19 stycznia Emmanuel Macron po raz pierwszy wygłosił tradycyjne prezydenckie przemówienie noworoczne do armii. Uczynił to na pokładzie okrętu Dixmude, jednostki klasy Mistral, w bazie amerykańskiej marynarki wojennej w Tulonie.
Najważniejszym punktem przemówienie niewątpliwie jest zapowiedź przywrócenia poboru do wojska. Jak powiedział, rocznie będzie on obejmował 600.000 osób obojga płci w przedziale wiekowym 18-21 lat. Ma to być realizacja obietnicy przywrócenia poboru, którą Macron składał podczas kampanii wyborczej. Zgodnie z jego zapowiedzią obowiązkowa służba wojskowa będzie jednak trwać tylko… jeden miesiąc.
Wystąpienie Macrona ma przede wszystkim cele wizerunkowe. Poza zademonstrowaniem, że realizuje obietnice przedwyborcze, francuski prezydent poprzez pozorne odwołanie się do tradycyjnego etosu wojskowego i charakterystycznych dla niego rozwiązań prawdopodobnie próbuje zatrzeć w oczach armii złe wrażenie wywołane przez wydarzenia z lipca 2017 r., kiedy najpierw obciął budżet wojska o 850 milionów euro, a następnie zdymisjonował szefa sztabu generalnego, gen. Pierre’a de Villiersa, który się temu sprzeciwiał. Zaraz po przejściu w stan spoczynku Villiers wydał książkę krytykującą Macrona. Ukazała się ona jesienią ubiegłego roku i cieszy się dużym zainteresowaniem czytelników.
(Na podstawie PAP opracował A.D.)








