Admirał Robert Willard (na zdjęciu), dowódca sił USA w regionie Pacyfiku (PACOM) powiedział podczas przesłuchania w Kongresie, że oddziały sił specjalnych USA przerzucone zostały do Indii, Nepalu, Bangladeszu, Sri Lanki i Malediwów. Oddziały przerzucone do Indii, według amerykańskiego admirała, miały być użyte do walki z islamistyczną organizacją Laszkar-e-Taiba, operującą z Pakistanu i Kaszmiru, oskarżaną między innymi o przeprowadzenie zamachów terrorystycznych w Bombaju w 2008 roku.
Obecności amerykańskich oddziałów w Indiach natychmiast zaprzeczyła ambasada USA w tym kraju, następnie zaś też indyjskie ministerstwo obrony. Przyznano jedynie, że w Indiach przebywali na szkoleniu żołnierze 25. Dywizji Piechoty USA. Ujawniono też, że obydwa państwa współpracują ściśle w zwalczaniu piractwa, planowaniu przeciwdziałania skutkom katastrof naturalnych, oraz szkoleniu sił specjalnych.
Obecności amerykańskich sił specjalnych zaprzeczyły też Malediwskie Siły Obrony Narodowej (MNDF), choć ich rzecznik, pułkownik Abdul Reheem zapytany przyznał, że armia Malediwów ściśle współpracuje z USA w zakresie wymiany informacji wywiadowczych i szkolenia.
Zaprzeczenie popłynęły także z ambasady USA w stolicy Nepalu, Katmandu: „Żadne Oddziały Specjalne USA nie stacjonują w Nepalu. Raczej amerykańscy wojskowi rutynowo odbywają wspólne z Armią Nepalu ćwiczenia, by podnieść jej zdolności radzenia sobie z katastrofami humanitarnymi i klęskami żywiołowymi, a także w odpowiedzi na problemy bezpieczeństwa regionalnego Azji Południowej, włączając w to terroryzm” Żołnierze USA mieliby się pojawiać w Nepalu na krótkie, zazwyczaj kilkudniowe wizyty, po czym opuszczać kraj. W podobnym tonie oświadczenia wystosowały Armia Nepalu i ministerstwo obrony tego kraju.
Kamal Uddin Ahmed, sekretarz polityczny ministerstwa obrony Bangladeszu również zaprzeczył obecności wojsk USA w kraju, zaznaczając jednak że oddział amerykańskich sił specjalnych pojawi się w stolicy kraju Dhakka 11 marca, by wziąć udział w trzydniowych warsztatach w zakresie obronności. Podpułkownik Ziaul Ahsan, dowódca wywiadu Batalionu Szybkiego Reagowania przyznał z kolei: „Przez cały rok, personel z różnych agencji i służb bezpieczeństwa USA, włączając w to FBI, przyjeżdża do Bangladeszu i zapewnia szkolenie armii, flocie i innym służbom.”
Rzecznik sił zbrojnych Sri Lanki, Brig Nihal Hapuarachchi stwierdził, że w kraju nie ma sił amerykańskich, ani pochodzących z jakiegokolwiek innego państwa. Przyznał równocześnie, że cztery państwa, których nazw nie wymienił, zaproszone zostały do przysłania liczących sobie 68 osób jednostek, które mogłyby wziąć udział w dorocznych ćwiczeniach Sił Specjalnych o kryptonimie „Comoran Strike”, które mają odbyć się w sierpniu z udziałem 2500 żołnierzy Sri Lanki. Ćwiczenia mają koncentrować się na taktyce użycia oddziałów amfibijnych.
(na podst. bbc.co; haveeru.com.mv; thedailystar.net; ekantipur.com; asianage.com, antiwar.com)
Komentarz Redakcji: Zaprzeczenia amerykańskich i azjatyckich czynników oficjalnych są oczywiście nieprawdziwe, zaś w omawianej sytuacji mamy do czynienia z nieostrożną niedyskrecją adm. Willarda. Przyczyny amerykańskiej penetracji Azji Południowej wydają się być związane z pragnieniem strategicznego uzależnienia państw tego regionu i uczynienia z nich sojuszników USA w geopolitycznej rozgrywce z islamistami na Bliskim Wschodzie, oraz Chinami na Dalekim Wschodzie. W przypadku Indii znaczenie może mieć też chęć rozluźnienia więzi tradycyjnie łączących to państwo z Rosją. W odniesieniu do Malediwów wchodzić w grę też może chęć pozyskania lub znalezienia środków wpływu na nowego prezydenta państwa, Mahometa Hassana. W lutym pozbawił on władzy popieranego przez Waszyngton, Nowe Delhi i Kolombo demoliberalnego i prozachodniego prezydenta Mahometa Naszeda, rządzącego w Male od roku 2008. Hassan zapowiedział między innymi wprowadzenie powszechnej obowiązywalności prawa islamskiego, zakazującego użycia alkoholu i noszenia nieobyczajnych strojów w turystycznych enklawach otwartych przez Naszeda. USA i ich sojusznicy, będące głównymi inwestorami w przemysł turystyczny Malediwów, mogą być zainteresowane pozostawieniem dawnych regulacji lub nawet destabilizacją sytuacji w państwie. (R.L.)








2 komentarze