Syria: Kurdyjskie władze Afrin wystosowały oficjalną prośbę o pomoc sił rządowych

Kurdyjska administracja kantonu Afrin (północna Syria), w obliczu inwazji Turcji i islamistów protureckich, wystosowały oficjalną prośbę o udzielenie im pomocy przez oddziały Syryjskiej Armii Arabskiej. Jak uzasadniają to w piśmie, „celem tej (tureckiej) agresji jest oderwanie kolejnej części terytorium Syrii poprzez okupację Afrin”.

Sytuacja jest kuriozalna, bowiem bezpośrednio po rozpoczęciu inwazji tureckiej Damaszek trzykrotnie oferował Kurdom pomoc, a ich przedstawiciele (z organizacji zbrojnych YPG/SDF oraz partii PYD) trzykrotnie je odrzucali. Następnie wczoraj pojawiły się pierwsze, niepotwierdzone wówczas doniesienia o tym, że przedstawiciele kurdyjskich formacji zbrojnych na obszarze regionu Afrin mieli wyrazić zgodę na dyslokację oddziałów Syryjskiej Armii Arabskiej oraz przejęcie przez nią kontroli nad granicą z Syrią oraz odciąć się od współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Jednak w parę godzin później (wieczorem) dowództwo YPG w Afrin stanowczo zaprzeczyło temu.

Kryzysowa sytuacja ujawniła nie tylko chaotyczność procesu decyzyjnego u Kurdów, ale również to, że nie są wcale tak potężni, jak prezentowały ich wcześniej demoliberalne media. Nie pomógł nawet fakt, że przed rozpoczęciem tureckiej ofensywy Damaszek pozwolił Kurdom na transfer uzbrojenia i posiłków przez terytoria rządowe, aby mogli wzmocnić swoją obronę w Afrin. Sytuację na razie ratuje to, że miejscowe oddziały kurdyjskie mają wysokie morale; ostatnio udało się nawet im zepchnąć Turków ze strategicznego wzgórza, odzyskując nad nim kontrolę – i to pomimo faktu, że Turcja rzuciła do walki również lotnictwo.

Z kolei władze USA straciły sporo w oczach Kurdów, nie biorąc ich w obronę, pomimo wcześniejszej współpracy z nimi – ale również proponując, żeby Turcja zamiast zajmować Afrin utworzyła trzydziestokilometrową strefę buforową na tym obszarze. Problem w tym, że taka strefa buforowa to… terytorium prawie całego kantonu:

Oprócz tego Amerykanie zadeklarowali, że ci bojownicy kurdyjscy, którzy opuszczą front walki z ISIS by wesprzeć swoich pobratymców w Afrin, „nie będą już uważani za partnerów”. USA nie zareagowało też (przynajmniej oficjalnie) na doniesienia o śmierci dwóch amerykańskich żołnierzy-doradców wskutek tureckiego ostrzału artyleryjskiego.

Natomiast brytyjski minister Boris Johnson… wyraził poparcie dla tureckiej agresji, twierdząc, że „Turcja ma prawo chronić własne granice„, a w ogóle najważniejsze jest odsunięcie Asada od władzy:

Tymczasem Turcja przysyła kolejne posiłki dla swej rozpoczętej w zeszłą niedzielę ofensywy. I nie chodzi tylko o sprzęt wojskowy, tudzież kolejne oddziały armii. W tym celu uruchomiła również kolejną falę rekrutacji uchodźców syryjskich na własnym terytorium – według źródeł, do punktów werbunkowych miało się zgłosić wielu syryjskich mężczyzn. Erdogan ogłosił też wczoraj, że Turcja może rozszerzyć operację również na wschodnie przedpola miasta Manbidż.

Oprócz tego, wielu komentarzy doczekało się nagranie przedstawiające tureckich żołnierzy (drugiej największej armii NATO!) w Afrin. Widoczni na nim wojskowi, przy okrzykach islamistycznych (Allahu Akbar! Takbir! – powszechne również u dżihadystów) spalili kurdyjską flagę, dodając jeszcze „Z pomocą Allaha, uczynimy z Afrin turecką ojczyznę!

Analizując sytuację także w świetle innych źródeł, nie ulega wątpliwości, że poglądy tych żołnierzy reprezentują przeciętną dla tureckiej armii. Tureckie wojsko bowiem (wyjąwszy może nielicznych oficerów starej daty – którzy jakimś cudem jeszcze ostali się w wojsku po czystce Erdogana) przejawia obecnie coraz silniejsze islamistyczne tendencje.

Natomiast turecka operacja wojskowa, nosząca obłudnie brzmiący kryptonim „Gałązka Oliwna” (symbol pokoju), nie jest ani operacją pokojową, ani też próbą zabezpieczenia granic przed rzekomym „zagrożeniem terrorystycznym” ze strony Kurdów – jest typową inwazją, obliczoną na objęcie stałą okupacją jak największej części terytorium Syrii.

(na podst. Al-Masdar, BBC, FB oprac. M. Mazur)

(jako ilustrację artykułu wykorzystano oryginalny tekst oświadczenia)

Leave a Reply