Władze Turcji ostatecznie porozumiały się z rosyjskimi w sprawie zakupu systemu obrony przeciwlotniczej dalekiego zasięgu S-400. Doszło do tego w ostatnich dniach minionego roku. Wartość planowanego kontraktu ma sięgać 2,5 mld. dolarów, przy czym zakup ma się odbyć częściowo na kredyt, jaki zostanie udzielony Ankarze. Dostawy obejmą sprzęt dla czterech dywizjonów, wraz z zapleczem. W ramach porozumienia planowana jest też współpraca naukowo-przemysłowa, której charakter na razie pozostaje niejawny.
Turcja już od dłuższego czasu nosi się z oficjalnymi planami pozyskania rosyjskich systemów OPL. Wywołały one krytyczną reakcję amerykańskich kręgów polityczno-wojskowych w ramach NATO, wyrażających zdecydowane niezadowolenie z tego powodu. Oficjalną przyczyną krytyki ma być „niekompatybilność” ze standardami sojuszu północnoatlantyckiego (czyt. ograniczona możliwość kontroli tureckiej obrony przeciwlotniczej przez zachodni oligarchat).
(Na podst. lenta.ru, defence24.pl)
Komentarz Redakcji: Warto podkreślić, że Turcja równolegle toczy rozmowy o współpracy w dziedzinie obrony przeciwlotniczej z zachodnioeuropejskim konsorcjum Eurosam (producentem systemu SAMP/T). Widać więc wyraźne elastyczność, dążenie do współpracy z większą ilością państw, oraz chęć do zachowania niezależności w dziedzinie uzbrojenia. Skonfrontowane z tym polskie starania budowy systemu OPL w ramach programu „Wisła”, przedstawiają obraz nędzy i rozpaczy, w którym czołobitne hołdy wobec partnerów (albo raczej suwerenów) zza Oceanu przeplatają się z wyrazami zdumienia odnośnie ograniczonego transferu technologii oraz zbyt wysokiej ceny, oferowanej za system Patriot.








