Niemcy: Wielka bijatyka Kurdów z Turkami na lotnisku

Grupa ponad stu Kurdów zgromadziła się w holu portu lotniczego w niemieckim Hanowerze przy stanowisku tureckich linii lotniczych Turkish Airlines. W rękach trzymali flagi używane przez Demokratyczną Unię Jedności (PYD) i Ludowe Oddziały Obrony (YPG), które ustanowiły w Syrii, poza systemem konstytucyjnym tego państwa, własną nieuznawaną międzynarodowo administrację. Turecka armia i wspierające ją oddziały tak zwanej Wolnej Armii Syrii podjęły w zeszłym tygodniu ofensywę militarną przeciw kontrolowanej przez PYD-YPG enklawie w północno-zachodniej części Syrii, znanej jako kanton Afrin.

Właśnie przeciwko tureckiej agresji na siły kurdyjskie w Afrin chcieli zaprotestować Kurdowie zgromadzeni na lotnisku w Hanowerze. Celowo stanęli oni w miejscu, gdzie mieli się pojawić Turcy – pasażerowie czekający na odprawę samolotu tureckich linii lotniczych. Następnie, wznosząc okrzyki wojenne, a także polityczne („Faszysta Erdogan!”), kurdyjscy protestujący starli się z nieco mniejszą liczebnie grupą tureckich mężczyzn. Doszło do masowej bijatyki, w której brało udział łącznie około 180 osób (!).

W ruch poszły pieści i kije od flag – część starcia została uwieczniona na nagraniu, szeroko komentowanym później w mediach tradycyjnych i społecznościowych:

https://twitter.com/twitter/statuses/955607831381725184

Według relacji „Neue Presse” ochrona lotniska nie wystarczyła do przerwania starć – konieczna była interwencja funkcjonariuszy policji, którzy musieli użyć gazu pieprzowego, by rozdzielić walczące strony.

W Niemczech żyje około 2,8 miliona Turków, z których około 1,5 miliona posiada obywatelstwo tego państwa. Zamieszkuje je także 650-800 tys. Kurdów. Wrogość między tymi dwoma narodami przejawia się także poprzez starcia w Niemczech przy okazji wystąpień publicznych i manifestacji przedstawicieli obu grup.

(na podst. Daily Mail, Twitter, Kresy.pl)

Komentarz Redakcji: Nacje pozaeuropejskie nie mają prawa przenosić swoich konfliktów do Europy, gdyż tak naprawdę są tu GOŚĆMI – bowiem większość z przybyłych nie asymiluje się nigdy, a problem dotyczy także następnych pokoleń, urodzonych już w Europie. Nie może być mowy o żadnych bójkach imigrantów na ulicach, ani tym bardziej o zakłócaniu funkcjonowania międzynarodowego lotniska. W żadnym wypadku, niezależnie od tego, jakie wydarzenia rozgrywają się gdzieś daleko, w krajach pochodzenia imigrantów, nie mogą oni przenosić swoich konfliktów na grunt europejski. Jeżeli zaś nie potrafią się do tego dostosować, to rodowici mieszkańcy Europy powinni im przypomnieć, gdzie ich miejsce. Problem w tym, że turecko-kurdyjskie (a często też kurdyjsko-arabskie) bójki w Niemczech i innych krajach zachodnich stają się codziennością, a tamtejsze władze nie są skłonne do surowego karania uczestników takich zajść.

Jeden komentarz

Leave a Reply