Co najmniej 235 osób zginęło w dzisiejszym zamachu na suficki meczet w Bir al-Abed, koło miata Al-Arish na północy prowincji Synaj. Napastnicy (w liczbie co najmniej kilkunastu) przeprowadzili go według wieloetapowego planu – najpierw zdetonowali w świątyni bombę, a następnie otworzyli ogień uciekających wiernych. W meczecie było pełno ludzi, ze względu na porę piątkowych, popołudniowych modłów. Terroryści strzelali też do karetek pogotowia, które przyjechały na miejsce. Anonimowi przedstawiciele egipskich władz powiedzieli mediom zachodnim, że zamachowcy przyjechali przed meczet czterema samochodami terenowymi. Blokowali też drogi ucieczki, wysadzając w powietrze samochody i zostawiając palące się auta na ulicach.
Według najnowszego bilansu przedstawionego przez państwową telewizję śmierć poniosło 235 osób, a 109 zostało rannych. W mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia, ukazujące przerażający bilans zamachu – praktycznie cała podłoga świątyni pokryta była ciałami, krwią i gruzem. Jest to najkrwawszy atak terrorystyczny, jakiego Egipt doświadczył kiedykolwiek – i jeden z największych w ogóle na Bliskim Wschodzie.
Atak był wymierzony w meczet, do którego uczęszczają wyznawcy sufizmu – wersji islamu opartej o głęboki mistycyzm. Ekstremiści wahabiccy / salaficcy nienawidzą nauczania sufich – oprócz różnic doktrynalnych także dlatego, że odciąga młodych od zbrojnego dżihadu, wymierzonego w niewinnych.
Jak dotąd żadna grupa nie przyznała się do ataku. Egipskie władze od 2o14 roku prowadzą walki przeciwko różnym grupom ekstremistycznym na Półwyspie Synaj. Spekuluje się jednak, że był to kolejny zamach lokalnej grupy terrorystycznej Wilajet Synaj [arab. Prowincja Synaj], lojalnej wobec Państwa Islamskiego (ISIS). Grupa ta wzięła na siebie odpowiedzialność za najkrwawsze zamachy w regionie z ostatnich lat. Ostatnio zaatakowała we wrześniu br., w tej samej okolicy – celem był konwój policyjny. Zginęło wówczas 18 osób.
Ekstremizm w Egipcie wzmocnił się znacznie przez chaos wynikły z tzw. Arabskiej Wiosny – co przyznają nawet te media zachodnie, które wcześniej przedstawiały ją w pozytywnym świetle. Warto przypomnieć, że pierwszy z głównych ataków terrorystycznych w Egipcie, będących pokłosiem Arabskiej Wiosny , miał miejsce również na północy prow. Synaj.
Wkrótce po ataku prezydent Abdel Fattah el-Sisi wygłosił specjalne orędzie, zapewniając swój naród o tym, że rząd odpowie na ten akt „brutalną siłą”. Zwołał też w trybie nadzwyczajnym spotkanie najważniejszych polityków i przedstawicieli służb, odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Na lotnisku w Kairze wprowadzono specjalne, zaostrzone środki kontroli – zwiększając też liczbę uzbrojonej straży.
(na podst. The Independent, FB, Twitter, oprac. M.M.)
Komentarz Redakcji: Część komentatorów z Bliskiego Wschodu uważa, że na tak szczególnie krwawy atak w obecnym czasie mogły mieć wpływ okoliczności zewnętrzne, w tym zakulisowe działania obcych służb. Przytacza się w tym kontekście następujące wydarzenia: 1) upadek ISIS w Iraku i Syrii, śmierć wielu dżihadystów i frustracja ich pobratymców, działających na terenie Egiptu 2) polityka wielobiegunowa, którą prowadzi prez. Sisi – rozmawiając nie tylko z Zachodem i Saudyjczykami, ale także pogłębiając współpracę z Rosją, w tym wspólne manewry wojskowe, dostawy sprzętu 3) niedawne sprzeciwienie się przez prezydenta Egiptu saudyjskim planom destabilizacji Libanu (na czym skorzystali by ekstremiści w skali całego Bliskiego Wschodu). Warto pamiętać, że trzy dni temu prezydent Egiptu spotkał się z libańskim premierem Haririm – który już wrócił do Libanu, i pomimo presji wywieranej na niego przez Saudyjczyków nadal pełni swoją funkcję.









