Zawsze problemem jest interpretacja faktów i tutaj nie musi być jednomyślności, ale co do samych faktów możemy stwierdzić, że było tak, a nie inaczej. Tymczasem już rok temu pojawiły się pierwsze oznaki, że naszym partnerom nie zależy na prawdzie – powiedział prof. Waldemar Rezmer w wywiadzie dla „Polski Zbrojnej”. Znany historyk zrezygnował właśnie z przewodniczenia Polsko-Ukraińskiemu Forum Historyków. Tę funkcję sprawował od 2015 roku.
Pełny tekst wywiadu znaleźć można na stronie magazynu „Polska Zbrojna” [link].
„W pełni podzielam zdanie prof. Jana Żaryna, że Ukraińcy przyzwyczaili się, iż Polska to miękki partner. Kilka dni temu znany ukraiński liberalny i prounijny dziennikarz i komentator polityczny, przewodniczący ukraińskiej części Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa, Witalij Portnikow, stwierdził, że „Polska w obecnej sytuacji znacznie bardziej potrzebuje Ukrainy niż Ukraina Polski”. W tej chwili trwa już „sprawdzanie” najnowszych polskich zapowiedzi o niewpuszczaniu do naszego kraju osób o antypolskich poglądach i inicjatorów antypolskich akcji. Prezes ukraińskiego IPN Wjatrowycz śmieje się z tych zapowiedzi, twierdząc, że w Warszawie nie ośmielą się wprowadzić dla niego zakazu wjazdu do Polski. Szokujące są również słowa ambasadora Deszczycy, że ustąpią w kwestiach upamiętnień i ekshumacji, gdy odbudujemy pomniki UPA w Polsce. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy mielibyśmy stawiać symboliczne krzyże w miejscach zbrodni znajdujących się teraz na Ukrainie, a równocześnie zgadzać się na budowę, a później dbać o pomniki ich morderców w Polsce.” – powiedział profesor na zakończenie rozmowy.
Niewykluczone, że na rezygnację prof. Rezmera mogła mieć też wpływ spolegliwa wobec Ukrainy postawa prezydenta Dudy i jego współpracowników, oraz „prezydenckiej” części PiS. Jak powiedział w poniedziałek wiceszefa kancelarii prezydenta Ukrainy Konstantin Jelisejew, a po nim ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca, strona Polska miała się zgodzić na odbudowę pomników UPA na terytorium RP. Oprócz tego miał miejsce skandal z usunięciem nazwy miejscowości Birczy (bronionej heroicznie przed trzykrotnym atakiem UPA) z tablicy pamiątkowej przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Do dziś nie wiadomo, czy stała za tym Kancelaria Prezydenta RP, czy MON – jak zauważyło nawet popierające PiS „DoRzeczy”, przedstawiciele obu instytucji unikali jasnych wypowiedzi.
Wcześniej prof. Rezmer wielokrotnie informował o różnych wypaczeniach i patologiach, które pojawiały się po stronie ukraińskiej. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat wielokrotnie spotykały go przykrości ze strony ukraińskich historyków i działaczy – warto pamiętać, że problemy z kultem UPA zaczęły się nasilać na Ukrainie długo przed Majdanem, jeszcze w okresie rządów Juszczenki (po tzw. Pomarańczowej Rewolucji). Sytuacja pogorszyła się po Majdanie, gdy afirmacja UPA zyskała mocna legitymację ze strony nowych władz Ukrainy, stając się podstawą ukraińskiej polityki historycznej. Pomimo tego prof. Rezmer nie poddawał się, wierząc w możliwość prostowania błędów strony ukraińskiej.
Nadal nie mamy pełnej informacji nt. ostatnich negocjacji środowiska prezydenckiego z delegacją ukraińską. Cokolwiek wydarzyło się w ostatnich dniach musiało być na tyle znaczne, że przelało czarę goryczy niesłychanie cierpliwego badacza, powodując jego rezygnację.
(na podst. Polska Zbrojna, prawy.pl oprac. M.M.)








