Tzw. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał orzeczenie w sprawie firmy skazanej na Litwie za obrazę wiary chrześcijańskiej i moralności publicznej.
Przed kilkoma laty litewska firma odzieżowa zaczęła reklamować swoje ubrania zdjęciami modelki i półnagiego modela w aureolach, opatrzonymi podpisami „Maryjo, co za sukienka!” i „Jezu, jakie spodnie!” Kampania reklamowa została powszechnie uznana za niesmaczną i obraźliwą, a obywatele złożyli na nią około stu skarg. Nawet stowarzyszenie branży uznało, że reklamy obrażają „uczucia religijne” i stanowią naruszenie kodeksu etyki zawodowej. W efekcie litewski urząd ochrony konsumentów wymierzył firmie grzywnę za „zachęcanie do frywolnego podejścia do etycznych wartości wiary chrześcijańskiej” i propagowanie niezgodnego z nimi stylu życia. Firma próbowała kwestionować tę decyzję w krajowych sądach administracyjnych, które podtrzymały karę.
Bluźniercom pospieszyły z pomocą Rada Europy i Unia Europejska, których wspólnym organem sądowniczym jest w praktyce trybunał w Strasburgu. Po ostatecznym przegraniu procesu w kraju firma zaskarżyła bowiem wyrok do „Europejskiego Trybunału Praw Człowieka” pod pretekstem, że naruszył on jej prawo do swobody wypowiedzi. Strasburski trybunał wziął jej stronę. ETPC orzekł, że w kampanii reklamowej można posłużyć się symbolami religijnymi, o ile „rażąco” nie narusza ona „uczuć religijnych” i „nie podżega do nienawiści na tle religijnym”.
(Na podstawie „Dziennika Gazety Prawnej” opracował A.D.)








