Białoruski prezydent Alaksandr Łukaszenka w rozmowie z dziennikarzami skomentował ostatnią kampanię polityczną Unii Europejskiej wymierzoną w Białoruś. Wyraził m.in. zaniepokojenie faktem, iż Zachód usiłuje naciskać na krajowy wymiar sprawiedliwości, umieszczając białoruskich sędziów na liście osób objętych samozwańczymi „sankcjami”: – Nacisk na sędziów nie jest przypadkowym sygnałem. Patrzcie: jeśli będziecie sądzić nie tak, jak chcą w Brukseli czy Waszyngtonie, to nie wydamy wam wizy.
Zwrócił też uwagę rozmówców na polityków szczególnie czynnych w szczuciu społeczności międzynarodowej na państwo białoruskie. – Jak widzicie, w jej awangardzie stoją dwa typy polityków, czy raczej dwa typy od polityki: jeden minister mieszka w Warszawie, a drugi w Berlinie. – stwierdził, nawiązując m.in. do roli, jaką w nagonce na Białoruś odgrywa minister Radosław Sikorski. O polityce zagranicznej obecnego polskiego rządu Łukaszenka powiedział, że ciężko pojąć, jaki związek ci politycy mają z polskim narodem czy polski naród z tymi politykami. Dla Polski to w ogóle obce typy. To jasne, czyją politykę prowadzą. Następnie dodał: Co się tyczy tego drugiego, ni to różowego, ni to niebieskiego, który krzyczał o dyktaturze, to pomyślałem sobie: lepiej być dyktatorem niż niebieskim. Rosyjskie słowo „niebieski” (gołuboj) kolokwialnie znaczy tyle, co polskie „pedał”. Niemiecki minister spraw zagranicznych Guido Westerwelle, do którego to aluzja, jest pederastą i obnosi się z tym faktem.
W podsumowaniu białoruski prezydent wykluczył możliwość jakichkolwiek ustępstw wobec popartych szantażem żądań Zachodu: – Uprzedzałem ich wcześniej, że będziemy bardzo ostro reagować na ich tak zwane sankcje. Tak też robimy. Tak postąpiłoby każde państwo. Nikomu nie przeszkadzamy żyć i nie będziemy przeszkadzać. Ale domagamy się, by nas szanowano. – Podkreślił więc, że obecny kryzys w stosunkach między państwami UE a Białorusią został w całości sprowokowany przez te pierwsze, ponieważ to nie Białoruś z premedytacją podjęła przeciw drugiej stronie działania w złej wierze.
Źródło: Polska Agencja Prasowa
Komentarz Redakcji: Nic dodać, nic ująć. (A.D.)








2 komentarze