Syria: Chiny wspierają odbudowę kraju

Minister spraw zagranicznych ChRL Wang Yi  złożył obietnicę doradczyni prezydenta Asada, dr Shaaban, że państwo chińskie będzie wspomagać odbudowę Syrii ze zniszczeń wojennych. Jednocześnie zachęcił też syryjskie władze do szukania sposobów na załagodzenie konfliktu drogą porozumienia – tam, gdzie będzie to możliwe.

– Społeczność międzynarodowa powinna aktywnie wspierać odbudowę Syrii. Chiny również będą działać w tym kierunku – powiedział minister, nie precyzując jednak o jakie konkretnie działania chińskie miałoby chodzić. Jego komentarz został z radością przyjęty przez doktor Shaaban.

W kwestii odbudowy infrastruktury, syryjskie władze spoglądają z nadzieją głównie na Iran, Rosję i Chiny. Wiadomo, że spośród wymienionych państw to ostatnie ma największy w skali świata potencjał budowlany – jednak nie wiadomo, czy i na jakich zasadach zechciało by go użyć na Bliskim Wschodzie. Natomiast władze państw zachodnich stoją na stanowisku, że ich ewentualna pomoc w rekonstrukcji Syrii będzie zależeć od „wiarygodnego procesu politycznego, prowadzącego do autentycznych zmian politycznych – które miałyby poparcie większości społeczeństwa Syrii”. Ta fraza, powtarzana niczym mantra przez polityków zachodnich, w języku dyplomacji oznacza „żadnej pomocy – tak długo, jak Asad pozostanie u władzy, a nasze wpływy w Syrii nie zostaną zagwarantowane”. Dyplomacja brytyjska, wyraźnie pozbawiona finezji (i koncepcji) odkąd jej stery przejął Boris Johnson, zakomunikowała to nawet zupełnie wprost, bez ogródek.

Choć znaczna część ropy zużywanej przez Chińczyków pochodzi właśnie z Bliskiego Wschodu, a w Syrii jeszcze przed wojną nabyli oni część państwowych przedsiębiorstw wydobywczych, to dyplomacja chińska przez lata unikała zbytniego angażowania się w sprawy regionu – zostawiając je innym stałym członkom Rady Bezpieczeństwa ONZ, a mianowicie USA, Wielkiej Brytanii, Francji i Rosji. Jednak w ostatnich latach Chiny zwiększyły swoje zaangażowanie dyplomatyczne, zwłaszcza wobec Syrii – włącznie z wysłaniem doń swych specjalnych przedstawicieli i obserwatorów, a także naciskaniem na stronę rządową oraz przedstawicielstwo polityczne opozycji, by szukały rozwiązania konfliktu w drodze negocjacji.

Chińskie władze mają także nadzieję, że pokojowe rozwiązanie konfliktów na Bliskim Wschodzie pomoże też ustabilizować sytuację na zachodnim pograniczu Chin – zamieszkanym przez Ujgurów, którzy wskutek utrzymywania kontaktów z islamistami bliskowschodnimi podlegają silniejszej niż dotychczas islamizacji. Przedstawiciele tej muzułmańskiej mniejszości działają również jako dzihadyści na obszarze Syrii i Iraku, próbując także „eksportować” terroryzm na terytorium ChRL.

Obecnie trwają dwa równoległe procesy negocjacji pokojowych, mających zakończyć wojnę w Syrii. Negocjacje w obrębie pierwszego toczą się od lat w Genewie, pod auspicjami ONZ, gdzie dominujący głos mają potęgi zachodnie – jednak z nikłym skutkiem. W jego ramach odbywają się również panele dyskusyjne z udziałem ekspertów – niestety, liczne sytuacje pokazują, jak bardzo islamistom i ich sympatykom zachodnim zależy na blokowaniu niewygodnych dla siebie głosów krytycznych. Ostatnią tego typu próbę poparła nawet organizacja „Reporterzy Bez Granic” (sic!) – jednak okazała się ona bezskuteczna, wskutek protestów Szwajcarskiego Klubu Prasowego oraz międzynarodowej społeczności aktywistów. Siłom zachodnio-islamistycznym chodziło o zablokowanie wystąpień na temat związków rzekomo humanitarnej, promowanej w mediach zachodnich organizacji „White Helmets” z islamistami i dżihadystami.

Drugi proces pokojowy rozpoczął się później, bo pod koniec 2016 roku – rozpoczęte z inicjatywy Iranu, Rosji i Turcji negocjacje toczą się w Astanie, stolicy Kazachstanu (jako kontynuacja rozmów w Wiedniu z 2015 r.). Choć i w tym przypadku negocjacje między syryjskim rządem a „umiarkowaną” opozycją idą opornie, to jednak jego potencjał polityczny jest dużo większy niż procesu genewskiego. Widać w nim również większe zaangażowanie ze strony dyplomacji chińskiej.

W ubiegłym tygodniu, kończąc spotkanie w Soczi prezydenci Iranu, Rosji i Turcji zachęcili wszystkie kraje do wspierania zakończenia konfliktu w Syrii, oraz udzielenia pomocy zrujnowanemu krajowi – pozwalając w ten sposób syryjskim uchodźcom na powrót do domu. W tym samym tonie wypowiedział się także libański minister przemysłu Hussein Hadż Hassan – reprezentując liczący 4 mln obywateli kraj, w którym od lat przebywa ok. 1,5 mln. uchodźców syryjskich. Zachęcił on inwestorów międzynarodowych do udziału w odbudowie Syrii i Iraku, twierdząc, że sytuacja w całym regionie się ustabilizowała. W jego opinii to właśnie Liban mógłby spełniać rolę gospodarczego przyczółka, pozwalając zagranicznym podmiotom na operowanie ze swego terytorium.

(na podst. Al-Masdar, Press TV, Reuters oprac. M.Mazur)

 

 

Leave a Reply