Prowadzone w Niemczech od ponad miesiąca rozmowy partii chadeckich CDU/CSU z Zielonymi i liberalną FDP w sprawie utworzenia koalicji rządowej zostały zerwane przez to ostatnie ugrupowanie – ze względu na upór Merkel w kwestii zachowania jak największej władzy dla siebie, by mieć możliwość dalszego wdrażania własnych, chorych wizji (w tym przyjmowania kolejnych „uchodźców”). Jeśli cztery partie nie powrócą do stołu rozmów, o co apelował prezydent Niemiec, konieczne będą nowe wybory. Odbyłyby się one zapewne na wiosnę.
Kanclerz Angela Merkel oświadczyła, że po zerwaniu rozmów w nocy z niedzieli na poniedziałek, nie myślała o dymisji. „Nie, nic takiego nie było. Uważam, że Niemcom potrzebna jest stabilność” – oświadczyła. W poniedziałek w wywiadach telewizyjnych Merkel zapowiedziała, że w przypadku rozpisania przyspieszonych wyborów parlamentarnych będzie ponownie kandydowała na stanowisko szefowej rządu.
Sytuacja jest rozwojowa, skłaniając do komentarzy nie tylko zwykłych Niemców, ale także ekspertów krajowych i zagranicznych. W tej ostatniej kategorii, jak przystało na Polskę, musiał się też wypowiedzieć nasz ulubiony „ekspert” – minister Waszczykowski.
Zapytany na antenie radiowej „Trójki” o to, czy brak rządu w Niemczech powinien nas niepokoić, szef polskiego MSZ odparł, że sytuacja niepokoi „całą Europę”. „Dlatego że Niemcy są najsilniejszym państwem gospodarczym, mają też olbrzymi wpływ polityczny w Unii, w NATO i na świecie, i brak rządu powoduje pewną bierność polityki zagranicznej” – powiedział Waszczykowski.
Słowa ministra podziela zapewne także znaczna część rządu i partyjnych dygnitarzy PiS – na czele z prezydenckim ministrem K. Szczerskim, również mającym wpływ na kształtowanie polityki zagranicznej RP. Tym samym potwierdzają się obawy patriotycznej części elektoratu PiS (lub szerzej, tego określanego umownie jako „prawicowy”) – że obecny rząd Polski nie ma woli politycznej do prowadzenia podmiotowej polityki zagranicznej – takiej, która oparta jest również na wartościach i tradycjach niepodległościowych.
(na podst. interia.pl, Twitter oprac. M.M.)
Komentarz Redakcji: Doprawdy, brak nam wyrażeń na określenie umysłowej mierności takich ciamajd jak Waszczykowski (et consortes)… w języku polskim chyba nie ma słowa, które byłoby odpowiednio silne semantycznie, jednocześnie mieszcząc się nadal w zbiorze określeń cenzuralnych. Osłabienie się potęgi politycznej Niemiec to nie zagrożenie dla Polski, lecz ogromna szansa – jak wskazywał w jednej z wcześniejszych analiz kol. Adam Danek. Oznacza nie tylko zmniejszenie nacisków np. w kwestii przyjmowania uchodźców – czyli to, czego rządy Polski i Węgier by sobie życzyły – ale daje też Polsce, jako stosunkowo najsilniejszemu spośród „nowych” krajów UE, dużo większe pole manewru. Czas na POLSKĄ politykę zagraniczną, prowadzoną w odważny, acz przemyślany sposób. Skoro politycy PiS tak chwalą rząd Turcji, to niech działają podobnie w aspekcie dyplomacji – robiąc polityczne zwroty, lawirując, wzmacniając relacje Polski z rosnącymi potęgami na geopolitycznej mapie świata (Chiny, Iran itp.). Nie bojąc się gniewu „starszych braci” z Berlina, Waszyngtonu czy innych ośrodków politycznych.
Wszystko dla dobra Kraju i Narodu!









Jeden komentarz