięcy dolarów na wsparcie „niezależnych” węgierskich mediów w celu zapewnienia obywatelom Węgier dostępu do „obiektywnych informacji dotyczących wydarzeń z kraju i świata”.
Pieniądze zostaną przekazane w ręce mediów regionalnych. Te media, które swe siedziby mają w stolicy kraju nie otrzymają żadnych dotacji. Celem tego jest stworzenie w Węgrzech takiej sieci informacji, która będzie poza kontrolą węgierskiego rządu. David Kostelyanchik, amerykański dyplomata mieszkający na Węgrzech, stwierdził, że rząd Viktora Orbana wywiera nacisk na niezależną prasę i zastrasza niezależnych wydawców.
Szef biura premiera Orbana Janos Lazar uznał słowa dyplomaty za mrzonki. Faktem jest, że wszelkie „niezależne” węgierskie media (niepaństwowe) są całkowicie zależne od zagranicznych źródeł finansowania. Waszyngton potrzebuje swojej piątej kolumny na Węgrzech. Sam Viktor Orban jest niezadowolony ze współpracy z Amerykanami. Dąży on do stworzenia relacji z Chinami i Rosją, sprzeciwia się narzuconym z Brukseli kwotom imigrantów oraz jest nastawiony sceptycznie do polityki Waszyngtonu w Europie, w tym do antyrosyjskich sankcji.
Relacje Węgier z Chinami rozwijają się w szybkim tempie. Péter Szijjártó, węgierski Minister Spraw Zagranicznych powiedział: „Kiedy Chiny myślą o ekonomii i Europie, natychmiastowo myślą o Węgrach”. W czerwcu, rząd Chin zapowiedział zamiar utworzenia połączenia kolejowego między Budapesztem a greckim portem znajdującym się w mieście Pireus na wybrzeżu Morza Egejskiego w ramach projektu „Jeden pas, jedna droga”.
(na podstawie fort-russ.com opracował Tomasz Szymkowiak)








