Syria: „Tysiące członków ISIS opuściły Rakkę” – potwierdza były rzecznik kurdyjski

Były rzecznik kurdyjski, reprezentujący wcześniej popierane przez USA Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), potwierdził, że z miasta Rakka ewakuowano „tysiące” bojowników ISIS – o wiele więcej, niż szacowano jeszcze niedawno. Stało się tak na mocy układów zawartych z dżihadystami przez SDF, za wiedzą i zgodą amerykańskiego dowództwa tzw. Koalicji do walki z Państwem Islamskim.

Talal Silo był rzecznikiem SDF i wysokim rangą członkiem partii PYD. Oraz jednym z oficjeli kurdyjskich, którzy powiedzieli mediom w połowie października – gdy zawarto wspomniane układy – że Rakkę pozwolono opuścić tylko mniej niż 300 członkom Daesz wraz z ich rodzinami, a pozostali mieli rzekomo zdecydować się na dalszą walkę. Strona kurdyjska utrzymywała również, że wśród ewakuowanych nie było dżihadystów zagranicznych. Jednakże 13 listopada brytyjska BBC opublikowała wyniki obszernego śledztwa w tej sprawie – potwierdzając, iż ewakuowanych dżihadystów było o wiele więcej, ewakuacją objęto również zagranicznych członków ISIS i ich rodziny, na dodatek pozwolono wszystkim wyjść z bronią (dzierżoną nawet przez kobiety). Następnie, w nocy z 14/15 listopada Silo zdecydował się na ucieczkę, ostatecznie przedostając się do Turcji. Nie wiemy dokładnie, co go do tego skłoniło (mogło to być związane z konfliktami wewnętrznymi w łonie PYD/SDF), jednak trudno nie zauważyć koincydencji czasowej między tymi wydarzeniami.

Jednakże wczoraj agencja Reuters opublikowała skrót z przeprowadzonego z nim wywiadu, w którym Silo potwierdził doniesienia BBC. Były rzecznik SDF nie umie podać dokładnej liczby ewakuowanych – najpierw mówi, że wszystkich, wraz z członkami rodzin było około 4 tysięcy (wśród tego 500 dżihadystów), w innym miejscu mówi zaś o „tysiącach” mężczyzn pod bronią. Reuters wspomina natomiast, że BBC przytaczała relację jednego z kierowców, zwerbowanych (rzekomo podstępem) przez SDF do przewiezienia dżihadystów – twierdził on, że kolumnada pojazdów rozciągała się na długości 7 kilometrów, składając się z 13 autobusów, 50 ciężarówek i około stu innych samochodów ISIS. 

Silo powiedział również agencji Reuters, że narracja o dżihadystach ISIS walczących do ostatniego w Rakce była fikcją, po to aby trzymać dziennikarzy z daleka od rzekomej „strefy intensywnych walk” – w czasie, gdy de facto trwała w niej ewakuacja. Oprócz tego potwierdził, że przez trzy dni SDF nie pozwalało cywilom poruszać się między Rakką a zewnętrznym światem (stolica „kalifatu” nigdy nie była idealnie szczelną twierdzą, musiano np. utrzymać handel i dostawy), ani nawet zbliżać się w okolice miasta – również im tłumaczono, że trwają intensywne walki.

To wszystko był teatr – powiedział Silo. – Ten komunikat miał stanowić zasłonę dla tych, którzy opuścili Rakkę, udając się w stronę Deir Ezzor.

Były rzecznik SDF dodał, że porozumienie ewakuacyjne zostało zaakceptowane przez USA, które chciało, by siły SDF mogły zostać jak najszybciej przerzucone z Rakki do Deir Ezzor, gdzie toczył się wyścig do złóż ropy między siłami kurdyjskimi a oddziałami rządu w Damaszku. Natomiast również udający się do Deir Ezzor członkowie ISIS mieli skupić się na walce z miejscowymi siłami prez. Asada. Silo powiedział też, że jeden z amerykańskich oficjeli z dowództwa Koalicji (którego personaliów jednak nie podał) zaakceptował te warunki porozumienia ewakuacyjnego na spotkaniu w dowództwie SDF.

Nadal nie jest jasne, w jakich kierunkach dokładnie udali się dżihadyści i członkowie ich rodzin. Pewne jest tylko, że siły prorządowe zwalczające Daesz w Deir Ezzor napotkały przejściowe kłopoty, wskutek nagłego wzrostu liczebności ISIS. Reuters nie zauważył także, iż żonom niektórych dżihadystów (Czeczenów i Rosjan-konwertytów) udało się wrócić z dziećmi do Czeczenii. Grupa 12 kobiet i 29 dzieci dotarła do Groznego specjalnym lotem, 14 listopada – o czym informowały miejscowe media. RIA Novosti opublikowała nawet relację wideo:

Oficjalna wersja była taka, że owe kobiety uciekły same z dziećmi, mając dość brutalnego życia w „kalifacie”. Znalazły przewodników, znających drogi na terytoria pod kontrolą Kurdów – skąd przetransportowano ich samolotem do Rosji. W wywiadzie (również opublikowanym przez agencję RIA) kobiety twierdziły, że na terytoriach ISIS znalazły się wbrew własnej woli. Jak było naprawdę, nie wiadomo.

Komentarz Redakcji: Trudno nie zauważyć, że słowa Silo pasują do aktualnej linii politycznej władz tureckich – będących w napiętych relacjach z USA po odmowie wydania Gulena, a także po tym, jak Waszyngton zdecydował się wesprzeć jeszcze bardziej Kurdów z północnej Syrii. Jednak nie sposób podważyć ich w całości, zwłaszcza w świetle raportu BBC tudzież wcześniejszych informacji, publikowanych przez aktywistów syryjskich i zagranicznych.

(na podst. Reuters, RIA, newsweek.com, FB, Twitter oprac. M.Mazur)

Jeden komentarz

Leave a Reply