Syria: Opublikowano raport nt. „omyłkowego” zbombardowania obrońców Deir Ezzor

17 września 2016 roku wskutek nalotu sił Koalicji pod przewodnictwem USA na Górę Tardeh, pozycję osłaniającą lotnisko w Deir Ezzor, zginęło ponad 100 syryjskich żołnierzy. Strategiczną pozycję w ciągu kilku godzin przejęło ISIS, natychmiast przechodząc do kontrataku. Oddziałom rządowym nie udało się odbić tej ważnej pozycji aż do września następnego roku – gdy potężna odsiecz wysłana z głębi Syrii zniosła oblężenie miasta Deir Ezzor, prowadzone od lat przez dżihadystów.

Władze USA i pozostałych państw, których maszyny brały udział w nalocie (Australii, Wielkiej Brytanii i Danii) twierdziły kategorycznie, że zmasakrowanie syryjskich żołnierzy i stworzenie ISIS warunków do przejęcia strategicznej pozycji nie było ich intencją. Jednak już wówczas z Syrii zaczęły docierać pierwsze świadectwa, wg których USA przeprowadziło dokładne rozpoznanie pozycji (kontrolowanej zresztą od miesięcy przez siły rządu w Damaszku, i wyraźnie oznaczonej przezeń flagami). Mówiono też o powtórnym nalocie, w trakcie którego maszyny państw zachodnich otworzyły ogień do pozostałych przy życiu Syryjczyków – przelatując na dużo niższym pułapie, gdzie uciekający żołnierzy byli już w zasięgu wzroku pilotów. Zwrócono też uwagę na to, że dżihadyści Daesz czekali wówczas w pełnej gotowości bojowej, zajmując zniszczone bombardowaniem pozycje w ciągu zaledwie paru godzin. Te same pozycje, których nie mogli zająć przez długie miesiące, aż w końcu poniechali frontalnych szturmów. Skąd wiedzieli, że będą mieli szansę właśnie wtedy?

Jako zespół redakcyjny Xportal.pl informowaliśmy wówczas na bieżąco o pojawiających się kolejnych informacjach w sprawie.

Nikt uczciwy i zorientowany w sytuacji nie wierzył też zapewnieniom dowódców Koalicji tudzież wojskowych amerykańskich – utrzymujących, jakoby chcieli przyjść z pomocą (!) syryjskim żołnierzom. Chyba najlepiej wyraził to Vitalij Czurkin, rosyjski ambasador przy ONZ: – “Dlaczego niby USA zupełnie nagle zdecydowało się pomóc Syryjskim Siłom Zbrojnym, broniącym Deir Ezzor? Po tym, jak nie zrobili zupełnie nic, gdy ISIS szykowało się do zajęcia Palmyry? [ważne miasto obok starożytnych ruin, wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO].

Sprawą zainteresował się także prof. Tim Anderson, starszy wykładowca Uniwersytetu w Sydney. Jest on autorem książki „Dirty war on Syria” (Brudna wojna przeciwko Syrii, Sydney 2016) i jednym z najlepiej zorientowanych ekspertów w temacie. Niedawna poprawa sytuacji frontowej w prowincji Deir Ezzor pozwoliła australijskiemu badaczowi na jej odwiedzenie, celem zebrania dowodów. Kluczowa okazała się relacja, jakiej udzielił płk. Nihad Kanaan – oficer obecny na miejscu zarówno na kilka dni przed bombardowaniem, jak i w jego trakcie. Wspominał on, że masakrę przeżyło zaledwie 35 syryjskich żołnierzy, wliczając w to jego samego. Podana przezeń ostateczna liczba ofiar (uwzględniająca również tych, którzy zmarli później w wyniku odniesionych ran) to 123 żołnierzy syryjskich.

Następnie zebrane materiały porównano z tym, co wiadomo o doktrynach wojennych USA – włącznie ze strategiami przeprowadzania „operacji skrytych” [covert operations], z mocnym udziałem CIA i innych służb. To wszystko zostało również odniesione do oficjalnych komunikatów USA, w których przebijały się treści ujawniające prawdziwe cele strategiczne Amerykanów w Syrii.

Wnioski płynące z raportu są jednoznaczne – USA odpowiada za zbrodnię wojenną, którą wcześniej skrupulatnie zaplanowało. Pełny jego tekst, wraz z przypisami, został opublikowany przez portal 21st Century Wire [link].

(oprac. M. Mazur)

Leave a Reply